fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ustrój i kompetencje

Czy PiS dąży do centralizacji samorządu terytorialnego? - rozmowa z dr. Dawidem Sześciło

dr hab. Dawid Sześciło
materiały prasowe
Romowa | dr hab. Dawid Sześciło kierownik Zakładu Nauki Administracji na Wydziale Prawa UW

Rz: Samorządowcy zarzucają rządowi, że odbiera im uprawnienia. Z pana raportu dla Fundacji Batorego wynika, że tylko cztery ustawy ograniczyły wpływ samorządu na życie wspólnot lokalnych. Ale zapowiadane są następne. To początek centralizacji?

Dawid Sześciło: Możemy być pewni, że nie będzie postępu decentralizacji. Samorząd nie został tymi zmianami rozmontowany, ale odebrał kilka ciosów. Bolesne było przejęcie wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i odebranie kontroli nad siecią szkół. Kilka pomysłów zawisło w próżni, np. projekt ustawy o warszawskim związku metropolitalnym. Rząd powiedział, że traktuje ustawę o śląskim związku metropolitalnym jako poletko doświadczalne, ale ja jestem sceptyczny, czy to powróci w postaci innych ustaw metropolitalnych. Konstytucja chce równego traktowania jednostek samorządowych. Jeśli mamy ustawę dla Górnego Śląska, to powinny też być dla innych metropolii.

PiS nie ma zaufania do samorządu? Z czego to wynika?

Nie sądzę, aby stała za tym jakaś spójna koncepcja. Powstały grupy, którym zależało na poszerzeniu resortowego dominium, np. aktywność b. ministra środowiska. Od niego wyszły dwie inicjatywy: przejęcie wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i kontroli nad taryfami wody. Chciał, by jego ludzie stali się „szafarzami" rozmaitych darów.

Czy zmiana ministra może zapobiec dalszym poczynaniom antysamorządowym?

Interpretacja poczynań rządu zależy od ideowych założeń, jak ma wyglądać samorząd i jego uprawnienia, a tego brakuje. Polska uczyniła śmiały krok w stronę decentralizacji i powinna pójść jeszcze dalej. Samorząd cieszy się największym zaufaniem obywateli. W ostatnich miesiącach bije rekordy zaufania społecznego. Dlaczego więc nie zdecentralizować więcej zadań, tym bardziej, że finanse są silnie kontrolowane przez władze centralne? Na pierwszy ogień powinien pójść sektor zdrowia. Tu władza centralna trzyma silną ręką kontrolę nad 95 proc. pieniędzy. Samorządy zostały postawione w roli klienta resortu zdrowia. To przykład deficytu decentralizacji.

Chęć kontroli nad samorządami jest ważniejsza?

Z mojego punktu widzenia decentralizacja jest zasadą ustrojową wpisaną do konstytucji z 1997 r. Była symbolem przejścia do ustroju demokratycznego, czyli upodmiotowienia społeczeństwa. Teraz powoli wracamy do poprzedniego ustroju. Wprawdzie daleko nam jeszcze do tego, bo mocną pozycję samorządu zawdzięczamy ojcom założycielom samorządu, którzy wyposażyli go w solidne atrybuty, np. samodzielność finansową. Dzięki temu zyskał społeczne zakorzenienie. Tymczasem obecna władza uważa, iż to ona ma być punktem odniesienia.

Czy to znaczy, że oddalamy się nie tylko od samorządu lecz także od demokracji?

Widzę bardzo niepokojące podejście artykułowane przez polityków PiS, pokazujące samorządowi miejsce w szeregu. Przed wojną toczyła się dyskusja na temat „naturalistycznej" lub „państwowej" roli samorządu. Teoria "naturalistyczna" mówiła, że samorząd jest czymś, co powstało wcześniej niż państwa, oddolnie, i ma naturalną podmiotowość. Arystoteles pisał, że to gmina jest pierwotną formą organizacji życia zbiorowego. Natomiast zwolennicy teorii „państwowej" przyjęli założenie, że samorząd stanowi przedłużenie administracji rządowej. Wydaje mi się, że teoria państwowa właśnie zwycięża. Tak pojmowany samorząd będzie jedynie wykonawcą rozporządzeń rządowych. Potrzebny jest bowiem ktoś, kto będzie odciążał władzę centralną w różnych zadaniach. Można zatem przewidzieć, że zmiany nie doprowadzą do całkowitego rozmontowania samorządu ale wspólnoty lokalne nie będą miały wpływu na decyzje ich dotyczące. Można to zaobserwować na przykładzie działania ustawy dekomunizacyjnej. Podejmowanie uchwał w sprawie nazw ulic i placów należy do podstawowych kompetencji samorządowych. Gdy pojawiły się „wojenki" związane z tą ustawą, odezwały się głosy w PiS, że należy wprowadzić ustawę, która odbierze samorządom tę kompetencję i przekaże ją wojewodom.

Rok temu odbył się nadzwyczajny kongres samorządowy, podczas którego obserwowałam pełne emocji wystąpienia z propozycją np. wycofania się z udziału w komisji wspólnej rządu i samorządu. Co dziś zostało z tego protestu?

W sytuacji, gdy łamane są przepisy Konstytucji a Trybunał Konstytucyjny podporządkowany rządowi, samorząd jest pozbawiony ochrony. W przypadku ingerencji ze strony organu nadzoru, samorząd ma ochronę sądową. Ale obserwując reakcję organizacji samorządowych na zmiany w prawie w ostatnich dwóch latach, wydaje się, że przyjęły postawę ratowania tego co jest, bez prób aktywnej walki o obronę ich autonomii. Być może uważają, że tak musi być i odnajdą się w tej małej stabilizacji.

­—rozmawiała Maria Weber

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA