Reklama

Trump będzie popierał budowę tarczy antyrakietowej

Putin wysyła do Kaliningradu systemy rakietowe S-400, aby zmusić Amerykę do wycofania się z Polski. Raczej mu się to nie uda.

Aktualizacja: 24.11.2016 05:00 Publikacja: 23.11.2016 17:42

13 maja rozpoczęła się budowa bazy amerykańskiej tarczy rakietowej w Redzikowie koło Słupska. Ma być

13 maja rozpoczęła się budowa bazy amerykańskiej tarczy rakietowej w Redzikowie koło Słupska. Ma być gotowa do końca 2018 r.

Foto: AFP

Strategia Rosji nie jest nowa. – Kreml straszy rozmieszczeniem rakiet Iskander z głowicami atomowymi od 2008 r. Wreszcie musi te groźby spełnić, bo przestanie być wiarygodny – mówi „Rz" Mark Galeotti, znany amerykański znawca Rosji.

Ale strach przed utratą wiarygodności to niejedyny powód, dla którego w tym tygodniu Wiktor Ozierow, przewodniczący komisji obrony rosyjskiego senatu, ogłosił rozmieszczenie w obwodzie już nie tylko Iskanderów, ale znacznie groźniejszych systemów obrony rakietowej S-400. Chodzi również o kalendarz polityczny w Waszyngtonie, moment, w którym Barack Obama jest zajęty wyprowadzaniem się z Białego Domu, Donald Trump nie skompletował całej swojej ekipy, a Kongres jeszcze nie rozpoczął pracy w nowym składzie. W takiej chwili inicjatywa Moskwy nie spotka się z natychmiastową odpowiedzią USA, na co właśnie liczy Putin.

Kłopot dla NATO

Na razie jedyną reakcją Waszyngtonu było dość miękkie oświadczenie rzecznika departamentu stanu Johna Kirby: NATO zawsze było, jest i pozostanie sojuszem obronnym, który nie grozi Rosji.

– Putin szykuje się do negocjacji z Trumpem. Chce mieć w nich jak najwięcej atutów. A co poza wycofaniem rakiet z Kaliningradu może jeszcze Trumpowi zaoferować? Z Ukrainy nie zrezygnuje, z Państwem Islamskim też nie będzie walczył na serio, bo wie, że następnym etapem będzie walka Zachodu z reżimem Baszara Asada – wylicza dla „Rz" Igor Sutiagin, były więzień polityczny Kremla, a dziś ekspert Royal United Services Institute w Londynie.

Nowoczesne systemy S-400 w Kaliningradzie to duże wyzwanie dla NATO i samej Ameryki, bo dzięki nim Rosja może zestrzelić niemal wszystkie, poza najnowszymi myśliwcami typu Stealth, obiekty natowskie nie tylko nad większością Polski i krajami bałtyckimi, ale także nad całym północnym Bałtykiem. W razie konfliktu z Rosją to bardzo utrudniłoby Amerykanom obronę Estonii, Łotwy i Litwy.

Reklama
Reklama

Czy w zamian za wycofanie tych pocisków Trump byłby gotowy na ustępstwa wobec Putina?

Kreml już raz postawił w ten sposób na swoim. 17 września 2009 r., w 70. rocznicę napaści ZSRR na Polskę, świeżo wybrany na prezydenta Barack Obama ogłosił wycofanie się z ambitnego programu tarczy antyrakietowej lansowanego od 2002 r. przez George'a W. Busha. Stanęło na znacznie skromniejszym projekcie, którego częścią jest budowana od 13 maja tego roku przez amerykańską marynarkę baza w Redzikowie. Ma być gotowa do końca 2018 r.

Tym razem Rosjanie chcieliby nie tylko wstrzymania prac w Redzikowie, ale także rezygnacji przez administrację Trumpa ze wzmocnienia flanki wschodniej NATO. Zgodnie z postanowieniami podjętymi na szczycie Sojuszu w Warszawie w lipcu, na terenie Polski i krajów bałtyckich ma być po jednym natowskim batalionie.

Dodatkowo w lutym do Polski dotrze amerykańska ciężka brygada. Waszyngton chce też budować skład broni dla dodatkowych sił i wysłać do Polski myśliwce.

– Nie sądzę, aby Trump zdecydował się na „deal" z Putinem, bo negocjacje z Rosją traktuje jak transakcje w biznesie. A Moskwa ma za mało do zaoferowania – uważa Sutiagin.

Podobnego zdania jest Galeotti, ale z innego powodu.

Reklama
Reklama

– Trump wycofał się już z bardzo wielu najbardziej kontrowersyjnych propozycji, jak budowa muru z Meksykiem, ściganie Clinton czy deportacja nielegalnych imigrantów. Jego zapowiedzi „dealu" z Putinem też trzeba traktować ostrożnie – mówi amerykański ekspert.

Senat mówi: nie

Przeciwko porozumieniu z Rosją podnosi się opór w Kongresie, w szczególności w Senacie. Sprzeciwiają mu się już nie tylko demokraci, ale czołowi republikanie, w tym senatorowie z Arizony John McCain i Jeff Flake, Nebraski – Ben Sasse, Florydy – Marco Rubio, Maine Susan Collins, Alaski – Lisa Murkowski oraz przewodniczący republikańskiej większości w izbie wyższej Mitch McConnell.

– Trump teoretycznie mógłby wycofać wojska z Polski bez zgody Kongresu. Ale to doprowadziłoby to do konfliktu z parlamentem, którego poparcia prezydent potrzebuje w polityce wewnętrznej. Trump lubi łatwy styl życia, nie będzie się angażował w taki spór. Owszem, może nie wzmocni dodatkowo NATO, ale nie wycofa się z już podjętych decyzji – uważa Galeotti.

Utrzymanie rotacyjnej obecności amerykańskich wojsk w Polsce wymaga zatwierdzenia co roku funduszy przez Waszyngton. Ale o tym decyduje Kongres, nie Biały Dom.

Z powodu braku reform i załamania cen ropy rosyjska gospodarka już czwarty rok z rzędu drepcze w miejscu. To skłania Kreml do poszukiwania kolejnego konfliktu, który odwróci uwagę społeczeństwa od coraz gorszych warunków życia. Ale z drugiej strony Putin nie bardzo może pozwolić sobie na otwarte zwarcia z Zachodem. Potrzebuje jego technologii i kapitału, aby przywrócić Rosjanom nadzieję na lepsze życie.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama