fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Mutanty i hybrydy

Marek Oberländer, Figura 9, 1962
materiały
W Muzeum Narodowym we Wrocławiu otwarto wystawę „Marek Oberländer i Jan Lebenstein. Totemiczny znak figury ludzkiej”, porównującą dwóch wybitnych polskich artystów XX wieku

Można na niej zobaczyć sto dzieł pochodzących z bogatej kolekcji wrocławskiego muzeum. Jan Lebenstein (1930–1999) jest dziś twórcą często przypominanym, więc jego różnorodną twórczość znamy bardzo dobrze. Marka Oberländera (1922–1978) najczęściej wspomina się jako współtwórcę Arsenału, przełomowej wystawy z 1955 roku, która stała się zapowiedzią odwilży i zerwania z socrealizmem. Kojarzymy go więc przede wszystkim z ekspresyjnymi antywojennymi dziełami, pochodzącymi z tamtego czasu, jak „Napiętnowani”, czy dramatyczne litografie „Nigdy więcej getta”. Wystawa we Wrocławiu odwołuje się do twórczości obydwu artystów z lat 60. i pokazuje pokrewny wątek ich twórczości, udostępniając przy tym prace Oberländera nieoglądane od czterech dekad.

Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu zwraca uwagę, że obaj w tych dziełach przedstawiają zdeformowana postać ludzką, przeobrażaną w totem - symboliczny znak, podkreślający nędzę ludzkiej egzystencji, co było skutkiem ich osobistych traumatycznych przeżyć, jak i całego ich pokolenia.

- W Muzeum Narodowego we Wrocławiu znajduje się najpełniejsza reprezentacja twórczości dwóch przedstawicieli tzw. arsenałowego pokolenia: Marka Oberländera i Jana Lebensteina. – mówi Piotr Oszczanowski. - Artystów wyjątkowych, którzy w swej twórczości starali się dotrzeć do samej istoty człowieczeństwa. Z poziomu artysty proroka zgłębiali mroczną, pokrętną naturę ludzką, analizując jej pierwotną biologię i odwołując się do archaicznych, mitycznych korzeni człowieczeństwa. W przyszłości widzieli miejsce tylko dla człekokształtnych istot, mutantów i hybryd, pół ludzi i pół zwierząt. To mroczna wizja świata, nad którym już nikt nie sprawuje kontroli, którym już nie władamy, który stał się nam całkowicie obcy.

Cykl „ Figur osiowych", czyli totemicznych znaków ludzkiej egzystencji na granicy abstrakcji, przyniosły Janowi Lebensteinowi międzynarodowe uznanie mu. Za ten cykl otrzymał Grand Prix na Biennale Młodych w Paryżu w 1959 roku, co otworzyło mu drogę na Zachód. Rok później odbyła się jego wielka monograficzna wystawa w Museé d’ Art Moderne de la Ville de Paris. Wtedy artysta podjął decyzję o pozostaniu na emigracji i zamieszkaniu w Paryżu na stałe. Tam tworzył najpierw kolejne figury osiowe, a potem też inne swoje słynne cykle: „Bestiariusze” z hybrydalnymi zwierzętami, ilustracje do „Folwarku zwierzęcego” George’a Orwella oraz do Księgi Hioba i Apokalipsy św. Jana w tłumaczeniu Czesława Miłosza, czy kompozycje, w których odwoływał się do starożytnych mitologii, a zarazem do współczesności.
Marek Oberländer wyjechał z Polski do Francji w 1963 roku i wtedy zaczął malować własne totemiczne figury, poddając je ciągłym metamorfozom, upodabniając ludzkie sylwetki do owadzich kształtów i potęgując egzystencjalny niepokój. Choć porównanie tych prac z „Figurami osiowymi” Lebensteina narzuca się samo, dawno nie mieliśmy takiej okazji. Jedne i drugie są znakami wyobcowania i poszukiwania sensu egzystencji, a zarazem indywidualnych eksperymentów i poszukiwania syntezy formy.

Wystawa czynna do 3 stycznia 2021

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA