fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Nie wypadek, a zabójstwo drogowe. Zmiana zarzutów dla kierowcy

Fotorzepa, Łukasz Solski
Nie za spowodowanie wypadku, a za zabójstwo będzie odpowiadał 32-letni Krystian O., który w ubiegłym roku potrącił w Warszawie na przejściu dla pieszych rodzinę z małym synkiem.Mężczyzna zdążył odepchnąć bliskich, a sam zginął na miejscu.

Zarzut zmieniono po opinii biegłych, którzy wykazali poważne modyfikacje pojazdu. Sprawcy teraz grozić może nawet dożywotnie więzienie.

- Podejrzany nie przyznał się do winy. Odmówił składania wyjaśnień – mówi nam prok. Mirosław Chyr, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

Śledczy zdecydowali się zmienić zarzuty dla sprawcy wypadku na warszawskich Bielanach po otrzymaniu dwóch opinii biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych oraz opinii z zakresu techniki motoryzacyjnej.

- W pierwszej z opinii biegły wskazał że podejrzany poruszał się z prędkością 136 km na godzinę przy przejściu dla pieszych, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 50 km na godzinę. Podejrzany nie zatrzymał się przed przejściem dla pieszych – mówi prok. Chyr.

Na podstawie badań technicznych pojazdu, ustalono, że samochód, którym podejrzany jechał był w stanie technicznym, jaki nie pozwalał na dopuszczenie go do ruchu.

Biegli wykazali, że samochód sprawcy został przystosowany do ruchu prawostronnego podczas, gdy producent nie przewidywał takich zmian dla tego typu pojazdu.

Auto miało zmodyfikowany układ hamulcowy, w tym zdemontowany czujnik ABS, zmodyfikowany układ kierowniczy i układ zawieszenia.

- Prokurator ocenił te wszystkie okoliczności i uznał, że w takiej sytuacji poruszając się takim pojazdem, z taką prędkością podejrzany przewidywał możliwość zabicia człowieka i godził się na popełnienie takiego czynu – mówi prok. Chyr.

Do wypadku doszło 20 października ub. roku na ul. Sokratesa w Warszawie. Adam Ż. wraz z żoną Magdą i synkiem Tomkiem wybrał się na spacer.

Kiedy małżeństwo przechodziło z dzieckiem w wózku przez pasy na ulicy Sokratesa, w Adama uderzyło rozpędzone pomarańczowe bmw.

Mężczyzna zdążył jedynie odepchnąć bliskich, a sam zginął na miejscu. Kobiecie nic się nie stało, chłopiec miał niewielkie obrażenia.

Sprawca wypadku po zdarzeniu najpierw trafił do szpitala, dopiero kilka dni później został aresztowany. Za kratami przebywa do tej pory.

Według Zarządu Dróg Miejskich mężczyzna mógł jechać ulicą nawet 130 km na godzinę. Te podejrzenia potwierdzali też świadkowie.

Wkrótce po wypadku ZDM zamontował na Sokratesa progi spowalniające, a stołeczny ratusz zapowiedział przebudowę ulicy. W lutym Zarząd Dróg Miejskich przedstawił projekt zwężenia ulicy.

Inny projekt zakłada przeniesienie ścieżki rowerowej na drugą stronę ulicy. I to on budzi najwięcej wątpliwości społeczności. Na razie nie wiadomo, która koncepcja zostanie wybrana.

Do zakończenia śledztwa w sprawie wypadku brakuje prokuraturze tylko opinii biegłych psychiatrów na temat poczytalności podejrzanego.

- Jeszcze nie wiemy, czy to będzie jedno badanie czy też potrzebna będzie obserwacja psychiatryczna – mówi nam prok. Chyr.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA