Wybory parlamentarne 2015

Sondaż: PiS wciąż zwiększa przewagę nad PO

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Partia Jarosława Kaczyńskiego z szansą na samodzielne rządy. Rozstrzygną to wyborcy niezdecydowani.

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w minioną niedzielę, swój głos oddałoby w nich 49 proc. Polaków – wynika z badania, które dla „Rzeczpospolitej" tuż przed referendum przeprowadził IBRiS. W domu pozostałoby aż 45 proc. wyborców, a 6 proc. jeszcze nie wie, czy na wybory pójdzie.

W Sejmie byłoby sześć formacji: PiS, PO, Zjednoczona Lewica, Ruch Kukiza, PSL i Nowoczesna Ryszarda Petru.

Pozycję lidera w naszych sondażach od maja utrzymuje Zjednoczona Prawica z PiS na czele. Na sojusz partii Jarosława Kaczyńskiego, Polski Razem i Solidarnej Polski chce głosować 38 proc. respondentów. I tylko on notuje wzrost w sondażach. Od poprzedniego badania (14–15 sierpnia) przybyło mu 2 proc. zwolenników.

Na Platformę swój głos chce oddać 23 proc. badanych – o 1 pkt proc. mniej niż w poprzednim badaniu.

Te wahania powodują, że PiS delikatnie – ale systematycznie – powiększa swoją przewagę nad ugrupowaniem Ewy Kopacz. Na początku czerwca różnica między nimi wynosiła tylko 3 proc. Dziś jest to już 15 pkt proc.

Trzecią pozycję utrzymuje koalicja Zjednoczonej Lewicy, którą tworzą m.in. SLD, Twój Ruch, Unia Pracy i Zieloni. Ma ona 8-procentowe poparcie, a więc tyle, ile musi mieć koalicja, by wejść do Sejmu.

Na granicy progu wyborczego balansują Ruch Kukiza (6 proc.), PSL (5 proc.) i Nowoczesna Ryszarda Petru (5 proc.). W porównaniu z poprzednim badaniem partia budowana przez ekonomistę straciła jednak 1 pkt proc.

Natomiast aż 9 proc. respondentów nie zdecydowało jeszcze, na kogo oddać swój głos.

– Brak istotnych zmian w stosunku do poprzednich badań pokazuje, że PiS osiągnął już chyba maksimum poparcia, a PO dół w sondażach – komentuje dr hab. Norbert Maliszewski z UW. – Widać też, że ostatnie wydarzenia i przepychanki między tymi partiami niespecjalnie wpływają na ich wyniki.

Zdaniem Maliszewskiego wynik IBRiS przełożyłby się na następujący podział mandatów w Sejmie: PiS – 242, Platforma – 138, Zjednoczona Lewica – 37, Kukiz – 18, PSL – 17, a Nowoczesna – 8.

– Gdyby to się potwierdziło 25 października przy urnach, to PiS miałby samodzielną większość. Nawet gdyby Platforma zawiązała koalicję z pozostałymi partiami, to i tak rząd mogłaby tworzyć Beata Szydło – przewiduje Maliszewski.

Zdaniem politologa PO, chcąc odebrać ewentualne zwycięstwo PiS, poprowadzi swoją kampanię pod hasłem: „Wszyscy przeciw PiS".

– Głosy rozczarowanych partią rządzącą mogą zbierać teraz lewica i Petru – mówi. – Z kolei Kukiz nie odegra już żadnej znaczącej roli.

Z kolei dr Jarosław Flis z UJ uważa, że oscylujące w granicach 40 proc. poparcie dla pierwszej partii w sondażach oznacza, że w parlamencie znajdzie się maksymalnie pięć ugrupowań. – Walka będzie przede wszystkim o głosy niezdecydowanych, którzy w tej chwili wstrzymali oddech i zastanawiają się, co robić – tłumaczy politolog. – Tak naprawdę ich głosy rozstrzygną te wybory. I wydaje się, że dawnych wyborców Palikota i PO może przyciągnąć do siebie Petru. Chyba że PiS znajdzie jakiś pomysł, by pójść jeszcze w górę – dodaje.

W badaniu sprawdziliśmy też po raz pierwszy, na jakie poparcie mogłyby liczyć dwie nowe formacje. JOW Bezpartyjni – ugrupowanie stworzone przez dawnych sojuszników Kukiza – ma 2 proc. zwolenników. A na Komitet Wyborczy „Szczęść Boże" utworzony przez reżysera Grzegorza Brauna na razie nikt z badanych nie chce głosować.

Sondaż przeprowadzono w dniach 4–5 września na grupie 1100 Polaków.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL