fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wspomnienia

Skandal czynu – blask osoby. Rzecz o Jeanie Vanier

Jean Vanier
Photo by Kotukaran, cropped by Gabriel Sozzi, CC BY-SA 3.0 , via Wikimedia Commons
Jeszcze o Jeanie Vanier w rocznicę rewelacji.

Wiosną 1974 roku prof. Stanisław Nahlik, wraz z moim Ojcem oraz dr Haliną Nieć organizowali w Krakowie doroczną konferencję dla byłych słuchaczy Akademii Prawa Międzynarodowego w Hadze. Na tę konferencję przyjechał z Nancy prof. René-Jean Dupuy. Prof. Nahlik, zorientowawszy się, że znam trochę francuski, poprosił, abym w imieniu studentów przywitał sekretarza Akademii Prawa Międzynarodowego, co też uczyniłem. Potem wziąłem udział w jego seminarium na temat prawa morza i zadałem tam kilka pytań. Po seminarium prof. Dupuy podszedł i zaproponował mi miesięczne stypendium w Akademii, które jeszcze w tym samym roku otrzymałem.

Gdy w przerwie między haskimi wykładami siedziałem na trawniku z koleżanką, studentką z USA, przechodzili obok dwaj mężczyźni, którzy jak perypatetycy gorąco o czymś dyskutowali. Usłyszałem, że mówią po polsku. Byli to ambasador PRL w Hadze Józef Okuniewski oraz Manfred Lachs, prezes Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Okazało się, że rozmawiają o filmie „Jesus Christ Superstar”. Zapytali, czy go widziałem, bo jeśli nie, to koniecznie muszę obejrzeć, gdyż ich zdaniem jest wspaniały. Polubiłem potem bardzo muzykę z tego filmu.

Wiele lat później, gdy pełniłem funkcję prezesa Fundacji L’Arche w Polsce, poznałem wspaniałego Karola Nahlika (syna profesora), który mieszkał w domu L’Arche w podkrakowskich Śledziejowicach. Do Arki wciągnął mnie adwokat Janusz Grzybowski, który zajmował się przede mną sprawami wspólnoty, jak również, a może przede wszystkim, Wojtek Janiszewski (prowadzący dom w Śledziejowicach), Krzyś Stojowski oraz Wojtek Zieliński – trzech kumpli. Nie pamiętam już, kto podpisał akt fundacyjny: czy był to Emile Marolleau, czy Erika Fischer. Przez około 10 lat pełniłem funkcję prezesa polskiej gałęzi Arki, a w związku z wynikającymi z tego obowiązkami wyjeżdżałem na regionalne spotkania do Belgii i Wielkiej Brytanii. Miałem wówczas przywilej nocowania w domach wspólnoty. Uczestniczyłem też w odbywających się co 7 lat konferencjach Międzynarodowej Federacji Wspólnot L’Arche. Były to wielkie spotkania wspólnot z całego świata z Osobami, Asystentami i tzw. Staffem. Pojechałem na spotkania Federacji w Quebecu i we Francji. W tym ostatnim kraju konferencja odbyła się w miejscowości Paray-le-Monial. Odbyliśmy piękną pieszą wycieczkę do Taizé, żył wtedy jeszcze Brat Roger. Najciekawsza była jednak droga, podczas której towarzyszyła nam wspólnota złożona z alkoholików i innych ludzi. Pewna kobieta, która kiedyś wyciągnęła do nich rękę, a teraz towarzyszyła im, opowiadała nam historię każdego z nich oraz całej wspólnoty.

Na federację L’Arche we Francji wystartowałem w ostatniej chwili z Bukowiny Tatrzańskiej, gdzie byłem z dziećmi na nartach. Doleciałem do Genewy, skąd na miejsce zawiozła mnie moja siostra Anna Rosset, a z powrotem starsza siostra Maria Kosch. Wizy dla wyjeżdżających do Kanady pomógł mi załatwić Ojciec w konsulacie kanadyjskim w Warszawie. Moja żona Maria towarzyszyła mi w wyjeździe do Kanady. Tak więc w arkowe sprawy trochę wciągnąłem własną rodzinę.

Jeana Vanier spotykałem wielokrotnie, tak w Kanadzie, jak we Francji, no i oczywiście w Polsce. Odwiedził mnie nawet w moim mieszkaniu w Krakowie na ul. Floriańskiej 15.
Ostatni raz widziałem się z Nim w Filharmonii Krakowskiej, gdy dostałem piękne podziękowanie w postaci kopii ikony Trójcy Świętej Andrieja Rublowa z warsztatu Arki. W momencie wręczania mi tej ikony wyświetlono na ekranie moją fotografię autorstwa naszego przyjaciela Marka Ciosa.

Gdy Édouard Balladur kandydował na prezydenta Francji, do domu wspólnoty w Śledziejowicach przyjechała jego żona Marie, której wręczyłem wielki bukiet róż. Wtedy też Wojtek Janiszewski został odznaczony.

Oczywiście, w Arce miały też miejsce różne spory, np. co do projektu drugiego domu w Poznaniu. Wojtek Zieliński miał wizję skromniejszego domu, Ala Nawrocka – większego. Stanęło ostatecznie na wizji Ali.

Jednak skromność jest ważną cechą Arki. Dlaczego wspominam o odznaczeniu Wojtka? Bo Wojtek jest dla mnie superstar.

Także Jean Vanier jest dla mnie i dla wielu superstar – nawet bez kanonizacji jest święty. Sądzę, że to przekonanie nosi w sercu wielu ludzi, którzy się z nim zetknęli.

Jednak kierownictwo L’Arche International, z panem Stephanem Posnerem na czele, podjęło słuszną decyzję: tak powołując wyspecjalizowaną firmę (GCPS) dla zbadania zarzutów pod jego adresem, jak też publikując 22 lutego 2020 roku raport z przeprowadzonych dochodzeń.

Gdy ktoś mi mówi o rewelacjach na temat Jeana Vanier, mam w uszach piękną muzykę z „Jesus Christ Superstar”, a przed oczami – scenę ostatniej wieczerzy, rekonstruowaną w filmie na podstawie fresku Leonarda da Vinci, oraz scenę sądu Piłata, gdy tłum agresywnie krzyczy „Ukrzyżuj Go!”. Ponadto widzę wtedy obraz „Powrót syna marnotrawnego” Rembrandta – o tej historii pisał święty Jean, że każdy z nas jest Synem Marnotrawnym, każdy z nas jest Przebaczającym Ojcem i każdy z nas jest Zazdrosnym Synem. A także przypominam sobie wówczas jego słowa: „każdy z nas jest zraniony i każdy z nas rani”.

Raport pokazuje, że także i Jean Vanier ranił. Jestem przekonany, że Chrystus, czekający w ogrójcu, biczowany, cierniem ukoronowany, dźwigający krzyż i ukrzyżowany, nie tylko odkupił nasze grzechy, ale także leczy zadane przez nas rany.

Chciałem znaleźć książkę, w której powyższy cytat zapisał Jean Vanier. Okazało się, że bardzo dużo zostało ich w Polsce wydanych, ale żadna nie jest dostępna, może na rynku wtórnym. Wielu wspaniałych ludzi tłumaczyło książki Jeana Vanier, jak Marcin Przeciszewski, Witold Bonowicz. Z tych tłumaczy najbliższa mi jest Agnieszka Kuryś, która często towarzyszyła mu i tłumaczyła nie tylko jego książki, ale także jego samego na żywo.

Przypomniałem sobie, że Jean Vanier zostawił u mnie swoje pisemne pełnomocnictwo, prosząc, abym pilnował jego praw autorskich i by tantiemy szły na Arkę. Nigdy tego pełnomocnictwa nie użyłem, ale może właśnie teraz przyszedł czas.

Co Arka zrobiła dla mnie?

Pozwoliła mi wyzbyć się lęku przed drugim. Zwłaszcza ludzie dotknięci chorobą budzą w nas lęk. Od tego chyba nikt nie jest wolny. To bardzo ważne, bo jak odkrył Paul Ricoeur, droga do Boga prowadzi przez Drugiego.

Od tego lęku, jak zauważyłem, nie była wolna sama Elżbieta Penderecka, gdy podczas koncertu dla Arki, zobaczywszy na widowni Filharmonii Krakowskiej tylu ludzi z zespołem Downa, wbrew uzgodnieniom i zapowiedziom konferansjera Bogusława Sonika powiedziała, że koncert jest dedykowany uzdolnionej młodzieży.

Pomysłodawcą tego koncertu był Zbyszek Baran. Gdy się dowiedział, że pracuję dla Arki, uznał, że w jednym ze swoich „Pięciu wykładów na koniec wieku” Krzysztof Penderecki pisze o Arce właśnie, i wystąpił z tą ideą. W koncercie tym na moją prośbę wystąpiła też Kaja Danczowska, wypłacając mi w ten sposób hojne honorarium za jakieś moje usługi.
Nie wiem, czy to przypadek, że obydwie moje córki: Kasia Szklarczyk i Zosia Kosch-Róg, pracują z dziećmi z ułomnościami.

Pamiętam dyskusję pomiędzy moją Matką Zofią (lekarzem psychiatrą i wieloletnim pracownikiem domu opieki im. św. Brata Alberta w Izdebniku) a Emile’em Marolleau. Czy Instytucja – czy Wspólnota? Wszak mój Ojciec zawsze nam powtarzał: „Mamusia zawsze ma rację, a nawet jak nie ma racji, to i tak ma rację”. Jednakże w tym sporze stoję po stronie Emile’a: choć instytucje są również ważne, ale WSPÓLNOTA, w której centrum jest OSOBA, jest jedną z największych wartości Arki.

Karol Wojtyła napisał książkę „Osoba i czyn” wydaną w Krakowie w grudniu 1969 roku. Jest to jego pierwsza książka, jaką przeczytałem. W tym kontekście dokonujmy oceny odpowiedzialności i proponuję, by to przez pryzmat tej pracy patrzeć na każdego człowieka.

Czytając ten swój tekst, dochodzę do wniosku, że jestem dotknięty trądem pychy, dlatego modlę się, by usłyszeć słowa: „jesteś oczyszczony”.

Kraków, Środa Popielcowa, 17 lutego 2021 roku

PS. Przed kilkoma dniami Rząd przyjął strategię na rzecz osób niepełnosprawnych na lata 2021-2030. Coś, czego tak bardzo brakowało w latach 90. Cieszę się.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA