fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Federalizm dla dobra euro

Francja i Włochy chcą razem przebudować strefę euro. Na zdj. François Hollande i Matteo Renzi
123RF
Włochy chcą razem z Francją przekształcić euroland w unię polityczną. Z taką koalicją muszą się liczyć Niemcy.

Plan François Hollande'a jest bardzo ambitny. Zakłada ustanowienie odrębnego budżetu dla eurolandu finansowanego przez odrębne podatki i kontrolowanego przez odrębny parlament. Na co dzień politykę gospodarczą w unii walutowej prowadziłby także odrębny komisarz: to miałby być zalążek europejskiego rządu gospodarczego. Francuski prezydent chce także ustanowić w całej strefie euro jednolitą pensję minimalną, aby powstrzymać dumping socjalny: nieuczciwą, jego zdaniem, konkurencję ze strony krajów, gdzie zabezpieczenia pracowników są skromniejsze. Dodatkowo w strefie euro obowiązywałyby jednolite podatki od zysku przedsiębiorstw.

Od klęski referendum w sprawie europejskiej konstytucji w 2005 r. Francja nie wystąpiła z równie ambitnym projektem integracji. Dlaczego zdecydowała się na to teraz?

– Kryzys grecki pokazał, że ryzyko rozpadu strefy euro jest poważne, szczególnie gdyby w jednym z większych krajów strefy euro do władzy doszli populiści. Hollande uważa, że trzeba temu ryzyku zapobiec – mówi „Rz" François Godement, ekspert paryskiego oddziału European Council on Foreign Relations. – Kluczowa rola Hollande'a w rozwiązaniu kryzysu greckiego zachęciła także Pałac Elizejski do dalszego działania – dodaje.

W poniedziałek Paryż zdobył bardzo ważnego sojusznika dla projektu Hollande'a. Poparł go bez zastrzeżeń minister finansów Włoch Pier Carlo Padoan.

– Wyjście z unii walutowej jest dziś realną opcją. Nie oszukujmy się: jeśli chcemy to ryzyko oddalić, musimy zbudować inne, silniejsze euro. Musimy dążyć bezpośrednio do unii politycznej – powiedział w wywiadzie dla „Financial Timesa". I wymienił szczegółowo te same postulaty, o których wspominał Hollande.

Polska francuskie plany przyjmuje niechętnie.

– Pomysł trwałego oddzielenia strefy euro od reszty Unii jest kontrproduktywny, odciągnie uwagę od prawdziwych problemów, ugrzęźnie w prawniczych procedurach – mówi „Rz" minister ds. europejskich Rafał Trzaskowski. – Polska nie będzie z tego powodu się spieszyć z przystąpieniem do unii walutowej. Tym bardziej że euroland nie jest do tego przygotowany – dodaje.

Zdaniem premiera Manuela Vallsa unię polityczną powinna stworzyć na początek „grupa pionierska" złożona z krajów założycielskich EWG w 1957 r. To Francja, Niemcy, Włochy, Holandia, Belgia i Luksemburg.

W wywiadzie dla „Spiegla" niemiecki minister finansów Wolfgang Schaueble z zadowoleniem powitał „wolę Francuzów zmiany zapisów traktatu o UE".

– François Mitterrand wpadł na pomysł budowy unii walutowej, aby utrzymać zjednoczone Niemcy w Unii. Ale to Kohl chciał wówczas nadać strefie euro cechy federalne, na co Francuzi się nie zgodzili – przypomina Godement.

Zdaniem francuskich dyplomatów rozmowy między Paryżem i Berlinem w sprawie pomysłu Hollande'a już trwają. Jednak przekonanie do tego pomysłu Niemców nie będzie łatwe. Zakłada on bowiem znaczne transfery finansowe poprzez nowy budżet z bogatszych do biedniejszych krajów unii walutowej. A więc gigantyczne koszty dla Berlina.

– Niemcy z pewnością będą w zamian domagały się zwiększenia kontroli nad wydatkami Francji i innych państw eurolandu – ostrzega Godement.

Nicolas Sarkozy, poprzednik Hollande'a, już dwukrotnie (w 2008 i 2011 r.) występował z pomysłem przekształcenia strefy euro w unię polityczną. I za każdym razem spotykał się z oporem Angeli Merkel.

Niewielki entuzjazm względem francuskiego projektu wykazują także Holandia, Finlandia oraz kraje bałtyckie. To państwa, które uważają, że i tak już zbyt dużo poświęciły dla ratowania państw południa Europy, przede wszystkim Grecji. Ale także rząd Mariano Rajoya pozostaje ostrożny. Przeprowadził on bardzo trudne reformy rynkowe w Hiszpanii i podejrzewa, że francusko-włoski plan to nic innego, jak próba uniknięcia bolesnych decyzji na koszt innych.

Sceptycznie do projektu Hollande'a odniósł się także szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker.

– W maju prezydent Francji i kanclerz Niemiec przedstawili znacznie skromniejszą propozycję polegającą na nadaniu większych kompetencji spotkaniom ministrów finansów strefy euro (tzw. Eurogrupa) oraz wybranym komisjom Parlamentu Europejskiego. Od tego czasu Hollande nigdy nie odzywał się w tej sprawie na szczytach w Brukseli – powiedział Juncker.

Osobnym problemem jest referendum w sprawie pozostania Wielkiej Brytanii w strefie euro. Najprawdopodobniej David Cameron będzie chciał je przeprowadzić już w czerwcu przyszłego roku. Ale forsowanie do tego czasu przez Paryż i Rzym planu reform może przestraszyć Brytyjczyków, którzy obawiają się przekształcenia Unii w rodzaj Stanów Zjednoczonych Europy. I odrzucenia w referendum przynależności do Wspólnoty. A tego chce absolutnie uniknąć Merkel.

– To sprawa brytyjskiego referendum narzuci ton debacie europejskiej, a nie plany Hollande'a – mówi „Rz" Nicolas Veron, ekonomista brukselskiego Instytutu Bruegla.

Francuski prezydent ryzykuje także sporo w samej Francji. Ewentualne plany budowy federalnej unii walutowej musiałyby zostać zatwierdzone w referendum. A to Front Narodowy, partia już dziś prowadząca w sondażach, wykorzystałby dla dalszego wzmocnienia swoich notowań, w szczególności przed wyborami prezydenckimi 2017 r.

– Euro jest porażką, co po raz kolejny pokazała sprawa Grecji. A skoro tak, to brnijmy w to dalej! Oto sposób rozumowania François Hollande'a. Jakże mało musi on wierzyć we Francję, skoro nie widzi dla niej przyszłości innej niż w ramach ponadnarodowego organizmu – oświadczyła szefowa Frontu Marine Le Pen.

Ale Godiment relatywizuje: Hollande zapewne wygrałby ewentualne referendum, bo w sondażach Francuzi powtarzają, że zależy im na silnym euro.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA