fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wojna w Syrii

Izraelskie media po zestrzeleniu Iła-20: Coś dziwnego w powietrzu

AFP
"Incydent mógł być częściowo spowodowany (celowo) spóźnionym powiadomieniem Rosjan przez Izrael - ale z pewnością była to wpadka rosyjskich i syryjskich sojuszników. Brytyjskie samoloty w okolicy wydawały się być przygotowane na unikanie kłopotów, więc dlaczego nie Rosjanie?" - zastanawia się izraelski dziennik "Haaretz" po zestrzeleniu nad Syrią rosyjskiego samolotu zwiadowczego Iljuszyn Ił-20. Oficjalnie Izrael nie skomentował dotąd incydentu.

"Wydarzenia z poniedziałkowej nocy nad syryjskim wybrzeżem Morza Śródziemnego są nadal niejasne" - pisze Anshel Pfeffer z dziennika "Haaretz". "Wiadomo, że zaatakowano cel w pobliżu miasta Latakia, przeciwko nadlatującym rakietom i atakującym samolotom wystrzelono syryjskie pociski przeciwlotnicze, a rosyjski samolot zwiadu elektronicznego, lecący nad Morzem Śródziemnym, został trafiony i spadł do wody, razem z 15 członkami załogi" - relacjonuje.

Dziennik zwraca uwagę, że Izrael już wcześniej przyznawał się do częstych ataków na powiązane z Iranem cele w Syrii, "aby zapobiec nagromadzeniu irańskich sił Quds w Syrii i przetransferowaniu broni dla Hezbollahu". Izrael jednak rzadko przyznaje się do konkretnych ataków, a poniedziałkowy wydaje się pod pewnymi względami wyjątkowy. "Po pierwsze, był to cel w pobliżu głównej bazy Rosji w Syrii - bazy lotniczej w Hmejmim. Chociaż takie ataki nie są całkowicie bezprecedensowe, są rzadkie. Po drugie, rosyjskie Ministerstwo Obrony wydało oficjalne oświadczenie, obwiniające nie tylko Izrael za atak na Syrię, ale także stwierdziło, że francuski okręt w pobliżu wybrzeża Syrii wystrzelił pociski. Francja zaprzeczyła jakiemukolwiek udziałowi w upadku rosyjskiego Iljuszyna II-20, ale, co ciekawe, nie zaprzeczyła wystrzeliwaniu rakiet" - czytamy w "Haaretz".

Anshel Pfeffer zauważa, że "w jakiś sposób" pocisków artylerii przeciwlotniczej udało się uniknąć samolotom brytyjskiej RAF. "Iljuszyn Ił-20 nie miał tyle szczęścia" - pisze. "Nie ma powodu, aby wątpić w podstawowe szczegóły. Izrael prawdopodobnie przeprowadził nalot lotniczy (zaangażowanie Francji pozostaje intrygującym elementem); Rosja otrzymała ostrzeżenie (niezależnie od tego, czy wystarczająco wczesne); a samolot Iljuszyn prawie na pewno znalazł się pod ostrzałem ze strony syryjskich pocisków przeciwlotniczych" - czytamy. "Ale rosyjskie oskarżenie wydaje się, na pierwszy rzut oka, raczej nieszczere" - zaznacza gazeta.

"Haaretz" podkreśla, że "na wszystkich poziomach politycznych i wojskowych w Izraelu - od premiera Benjamina Netanjahu w dół - zachowano dużą ostrożność, aby uniknąć jakichkolwiek tarć z Kremlem i siłami rosyjskimi, działającymi w Syrii od września 2015 roku". Wszelkie ewentualne punkty sporne udawało się szybko wyjaśnić. "Trudno sobie wyobrazić, by Izrael ryzykował ws. swojego porozumienia z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, które pozwala na swobodę działania przeciwko irańskim celom w Syrii".

"Szybkość, z jaką Rosja oskarżyła Izrael, przed przeprowadzeniem właściwego dochodzenia w sprawie poniedziałkowych wydarzeń, może wskazywać na wpadkę takiego rodzaju, do jakiej Rosja nigdy nie lubi się przyznawać" - wskazuje izraelski dziennikarz. Spekuluje też, że zestrzelenie samolotu mogło był połączeniem dwóch czynników: późniejszego niż zwykle poinformowania Rosjan o planowanym ataku na cele w Syrii oraz techniczna usterka lub wadliwe procedury po stronie syryjskiej lub rosyjskiej.

"Bez względu na przyczyny, Izrael powinien ograniczać się w nadchodzących tygodniach i miesiącach. Rosjanie znają prawdę, ale publicznie winią kogoś za ich głośne niepowodzenia i ludzką tragedię. Nie mogą winić swoich syryjskich sojuszników" - pisze Anshel Pfeffer

Źródło: rp.pl/ Haaretz
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA