Telekomunikacja i IT

Polska ma być rajem dla start-upów

123RF
Młodzi innowatorzy mogą czuć się rozpieszczani. Korporacje masowo wyciągają do nich rękę do współpracy, a rząd dofinansuje ich prawie 3 mld zł.

Polski Fundusz Rozwoju kończy prace nad pierwszym z pięciu projektów, które mają zdynamizować rynek start-upów w Polsce. Chodzi o fundusz PFR Starter Fiz, który, jak ustaliła „Rzeczpospolita", ruszy jeszcze w marcu. Jego sięgający 782 mln zł budżet ma umożliwić finansowanie polskich innowacyjnych małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP), będących na najwcześniejszym etapie rozwoju.

Polskie start-upy liczą, że korporacje pomogą w sprzedaży ich produktów
Rzeczpospolita

Fundusz w pojedynczy start-up może wpompować nawet do 3 mln zł. A to dopiero wierzchołek góry dobrych informacji dla młodych innowatorów. Spółki Skarbu Państwa, jak Tauron, Orlen, PZU czy PKO BP, a nawet Poczta Polska, uruchomiły autorskie programy wsparcia start-upów. Dają im nie tylko pieniądze, ale również know-how, mentorów, miejsce do pracy i rynek zbytu. Potencjał drzemiący w polskich innowacyjnych firmach, stawiających dopiero pierwsze kroki, dostrzegli również zagraniczni giganci. Poprzez własne programy akceleracyjne perełek nad Wisłą szukają m.in. Google, Microsoft, T-Mobile, Orange, Intel i UPC.

Hodowanie klientów

– Mam do czynienia z pewną modą na wspomaganie start-upów, która jednak podyktowana jest racjonalnymi przesłankami – komentuje Julia Krysztofiak-Szopa, prezes fundacji Startup Poland.

Duże korporacje zmieniają się bardzo wolno, a długotrwałe procesy decyzyjne i kultura korporacyjna utrudnia im adaptowanie się do szybko zmieniającego się dziś rynku, napędzanego rozwojem technologii. – Duzi muszą więc stawiać na współpracę z małymi zespołami, które są bardziej zwinne i potrafią szybko reagować na zmiany w otoczeniu. Dlatego korporacje stawiają na tworzenie akceleratorów. Pozwalają one znajdować odpowiednie start-upy – tłumaczy szefowa fundacji.

Jak podkreśla, start-upy działają poza utartymi w korporacjach schematami, dzięki czemu są w stanie stworzyć projekty, które w dużych koncernach pewnie nigdy by się nie narodziły. Ale korporacje stawiają na współpracę z młodymi, innowacyjnymi firmami z jeszcze innych względów. –Menedżerowie chętnie angażują się w tzw. mentoring, często traktując takie doradzanie start-upom jako swoistą terapię zajęciową. Przede wszystkim jednak, wspierając start-upy, duże firmy budują sobie przyszły rynek zbytu na swoje produkty i usługi. Takie firmy, jak Google, Microsoft, PwC i wiele innych międzynarodowych koncernów, angażując się w pomoc młodym, innowacyjnym firmom, działają z myślą o przyszłości. Mówiąc wprost – hodują sobie przyszłych klientów – zaznacza Julia Krysztofiak-Szopa.

Kontrola konkurencji

Sergiusz Sawin, wiceprezes D-Raft, firmy, która specjalizuje się w „łączeniu" korporacji ze start-upami, uważa, że duzi gracze zauważyli wreszcie tych małych, w obawie o własną pozycję rynkową. – Na świecie mówi się o kolejnych przykładach, gdy start-upy podgryzają lub wręcz wygryzają z rynku korporacje. Menedżerowie zdali sobie sprawę, że lepiej mieć nad tym kontrolę – wyjaśnia Sawin.

D-Raft współpracuje m.in. z Orbisem, PZU czy PKO BP. Ten ostatni w styczniu zainwestował w start-up ZenCard, platformę do tworzenia przez sprzedawców programów rabatowo-lojalnościowych. – Ta inwestycja może być sygnałem do kolejnych transakcji – sugeruje Sawin.

Nad własnym inkubatorem startupowym pracują już PGNiG i Lotos. mBank powołał fundusz, którego celem jest rozwój i komercjalizacja najnowocześniejszych technologii. W ramach projektu mAkcelerator bank zainwestuje ponad 200 mln zł w start-upy. – Celem projektu jest rozwój najnowocześniejszych technologii, które pomogą instytucjom finansowym na całym świecie sprostać wyzwaniom ery fintech – wyjaśnia Cezary Stypułkowski, prezes mBanku.

Jak ustaliliśmy, w Rzeszowie ruszy z kolei Samsung Inkubator. Koreański gigant wspólnie z Doliną Lotniczą i Politechniką Rzeszowską w kwietniu udostępni start-upom specjalne laboratorium.

Potencjał młodych, innowacyjnych firm zauważyli też deweloperzy, dla których rynek biurowy adresowany do korporacji stał się ograniczony. Teraz szans upatrują właśnie w start-upach. Przykładem jest słowacki deweloper HB Reavis, który w Warszawie planuje budowę biur dla startujących firm. Z kolei Ghelamco wraz z Mastercardem i D-Raft uruchomiły regionalne centrum łączenia korporacji ze start-upami – The Heart Warsaw. Teraz Ghelamco na stołecznej Woli buduje z kolei The Warsaw Hub – potężny kompleks biurowy z przestrzenią tzw. coworkingową, w którym koegzystować mają właśnie młode, innowacyjne firmy.

– To będzie największy z projektów Ghelamco Poland, miejsce, w którym zbiegają się i łączą wszystkie potrzeby nowoczesnych, kreatywnych i innowacyjnych firm – mówi Jarosław Zagórski, dyrektor rozwoju Ghelamco Poland.

Czy korporacje i start-upy w naszym kraju powinny ze sobą współpracować czy raczej konkurować? Jakie szanse i zagrożenia niosą ze sobą oba te scenariusze? Podyskutuj z nami na: facebook.com/ dziennikrzeczpospolita

Nie ma zaufania między firmami

Badania przeprowadzone przez UPC Biznes pokazują, że rodzime start-upy wciąż nie doceniają potencjału współpracy z korporacjami. Dane wskazują, że aż 53 proc. młodych i innowacyjnych firm w naszym kraju uważa, iż wsparcie dużych graczy nie ma istotnego znaczenia dla ich rozwoju. Kolejne 14 proc. w ogóle nie ma zdania na ten temat. Wśród czynników sprzyjających rozwojowi start-upów młodzi przedsiębiorcy wymieniają dostęp do nowoczesnych technologii, niższe koszty działalności (po 41 proc.) czy większą elastyczność względem większych firm (37 proc.). Zatem korporacje postrzegane są raczej jako konkurencja. Z raportu UPC wynika, że tylko co trzeci start-up zdaje sobie sprawę z potencjału współpracy z koncernami. Ale brak zaufania do kooperacji jest obustronny. Według firmy D-Raft, specjalizującej się w kojarzeniu start-upów i korporacji, te ostatnie wciąż jeszcze lekceważą mniejszych. Koncerny z reguły nie prowadzą monitoringu zmian portfeli inwestycyjnych funduszy ani nie śledzą tego, co dzieje się w innych akceleratorach. Dopiero od niedawna zaczyna się to wreszcie zmieniać.

Opinia

Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju

Pokonanie dystansu, który dzieli Polskę od najwyżej rozwiniętych gospodarek świata, wymaga istotnego wzrostu produktywności naszego przemysłu i usług oraz większego udziału kapitału w tworzeniu wartości dodanej. Niezbędny do tego jest m.in. silny rynek finansowania wysokiego ryzyka, tzw. venture capital. Dlatego Polski Fundusz Rozwoju utworzył pięć funduszy za pośrednictwem spółki PFR Ventures z aktywami blisko 2,8 mld zł, które będą rozwijały ten rynek we wszystkich kluczowych segmentach, tj. wczesnego finansowania start-upów, rynku aniołów biznesu, transferu technologii do biznesu czy wspólnych funduszy z dużymi spółkami. Pierwszym z funduszy będzie PFR Starter, który dedykowany jest bardzo młodym i innowacyjnym firmom na początkowym etapie rozwoju.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL