fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wojna w Syrii

Łangowski: Polska może pomóc Syrii

Ruiny Aleppo, 13 grudnia 2016 r.
AFP
Konflikt na Bliskim Wschodzie najbardziej podsyca ludzka obojętność. Gdy światowe mocarstwa po raz kolejny redefiniują strefy wpływów w regionie, ponad 7,5 miliona syryjskich dzieci nie zna innej rzeczywistości niż wojna – pisze wiceprezes Fundacji Instrat.

Trwająca od przeszło pięciu lat wojna domowa w Syrii pochłonęła dotychczas, według różnych szacunków, od 300 do 600 tysięcy ofiar, stając się jednym z najkrwawszych konfliktów zbrojnych od czasu zakończenia II wojny światowej.

Głos w dyskusji na temat wojny w Syrii zabrała także Fundacja Instrat. Publikacja „Biała księga zaangażowania Polski w konflikt w Syrii" jest próbą analizy przebiegu konfliktu, a także zbiorem rekomendacji i rozwiązań dla polskiej administracji publicznej opracowanym we współpracy z zespołem niezależnych ekspertów i publicystów. Żywiołowa debata towarzysząca premierze publikacji wskazuje, że choć była ona z pewnością długo wyczekiwanym impulsem do działania, to stanowi jedynie punkt wyjścia do szerszej dyskusji na temat polskiej polityki zagranicznej.

Za dużo na zgodę

Starcia na terytorium Syrii nie są bowiem prostym i jednorodnym konfliktem z jasno zarysowanymi stronami, a w istocie kilkoma równolegle toczącymi się konfliktami o nieustannie zmieniającej się dynamice i liczbie aktorów. Punktem zapalnym i początkiem syryjskiej wojny było krwawe starcie opozycji z armią Baszara Asada, którą prezydent wykorzystał do zbrojnego stłumienia pokojowo nastawionych manifestacji antyrządowych w 2011 r. Na przestrzeni całego konfliktu obie strony nieustannie oskarżają się wzajemnie o ekstremizm i łamanie praw człowieka (co zdaje się potwierdzać stale rosnąca liczba ofiar cywilnych i ustalenia raportu Ligi Państw Arabskich).

Postępujący rozpad instytucji państwowych wykorzystało tzw. Państwo Islamskie (IS), wkraczając na teren północnej Syrii. Najbardziej efektywne działania ograniczające terror IS prowadzi jednak nie narodowa armia, ale niezależne wojska kurdyjskie, które jako jedyne w skuteczny sposób przyczyniają się do systematycznego zwalczania dominacji tzw. Państwa Islamskiego w regionie.

Międzynarodowa koalicja państw zachodnich pod przewodnictwem USA zdecydowała się wesprzeć militarnie zarówno siły kurdyjskie, jak i syryjską opozycję, ignorując przy tym fakt, iż w szeregach tej drugiej znajdują się głównie organizacje radykalne, powszechnie uznawane za terrorystyczne. Stany powielają tym samym swoje błędy z Afganistanu. Ponadto w konflikt zaangażowana jest Turcja, która choć wspiera koalicję w walce z IS, to dąży jednocześnie do marginalizacji roli Kurdów z uwagi na ich dążenia separatystyczne. Niejasne są też intencje krajów arabskich, które pomagając finansowo i militarnie wybranym ugrupowaniom dżihadystycznym, dążą do redefinicji układu sił w regionie. Pierwszoplanowym aktorem konfliktu w Syrii jest od jego początku Rosja, która razem z Iranem zdecydowała się wesprzeć prezydenta Asada w walce z siłami opozycyjnymi, stając przy tym w otwartej kontrze do działań USA, Turcji i koalicji państw zachodnich.

Magdalena El-Ghamari, wykładowca akademicki i analityk portalu Defence24, podkreśla, że „konflikt w Syrii nie zakończy się dopóki wszyscy (w tym radykałowie) nie zasiądą do wspólnego stołu obrad". Jak mówi, „nie ma i nie będzie militarnego rozwiązania dla konfliktu w Syrii w momencie, gdy państwa mówiące o pokoju jednocześnie dostarczają broń". USA, Francja i Rosja to bowiem eksporterzy największej ilości broni na teren konfliktu.

Swoją krytyczną opinię na temat działań Rosji na Bliskim Wschodzie wyraża także Piotr Łukasiewicz, były ambasador RP w Afganistanie, argumentując, iż „Rosja (...) wykorzystuje konflikt syryjski na wiele sposobów, by demokratycznej i liberalnej Europie zaszkodzić". Zwraca także uwagę na zbieżność działań prowadzonych przez Rosję zarówno w Syrii, jak i w Europie. „Przeciąganie kryzysu służy zarówno utrzymaniu przy władzy zależnego od Rosji Asada, jak i (...) osłabieniu Unii Europejskiej podzielonej w kwestii sankcji i obawiającej się kolejnych fal uchodźców (...) Rosja, dokonując ataków na ludność cywilną Syrii, nie tylko dopuszcza się zbrodni wojennych, ale również kształtuje warunki do wzmożenia kryzysu uchodźczego, bezpośrednio uderzając w interesy Europy". Czy jest zatem cokolwiek, co można zrobić z naszej perspektywy?

Element stabilizujący

Zdaniem ekspertów – z pewnością tak. Pełnomocnik Rządu Regionalnego Kurdystanu Irackiego w Polsce Ziyad Raoof w swoich rekomendacjach dla polskiego rządu sugeruje, by „skończyć z kurczowym trzymaniem się starego ładu na Bliskim Wschodzie (...) utrudnia to bowiem szybkie reagowanie na zmieniającą się sytuację w regionie". Sugeruje, by przyszłe działania polskich władz „nakierowane były na nakłanianie regionalnych mocarstw i innych krajów (...) do kompromisu i szukania politycznego rozwiązania", a także, by rząd poparł starania Kurdystanu Irackiego o niepodległość. Jego zdaniem europejska i polska dyplomacja powinny namawiać Turcję, by problem kurdyjski został rozwiązany w sposób polityczny i pokojowy.

Raoof przekonuje, że „Kurdystan jest elementem stabilizującym, a nie destabilizującym Bliski Wschód (...) Niepodległy Kurdystan byłby wiarygodnym i ważnym partnerem dla Zachodu i pokazałby, że nie ma na Bliskim Wschodzie kraju bliższego wartościom wyznawanym przez wolny, cywilizowany świat". W sprawie autonomii kurdyjskiej w obrębie samej Syrii, nazywanej Federacją Północnej Syrii (Rożawą), zdania są już bardziej podzielone. George Yacoub, arabista z Uniwersytetu Warszawskiego, uważa, że „została [ona] proklamowana bez zgody, a nawet wbrew rządowi syryjskiemu, innym państwom ościennym, członkom Rady Bezpieczeństwa ONZ, a także wbrew opozycji syryjskiej". Szczególnie wroga kurdyjskiej niepodległości w Syrii pozostaje Turcja. Jak ocenia Witold Repetowicz, publicysta i korespondent wojenny, działania Turcji dążące do marginalizacji Kurdów poprzez regularny ostrzał, brak wsparcia militarnego, humanitarnego oraz blokadę ekonomiczną regionu de facto wspierają IS, uniemożliwiając Kurdom skuteczną walkę z przeciwnikiem.

Polska ma również szansę odegrać znaczącą rolę w integracji syryjskiego społeczeństwa poprzez niesienie pomocy humanitarnej, dbałość o kapitał społeczny oraz o aktywność obywatelską. „Realizacja tego zamierzenia nie jest jednak możliwa bez przemyślanego planu działania (...) Współpraca ekonomiczna i odbudowa Syrii będzie warunkowana jakością wypracowanego porozumienia" – podkreśla Magdalena Rozenek, doktorantka na SGH. Autorka argumentuje także, że rząd polski już teraz może „nawiązać dialog z lokalnymi liderami i aktywistami, którzy posiadają społeczną legitymację". Umożliwi to współpracę z tymi, którzy będą brali odpowiedzialność za odbudowę Syrii po zakończeniu konfliktu.

Postawić na edukację

Zdaniem Witolda Repetowicza, ogromnym wyzwaniem jest odbudowa miast zniszczonych przez wojnę, która stanowi warunek konieczny, by umożliwić europejskim uchodźcom powrót do swoich domów. Jako przykład podaje Kobane, gdzie „w czasie trzymiesięcznej bitwy zniszczone zostało 90 proc. tego miasta. (...) Po jej zakończeniu społeczność międzynarodowa nie przekazała jednak żadnych środków na jego odbudowę (...) dlatego większość miasta wciąż jest nieodbudowana, co z natury rzeczy utrudnia powroty".

Repetowicz dodaje także, iż nie bez znaczenia pozostaje aktywność aktorów zewnętrznych. „Turcja utrudnia powrót do domów uchodźcom syryjskim narodowości kurdyjskiej, chcąc dokonać zmian w mapie etnicznej północnej Syrii". Wieloletnie działania Polskiej Akcji Humanitarnej na terenie Syrii pokazują, że niesienie profesjonalnej pomocy w ogarniętym wojną kraju jest możliwe – w 2015 roku organizacja dotarła bowiem do ponad pół miliona osób mieszkających w północno-zachodniej części Syrii.

W istocie jednak nie tylko bomby czyhają na życie najmłodszych Syryjczyków, co zauważa Aleksandra Skupińska, ekspert Fundacji Instrat ds. Bliskiego Wschodu. „Od ponad pięciu lat jedna trzecia syryjskich dzieci nie jest poddawana obowiązkowym szczepieniom ochronnym, co wzmaga rozwój chorób zakaźnych".

Skupińska zwraca również uwagę na alarmującą utratę kapitału społecznego Syrii. Około 7,5 mln najmłodszych Syryjczyków nie zna innej rzeczywistości niż wojna, zaś ponad jedna czwarta szkół została zamknięta lub zniszczona, pozbawiając niepełnoletnich Syryjczyków dostępu do edukacji. Jako rozwiązanie dla polskiego rządu proponuje lepszą organizację edukacji w obozach dla uchodźców oraz programy stypendialne dla Syryjczyków pozbawionych możliwości edukacji w kraju.

„Dzięki zdobytej w Polsce wiedzy będą mogli przez najbliższe lata przyczynić się do budowy polskiej gospodarki, a po zakończonym konflikcie będą w stanie wykorzystać edukację zdobytą na naszych uniwersytetach do odbudowy swojego państwa. (...) To perspektywa korzyści dla wszystkich" – twierdzi ekspert.

Całość publikacji:

www.instrat.pl/analizy

Autor jest wiceprezesem i rzecznikiem prasowym Fundacji Instrat, absolwentem stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim oraz zarządzania marką na Regent's University w Londynie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA