fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

SN w sprawie odszkodowania za kradzież samochodu: kierowca nie musi zamykać kluczyków w sejfie

AdobeStock
Od właściciela nie można wymagać nadzwyczajnego strzeżenia auta przed kradzieżą - orzekł SN.

Nawet, gdy chodzi o drogi samochód, nie ma podstaw do wymagania od ubezpieczonego jakieś szczególnej staranności. A wyjątki od zapłaty odszkodowania z autocasco muszą być jasne. To sedno wyroku Sądu Najwyższego wyłuszczającego z jednej strony obowiązki posiadacza auta, z drugiej zaś ubezpieczyciela wypłacającego pieniądze z autocasco.

Jacek S. na wyjeździe na kajaki zostawił prawie nowe drogie auto na parkingu niestrzeżonym, w miejscu objętym jednak zasięgiem monitoringu sąsiedniego campingu, na którym wynajął domek letniskowy. Zostawił w nim w saszetce pod poduszką dowód rejestracyjny samochodu, kluczyki i sterownik do pilota.

Miał jednak pecha. Nieustalony złodziej włamał się do domku wybijając szybę, ukradł dowód rejestracyjny, kluczyki i pilota, i odjechał autem.

Mógł zabrać ze sobą

Właściciel auta zażądał od towarzystwa ubezpieczeniowego 224 tys. zł, a gdy odmówiło zapłaty wystąpił z pozwem.

Jak to w takich sporach bywa istotne było postanowienie (§ 12) ogólnych warunków ubezpieczenia. Zapisano w nim, że ubezpieczeniem nie są objęte szkody wynikłe po opuszczeniu pojazdu i pozostawieniu go bez nadzoru lub gdy zostawiono w pojeździe lub nie zabezpieczono poza pojazdem: dokumentu pojazdu, kluczyka lub pilota do otwarcia auta.

Sąd Okręgowy, a następne Apelacyjny we Wrocławiu żądanie oddaliły. W ich ocenie wymóg "zabezpieczonia" z ogólnych warunków ubezpieczenia był dostatecznie stanowczy i jasny. Pozostawienie kluczyków, sterownika i dokumentów w domku kempingowym nie spełniało więc należytego zabezpieczenia, tym bardziej, że kierowca mógł zabrać je ze sobą, tak jak zabrał telefon komórkowy.

Sąd Najwyższy, do którego odwołał się Janusz S. był jednak innego zdania i nakazał sądowi apelacyjnemu ponowne rozpoznanie sprawy. SN wprawdzie wskazał, że w większości przypadków brak przedłożenia kluczyków i dowodu rejestracyjnego będzie dowodem, że ubezpieczony nienależycie zabezpieczył samochód. - Przy wykładni umowy ubezpieczenia auto-casco nie można jednak abstrahować od tego, że w świadomości społecznej ukształtowało się rozumienie takiej umowy jako ubezpieczenia szerokiego, obejmującego z reguły wszystkie zdarzenia określone mianem kradzieży - wyjaśnił SN.

- Zatem wszelkie wyłączenia odpowiedzialności powinny być w ogólnych warunkach ubezpieczenia, jak i umowie wyraźnie określone, by ubezpieczający w chwili kupowania polisy wiedział jednoznacznie, jakie zdarzenia nie są objęte ubezpieczeniem. Niejednoznacznie określenia interpretować należy zaś na korzyść ubezpieczonego - uznał SN.

Ryzyko kompensuje wyższa składka

- Powód miał prawo zostawić samochód w miejscu, gdzie go zaparkował. Nie można bowiem nakazać kierowcy parkowania tylko na strzeżonych parkingach - wskazał sędzia SN Jacek Grela. - Co się tyczy zabezpieczenia dokumentów, kluczyka i pilota, nie można tych powinności oceniać w kategoriach nadzwyczajności czy luksusu. Tak, jak korzystanie z samochodu jest powszechnym zjawiskiem, tak jego zabezpieczenie nie zakłada nadzwyczajnych środków ostrożności. Pozostawienie w domu, miejscu pracy, pokoju hotelowym, to powszechny sposób postępowania. Umieszczenie kluczyków np. w hotelowym sejfie daje dodatkowy komfort dla posiadacza pojazdu, ale nie jest jego obowiązkiem. Brak też podstaw do obciążania właściciela ekstra obowiązkami w stosunku do posiadaczy mniej wartościowych pojazdów. Ryzyko ubezpieczyciela rekompensowane jest bowiem wyższą składką –dodał sędzia Grela.

- To wyjątkowo trafne i prokonsumenckie orzeczenie, które winno stanowić wytyczne dla zakładów ubezpieczeń. Biorąc pod uwagę powszechność korzystania z samochodów, SN nakazuje przy ocenie powinności kierowcy zachować umiar, zdrowy rozsądek, a nie wymagać nadzwyczajnej ostrożności – ocenia Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.

Na „rozsądek" orzeczenia SN wskazuje też adwokat Tadeusz Wolfowicz: - Na te sprawy trzeba patrzeć oczami zwykłego kierowcy, zwykłej ostrożności. Utrata kluczyków to częsty przedmiot procesów

Sygnatura akt: V CSK 4/18

OPINIA

prof. Marcin Orlicki Katedra Prawa Cywilnego, Handlowego i Ubezpieczeniowego Uniwersytetu Adama Mickiewicza

Najważniejszy w wyroku Sądu Najwyższego jest wniosek, że ubezpieczenia powinny być takie, jakie ukształtowały się w świadomości społecznej. Zakres ochrony powinien więc zasadniczo pokrywać się z intuicją klienta, z jego wyobrażeniem o tym zakresie. Jeśli w danym przypadku określony umową zakres odpowiedzialności różni się od tego, do czego klienci się przyzwyczaili, ubezpieczyciel oraz dystrybutor ubezpieczeń powinien włożyć dużo wysiłku, by zmienić to wyobrażenie. Nie jest więc ważne, co zapisano w umowie. Ważne jest, co klient myśli, że w niej zapisano.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA