fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Transport drogowy

Bruksela przeciw liberalizacji transportu

Bloomberg
Polscy przewoźnicy twierdzą, że proponowane przez KE rozwiązania zaprzeczają liberalnej polityce wyznaczonej przez nią w Białej Księdze z 2011 r.

Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD) alarmuje, że praktyka działań Komisji Europejskiej wiedzie ku protekcjonizmowi w ich branży. KE zakłada, że kierowcy są pracownikami delegowanymi, i przewiduje, że będą podlegać przepisom prawa pracy kraju przyjmującego już po kilku dniach od przekroczenia granicy.

ZMPD przyznaje, że trudno będzie uniknąć objęcia kierowców przepisami o delegowaniu, ale uważa, że powinno się stosować je dopiero powyżej 15 dni od momentu przekroczenia granicy.

– Nie możemy zapominać, że mówimy o transporcie międzynarodowym i przejazd przez większe kraje może trwać kilka dni. Taki samochód nie konkuruje przecież na lokalnym rynku – tłumaczy Jan Buczek, prezes ZMPD.

Kolejny przykład to ograniczenie prawa wykonywania kabotażu, czyli przewozów lokalnych przez pojazdy zarejestrowane w obcym kraju. Według informacji zrzeszenia KE skłania się do ograniczenia liczby dni, podczas których zagraniczna ciężarówka może wykonać kabotaż. Obecnie są to trzy operacje przewozowe w ciągu siedmiu dni.

– Skrócony okres najprawdopodobniej całkowicie uniemożliwi wykonywanie kabotażu, bo znalezienie ładunku nie jest takie proste i nawet dobowe opóźnienie w rozładunku, co zdarza się stosunkowo często, uniemożliwi wykonanie przewozu – wyjaśnia prezes ZMPD.

KE tłumaczy, że w przypadku kabotażu stara się jedynie ujednoznacznić dotychczasowe reguły, i zaproponowała wyłącznie czasowe ograniczenie, bez limitu operacji. Podkreśla, że długość okresu pozostaje do uzgodnienia.

W przypadku delegowania KE zaproponuje 31 maja reguły pozwalające określić wynagrodzenie kierowców, którzy w tej branży w miesiącu mogą pracować nawet w 10 krajach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA