fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Urzędnicy

Niskie pensje odstraszają od pracy w administracji

Adobe Stock
Coraz mniej osób chce pracować w służbie cywilnej. Braki w zatrudnieniu odbijają. się na jakości pracy urzędów.

Obecnie na portalu służby cywilnej można znaleźć 636 ogłoszeń o pracę. Chętnych szuka 305 różnych jednostek administracji publicznej w 162 miejscowościach. W blisko połowie naborów nie zostanie wyłoniony zwycięzca. Tak wynika ze statystyk szefa służby cywilnej.

Czytaj też:

Urzędy bez rąk do pracy

Architektura z dykty - komentuje Tomasz Pietryga

Ale są też urzędy, w których szansa na zatrudnienie nowego pracownika jest jeszcze niższa i wynosi niewiele ponad 30 proc. Chodzi o graniczne i powiatowe inspektoraty weterynarii, okręgowe urzędy górnicze, wojewódzkie inspektoraty farmaceutyczne czy wojewódzkie inspektoraty nadzoru budowlanego.

Winne są niewystarczające płace w administracji terenowej. Tak wynika z uchwały podjętej na ostatnim posiedzeniu Rady Służby Publicznej. Wynagrodzenie z wszystkimi dodatkami w administracji terenowej w zeszłym roku wyniosło 4421 zł brutto i było niższe od przeciętnej pensji w całej służbie cywilnej (5863 zł), a także od wynagrodzenia w gospodarce narodowej (4585 zł brutto).

W rezultacie np. w granicznych inspektoratach weterynarii średnia liczba kandydatów na miejsce podczas rekrutacji wynosi... 1, a tylko 30 proc. naborów zakończonych jest zatrudnieniem kandydata.

Brak kontrkandydatów

– Zgodnie z prawem nabór do służby cywilnej powinien mieć charakter otwarty, jawny i konkurencyjny. Trudno mówić o konkurencyjności, jeśli w rekrutacji bierze udział jeden kandydat – komentuje prof. Jakub Stelina z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego. I dodaje, że obecnie podaż pracy na rynku przewyższa popyt. Jeżeli pensje są niezadowalające, stabilność i pewność pracy w administracji oraz jej prestiż stają się mniej ważne.

Tragicznie z obsadą stanowisk jest też w urzędach wojewódzkich. Tam niemal co piąte stanowisko pracy jest wolne (szacowany udział wakatów wynosi 19 proc.).

Z roku na rok liczba kandydatów do pracy w służbie cywilnej spada. W 2013 r. o etat w urzędzie wojewódzkim w naborze walczyły średnio 32 osoby. W 2016 r. o pracę przeciętnie starało się 13 osób, a w zeszłym roku – tylko 7. W 2013 r. o pracę w wojewódzkiej administracji zespolonej starały się średnio 34 osoby. W 2016 r. o miejsce walczyło 11 osób, a w zeszłym roku – zaledwie 6. Ogromny spadek zainteresowania dotyczy także powiatowej administracji zespolonej. W 2013 r. o etat starało się średnio aż 48 osób. W 2016 r. o miejsce walczyło 14 osób, a w zeszłym roku – zaledwie 10.

Przeszkoda z procedur

Szef służby cywilnej w swoim corocznym sprawozdaniu krytykuje czasochłonne procedury rekrutacyjne, które ponoć działają demotywująco. Zniechęcają zarówno kandydatów, jak i urzędników zatrudnionych w komórkach kadrowych.

W przypadku wielokrotnie powtarzanych naborów na te same stanowiska urzędnicy prowadzą żmudne procedury rekrutacyjne po kilka razy. Te procedury są przeprowadzane w formie tradycyjnej i w dużej mierze opierają się na dokumentacji papierowej.

Członkowie Rady Służby Publicznej wskazują też na inne powody niskiego zainteresowania pracą w służbie cywilnej.

– Niejasne są zasady awansu w służbie cywilnej. Od 2016 r. na wyższe stanowiska nie przeprowadza się konkursów. Dyrektorzy i kierownicy obsadzani są po uważaniu – mówi dr Mariusz Witczak. I dodaje, że na wyższych stanowiskach w ministerstwach zarabia się krocie. W terenie pensje są zaś groszowe. Dlatego podwyżki w służbie cywilnej nie powinny być procentowe. Należy podnieść płace najmniej zarabiających.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA