Węgiel

Przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ: Nasze dzieci nam tego nie wybaczą

Prezydent Andrzej Duda podkreślał, że Polsce udało się obniżyć aż o 30 proc. emisje gazów cieplarnianych, mimo iż produkuje i spala węgiel
CTK Photo, Grzegorz Klatka
Życie ludzi na całym świecie zależy od decyzji, które tu podejmiemy – mówiła w trakcie otwarcia przewodnicząca Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Mocnych słów Marii Fernandy Espinosy, szefowej Zgromadzenia Ogólnego ONZ, skierowanych głównie do polityków, słuchało wczoraj tysiące osób, które przyjechały z całego świata, by wziąć udział w otwarciu 24. Szczytu Klimatycznego w Katowicach. Espinoza, która od 20 lat zajmuje się sprawami klimatu, nie ukrywając żalu do decydentów, wypominała im, że choć wszyscy odczuwamy tragiczne skutki emisji gazów cieplarnianych, a raporty klimatologów na temat przyszłości świata są dla nas bezlitosne, nie robimy nic, by powstrzymać upadek.

Czytaj także:  Rząd mocniej naciska na kopalnie, by zwiększyły wydobycie węgla 

– Potrzebujemy determinacji, musimy działać razem, inaczej nie mamy żadnych szans. Cały świat domaga się konkretów. Nie możemy wyjechać z Katowic bez porozumienia – apelowała Espinoza. Porozumienie w Paryżu ratyfikowało 55 krajów produkujących co najmniej 55 proc. globalnych emisji gazów cieplarnianych – jednak do dziś nie wprowadzono konkretnych zobowiązań (wyznaczono czas do 2020 r.), a pół roku po jego wejściu w życie z porozumienia wycofały się Stany Zjednoczone (są odpowiedzialne aż za 15 proc. produkcji dwutlenku węgla na świecie). – Życie ludzi zależy od decyzji, które tu podejmiemy – mówiła z mocą Espinoza.

Wytyczne dla świata

Także Michał Kurtyka, wiceminister środowiska i szef prezydencji COP24, nie ukrywał, że rządzących czeka wielki sprawdzian, „czy naprawdę nam wszystkim zależy na wdrożeniu Porozumienia Paryskiego". – To my dziś musimy stworzyć wytyczne dla całego świata – podkreślał.

Czytaj także: Kurtyka: Katowice tworzą historię globalnej polityki klimatycznej 

W Unii Europejskiej ok. 80 proc. emisji gazów cieplarnianych pochodzi z emisji CO2. Polska odpowiada za 9,2 proc. całkowitej emisji UE, podczas gdy Niemcy za 22,9 proc., Wielka Brytania – 11,7 proc., a Francja – 9,8 proc. – wynika z danych Eurostatu za 2016 rok. Głównym celem tegorocznej 24. konferencji ONZ w sprawie zmian klimatu, jaka odbywa się w stolicy Górnego Śląska, jest więc ustalenie szczegółowych zasad wdrażania porozumienia z Paryża z 2015 r. oraz podsumowanie działań podjętych w ramach tzw. Dialogu Talaanoa (od poprzedniej prezydencji Fidżi).

– To największe wyzwanie, z jakim ludzkość miała kiedykolwiek do czynienia – mówił premier Fidżi Frank Bainimarama. Apelował do liderów, by słuchali naukowców, którzy kreślą katastroficzne wizje na najbliższą przyszłość. Według nich od 2050 r. na większości terytorium świata nie będzie można żyć – powodem będą mordercze upały, brak wody i ekstrema – huragany, cyklony. Spowoduje to masowe migracje ludzi. Goście COP24 podkreślali jednym głosem, że „to się już dzieje". – 20 najgorętszych lat miało miejsce w ciągu ostatnich 22 lat, z czego ostatnie cztery były najgorętszymi w historii – wyliczał sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Topi się Antarktyda i Arktyka, giną zwierzęta i ludzie. – Jeśli nic z tym nie zrobimy, według klimatologów do końca wieku średnia temperatura podniesie się o 3 stopnie C. Tego nie przeżyjemy – podkreślał Guterres.

Zatrzymać katastrofę

Wszyscy byli zgodni, że cały świat musi przenieść się na gospodarkę niskoemisyjną. – Żeby powstrzymać tę katastrofę, musimy zmniejszyć emisję o 45 proc. do 2030 r., a wykorzystanie węgla w produkcji energii musi spaść poniżej 7 proc. – dodawał Antonio Guterres.

Czytaj także: Czy katowicki szczyt zakończy się sukcesem? 

Minister środowiska Henryk Kowalczyk podkreślał, że Polska już stawia na niskoemisyjną gospodarkę, a jako dowód zmian wskazywał Katowice – stolicę Górnego Śląska, regionu opartego jeszcze 30 lat temu na przemyśle węglowym, dziś – zmieniającego się w miejsce nowych technologii.

– Chcemy się podzielić doświadczeniami z okresu tej transformacji – dodał Marcin Krupa, prezydent Katowic – miasta gospodarza.

Oklaskami przyjęto deklarację Kristaliny Georgievy, dyrektor generalnej Banku Światowego, który ma podwoić wydatki na ochronę klimatu z 10 do 20 mld dolarów, ale cel na najbliższe lata to aż 200 mld dolarów. Georgieva przytoczyła historię swojej 8-letniej wnuczki, którą – jeśli dożyje 90 lat – będzie czekało życie w cierpieniu. – Nasza planeta będzie już wtedy taka gorąca, że nie będzie się nadawała do życia. Jeśli nie odwrócimy tej tendencji, nasze dzieci, wnuki nam tego nie wybaczą – mówiła emocjonująco Georgieva.

Choć uczestnicy szczytu w Katowicach apelują o odważne decyzje rządów w obronie klimatu, na COP nie przyjechali czołowi przywódcy światowych mocarstw, m.in. kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Emmanuel Macron czy prezydent USA Donald Trump.

Węglowa schizofrenia Polski

Polska, czyli gospodarz szczytu klimatycznego w Katowicach, przedstawiła się w poniedziałek całemu światu jako kraj stawiający na nowoczesną niskoemisyjną energetykę, który zerwał z węglem. Ale jednocześnie rządzący przyznawali, że to na węglu opieramy bezpieczeństwo energetyczne i stabilność miejsc pracy.

Prezydent Andrzej Duda podczas otwarcia mówił nawet o „sprawiedliwej transformacji" energetycznej, która jest możliwa, ale przy „społecznej aprobacie". W ten niejasny dla większości gości sposób tłumaczył się z faktu, że rząd utrzymał kopalnie, pompując w nie miliardy złotych.

Zaraz potem prezydent zapewniał jednak, że jest zdeterminowany, by walczyć z obroną klimatu niszczonego przez gazy cieplarniane, głównie dwutlenek węgla i metan. Dwukrotnie, z dumą podkreślił, że Polsce udało się obniżyć aż o 30 proc. emisję, choć wydobywa i spala węgiel. Stawia bowiem m.in. na... lasy. – Węgiel nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu – zapewniał tysiące uczestników szczytu, by za chwilę zadeklarować, że Polska jest otwarta, by przyjąć wytyczne z porozumienia paryskiego sprzed trzech lat. – Nie ma innego wyjścia niż implementacja pakietu klimatycznego – deklarował prezydent. Podobną obietnicę złożył także Michał Kurtyka, wiceminister środowiska i szef COP24.

Deklaracje o walce z emisją gazów cieplarnianych polscy politycy mieszali z pochwałą ekologicznego spalania węgla, odnosząc się do faktu, że Katowice, stolica Górnego Śląsku dokonała w tej dziedzinie transformacji w ostatnich 20 latach. To prawda, w miejscu, gdzie debatowali delegaci szczytu, jeszcze niedawno stała kopalnia – dziś są tu nowoczesne biurowce i Międzynarodowe Centrum Kongresowe. Ale wielu gości ze świata było skonsternowanych, czując – i to dosłownie – skutki węglowej drogi rządu. W Katowicach z powodu mrozu i braku wiatru panuje smog. Wiele kontrowersji wzbudził też polski pawilon zbudowany z węgla.

Ale Antonio Guterres, sekretarz generalny ONZ, który występował po prezydencie Dudzie nie dał się zwieść. – Żeby powstrzymać katastrofę, musimy zmniejszyć emisję o 45 proc. do 2030 r., a wykorzystanie węgla w produkcji energii musi wynieść poniżej 7 proc. – mówił wprost, apelując do rządów, by wspierały finansowo zieloną gospodarkę.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL