fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Spór o cenne tereny na warszawskiej Woli

Rotundy gazowni na Woli były wykorzystywane do lat 70. XX wieku
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Dzielnica Wola chce odebrać właścicielowi działkę, na której są zabytkowe obiekty, bo twierdzi, że je zaniedbuje. Ci sami urzędnicy blokują powstanie w tym miejscu inwestycji.

Przedmiotem sporu jest teren, na którym znajdują się dwie rotundy z nieotynkowanej cegły przy ul. Prądzyńskiego 14a w Warszawie. To pozostałości stołecznej gazowni. Wewnątrz rotund znajdowały się metalowe zbiorniki gazu produkowanego w tym zakładzie. Były one użytkowane do lat 70. XX w. Przestały pełnić swoją funkcję, gdy przestano tu wytwarzać gaz miejski.

W 1991 roku gmina Warszawa-Wola w imieniu Skarbu Państwa sprzedała rotundy wraz z prawem użytkowania wieczystego gruntu Fundacji Wystawa Warszawa Walczy 1939–1945. Fundacja planowała urządzić tam ekspozycję związaną z wojennymi losami stolicy.

Jest gotowy projekt

W 1996 roku fundacja sprzedała obiekt rodzinie Biernackich. – Umowa ta nie zobowiązywała nabywców do podejmowania prac wobec zabytków, a jedynie do umożliwienia fundacji zorganizowania wystawy – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Marcin Biernacki.

Rodzina zdecydowała poświęcić jedną rotundę w całości na cele Muzeum i Panoramy Powstania Warszawskiego. Projekt stał się nieaktualny, bo w innej lokalizacji powstało Muzeum Powstania Warszawskiego. W związku z tym w 2008 roku Fundacja Wystawa Warszawa Walczy zawarła ugodę z rodziną Biernackich, na mocy której – po otrzymaniu odszkodowania – zwolniła Biernackich z obowiązku udostępnienia miejsca w rotundach na wystawy.

Od 2004 do 2013 roku trwał spór sądowy między rodziną Biernackich a miastem o ustalenie stawki użytkowania wieczystego. Miasto nie wyraziło woli doprecyzowania umowy użytkowania wieczystego, a sąd uznał, że „na nieruchomości może być prowadzona dowolna działalność". Właśnie z powodu tego sporu – twierdzą jego użytkownicy – na tym terenie niewiele się działo.

Fundacja rodziny Biernackich zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego przygotowała projekt, który zakłada utworzenie w jednej z rotund powszechnie dostępnego metamuzeum, w sąsiedniej rotundzie sali koncertowej oraz postawienie budynku mieszkalnego.

– Co istotne, inwestycja w całości zostanie sfinansowana z pieniędzy prywatnych – wyjaśnia Biernacki.

Do realizacji projektu potrzebna jest zgoda konserwatora zabytków oraz władz samorządowych na podział geodezyjny działki. Chodzi o to, aby część obejmująca metamuzeum została wniesiona do majątku fundacji. Bez takich działań projekt nie może ruszyć.

– Sprawy związane z podziałem nieruchomości to kompetencja Biura Geodezji i Katastru. Z posiadanych przez dzielnicę informacji wynika, że obecnie nie jest prowadzone żadne postępowanie w zakresie podziału nieruchomości przy ul. Prądzyńskiego 14A. Przypominam, że w przypadku nieruchomości objętych ochroną konserwatorską stosowną zgodę na podział nieruchomości musi wydać mazowiecki wojewódzki konserwator zabytków przed złożeniem wniosku o podział – informuje nas Mariusz Gruza, rzecznik dzielnicy Wola.

Tymczasem od blisko dziesięciu lat toczą się postępowania przed urzędem konserwatora.

– Działając niezgodnie z obowiązującym prawem miejscowym, odmawia on geodezyjnego podziału działki. Ostatni wyrok sądu jest korzystny dla naszej rodziny – mówi Biernacki.

Od 2016 r. dzielnica Wola chce odebrać właścicielowi budynki, bo ich zdaniem w rotundach nie były prowadzone żadne prace modernizacyjne ani adaptacyjne, choć ich zdaniem taki obowiązek nakładał na użytkownika wieczystego akt notarialny. Władze dzielnicy wezwały rodzinę Biernackich do polubownego rozwiązania umowy i zwrotu nieruchomości. Ci odmówili. Urzędnicy skierowali więc sprawę do sądu. Proces trwa.

Na jakiej podstawie przedstawiciele dzielnicy Wola formułują roszczenia wobec właściciela? Z wyjaśnienia, które otrzymaliśmy od Mariusza Gruzy, wynika, że w pozwie złożonym przez Urząd m.st. Warszawy do Sądu Okręgowego powołano się na art. 33 ust. 3 ustawy o gospodarce nieruchomościami, który mówi, że „właściwy organ może żądać rozwiązania umowy użytkowania wieczystego przed upływem ustalonego okresu stosownie do art. 240 kodeksu cywilnego, jeżeli użytkownik wieczysty korzysta z tej nieruchomości w sposób sprzeczny z ustalonym w umowie".

Końca nie widać

Rzecznik dzielnicy uzupełnia: „oddanie przedmiotowej nieruchomości w użytkowanie wieczyste nastąpiło z przeznaczeniem na adaptację i modernizację obiektów zabytkowych części Gazowni Warszawskiej". „Organ postanowił również, iż nieutrzymywanie w należytym stanie budynków znajdujących się na przedmiotowych gruncie będzie podstawą do rozwiązania umowy i zarządzenia odebrania gruntu",

Rodzina Biernackich odpiera te argumenty i twierdzi, że pomimo tego, iż żadna z umów jej do tego nie zobowiązywała, od lat remontuje rotundy.

Spór pomiędzy przedsiębiorcą a właścicielem działki zaognia się. We wrześniu 2017 roku ktoś przewrócił fragment muru ogrodzenia działki. Władze dzielnicy skierowały do prokuratury wniosek wobec rodziny Biernackich o zaniedbania i rzekome zniszczenie obiektu zabytkowego, chociaż mur nim nie jest.

„Zawalenie muru spowodowało w ocenie Dzielnicy Wola, jak również Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego dla m.st. Warszawy zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi poruszających się ulicą Prądzyńskiego" – wyjaśnia Mariusz Gruza i dodaje, że dzielnica złożyła w prokuraturze zawiadomienie „o możliwości popełnienia przestępstwa przez użytkowników wieczystych, na których spoczywał obowiązek właściwego zabezpieczenia i utrzymania" zabytku.

Jak tłumaczy, „uzasadnione podstawy do złożenia zawiadomienia" wynikały m.in. z działań, jakie podjęła w tej sprawie policja.

Z kolei Biernaccy złożyli prywatny akt oskarżenia wobec burmistrza dzielnicy Krzysztofa Strzałkowskiego o ustawiczne zniesławianie ich w mediach.

Jakie będą dalsze losy gazowni? Przedsiębiorcy zapewniają, że nie poddadzą się, wierząc w wygraną z władzami samorządowymi, i zrealizują swój projekt.

Jeżeli nieruchomość wróciłaby do dzielnicy, jaki ma ona pomysł na zagospodarowanie działki? Mariusz Gruza nie podaje szczegółów, zapewnia tylko, że te obiekty unikalne w skali europejskiej „po rewitalizacji z powodzeniem mogłyby stać się wizytówką naszego miasta".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA