fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Kot w wielkim mieście

Szczęściarz tuńczykiem karmiony...
Rzeczpospolita OnLine, Agnieszka Kazimierczuk amk Agnieszka Kazimierczuk
Szare, bure i łaciate. Te rozpieszczane, tuńczykiem karmione, i te przeganiane, trute, okaleczane. Koty. W środę był ich dzień.

Masz uwagi?Skomentuj na blogu lub napisz list na zwierzetailudzie@rp.pl

Ponoć ludzie dzielą się na takich, którzy koty kochają i takich, którzy jeszcze o tym nie wiedzą. W Polsce koty są najpopularniejszymi zwierzętami domowymi - w aż 33 proc. gospodarstw domowych są mruczące futrzaki. Z drugiej strony są to zwierzęta budzące u niektórych silną niechęć.

Z okazji Światowego Dnia Kota nie zajmiemy się tymi szczęściarzami, które - syte i bezpieczne - wylegują się na kolanach właścicieli. Z tego samego powodu nie będziemy się rozwodzić nad rasami, charakterami i gadżetami. Pochylimy się nad tymi, którym ciężko.

Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury - Leonardo da Vinci

Choć niezastąpione w walce z roznoszącymi choroby gryzoniami, koty żyjące na wolności są często wręcz likwidowane - przez zamykanie piwnicznych okienek, wykładanie trutek czy przeganianie karmicielek. Często tylko dlatego, że czyjeś poczucie estetyki zakłóca widok kocich misek, zresztą po posiłku na ogół sprzątanych.

A przypomnijmy dramat powodzi z 1997 roku, która zabiła większość wolno żyjących kotów na Dolnym Śląsku. Cała Polska zrzucała się wówczas, by np. do Wrocławia wróciły te zwierzęta, gdy perspektywa niekontrolowanego mnożenia się szczurów zaczęła stanowić realne zagrożenie.

Według prawa - "Koty wolno żyjące to zwierzęta dzikie, które w myśl art. 21 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2003, Nr 106, poz. 1002 z późn. zm.) stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu. Stanowią one stały element ekosystemu miejskiego, a ich obecność w budynkach w zdecydowany i naturalny sposób zapobiega obecności i rozmnażaniu się gryzoni (myszy i szczurów), które mogą być potencjalnym źródłem niebezpiecznych chorób. Koty wolno żyjące nie są zwierzętami bezdomnymi, w związku z tym, nie wolno ich wyłapywać, wywozić ani utrudniać im bytowania w danym miejscu".

Kto nie lubi kotów, w poprzednim wcieleniu musiał być myszą

Według tej ustawy istnieją "możliwości wszczęcia postępowania wobec osób, które znęcają się nad zwierzętami poprzez świadome zamykanie ich w pomieszczeniach, bez możliwości wydostania się, skazując je na śmierć z powodu głodu i pragnienia".

Polska ustawa to dokument młody. Świat już ponad 30 lat temu uznał, że zwierzę zasługuje na szacunek i godne życie. UNESCO już w 1978 roku uchwaliło Światową deklarację praw zwierzęcia.

Pomoc kotom powinna być przemyślana, a co więcej - regularna. To nieprawda, że zwierzę w mieście zdoła się przez całe życie żywić samo - chyba że ma to być życie bardzo krótkie. I nieprawda, że może wszystko zjeść. Kot to nie śmietnik. Może zje wszystko z głodu, ale niekoniecznie to przeżyje.

W niektórych miastach urzędy prowadzą akcję pomocy. W Biurze Ochrony Środowiska Urzędu m.st. Warszawy funkcjonuje Wydział ds. Zwierząt, a w poszczególnych urzędach - Wydziały Ochrony Środowiska dla Dzielnic m. st. Warszawy. Do nich można się zgłaszać po skierowania na leczenie lub kastrację kotów wolno żyjących czy wsparcie w postaci karmy.

Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los. ;)

Na stronach internetowych poświęconych kotom możemy znaleźć sensowne wskazówki, jak pomagać rozsądnie i skutecznie. O tyle cenne, że wynikające z doświadczenia.

Oto przykład takiego regulaminu "pomocy zdroworozsądkowej", zamieszczonego na stronie Fundacji Opieki nad Zwierzętami CANIS.

W bardzo sympatyczny sposób wskazówki dla opiekunów kotów przedstawione są na stronie koty.opalnet.pl, gdzie udzielający porad lekarz weterynarii Szczepan Kawski zwraca uwagę nie tylko na regularność i dietę, ale też estetykę dokarmiania.

Co roku organizowane są - przynajmniej w Warszawie - przetargi na świadczenie usług weterynaryjnych, w których uczestniczą stołeczne kliniki. Teoretycznie w każdej dzielnicy powinna być przynajmniej jedna lecznica, do której opiekunowie piwnicznych mruczków mogliby się zgłosić w kwestii leczenia czy kastracji (sterylizacji) podopiecznego. Niestety, na stronach Biura Ochrony Środowiska w warszawskim Urzędzie Miasta nie udało mi się znaleźć takiej informacji. Choć przyznać trzeba, że inne potrzebne dane są na tych stronach, np. wykaz organizacji zajmujących się pomocą dla zwierząt, akty prawne, wysokości dotacji przyznanych poszczególnym stowarzyszeniom. Sucho, konkretnie, bez nadmiernego zaangażowania. Może po zakończeniu stołecznej prezydentury Lecha Kaczyńskiego, nie tak dawno Kociarza Roku, serce urzędników stwardniało...

Prawo kociej kompozycji: Kot składa się z materii, antymaterii i fanaberii.

Co zrobić, gdy na naszych oczach samochód potrąca psa albo kota, po trawniku przed blokiem spaceruje legwan, a ze zsypu wyłania się dwumetrowy boa?

Warszawska Straż Miejska powołała do życia specjalną jednostkę - ekopatrol. Jej funkcjonariusze zajmują się odławianiem chorych i rannych zwierząt, ale i zwierząt egzotycznych, które z własnej woli wybrały wolność (lub wolność od nich wybrali dotychczasowi właściciele).

Nie ma sensu wzywanie ekopatroli do wolno żyjącego, zdrowego, normalnie funkcjonującego kota. Ale jeśli zwierzę jest chore, ranne, unieruchomione w jakiejś pułapce, z którą nie potrafimy sobie dać rady - ekopatrol będzie interweniować (tel. w Warszawie 986).

Inną organizacją, stworzoną na wzór brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami RSPCA, jest Straż dla Zwierząt z główną siedzibą w Warszawie. Ta organizacja pożytku publicznego działa od 2005 roku. Działa prężnie i prężnie się rozrasta - ma filie w Lublinie, Łodzi, Słupsku, Wałbrzychu i Wrocławiu. Interweniuje w każdej sprawie, w której poszkodowane jest zwierzę, prowadzi akcje adopcyjne, a co szczególnie istotne - wypowiedziała walkę zwyrodnialcom znęcającym się nad zwierzętami i doprowadza do procesów. Ich spis widoczny na stronie Straży nie jest imponujący, a jedyny wyrok więzienia bez zawieszenia zaznaczony jest czerwonymi wykrzyknikami. Ale to nie wina Straży, tylko karygodnego braku egzekwowania i tak łagodnego prawa...

Straż dla Zwierząt powstała z inicjatywy jednego człowieka - Mateusza Jandy. Teraz w ciągu roku podejmuje setki interwencji mających na celu ratowanie zwierząt domowych, gospodarczych i dzikich w całej Polsce.

Prowadzi akcje adopcyjne, zamieszcza ogłoszenia o zwierzętach zaginionych, organizuje szkolenia z zakresu pierwszej pomocy dla zwierząt. Dostrzegły jej działanie i nagrodziły certyfikatami takie organizacje jak World Society for the Protection of Animals i Royal Society for the Prevention of Cruelty to Animals.

Może to było tak: zaczynało się zwykle od jakiegoś listu na ogólnodostępnych forach internetowych. Ktoś wspomniał, że ma kota, że niezwykły, że jedyny, itd. Szybko odezwał się kolejny ktoś, kto miał tak samo niezwykłego, a nawet bardziej. A potem lawinowo zaczęli dołączać inni, wychwalający swe mruczki pod niebiosa. A jeszcze później - okazało się, że kot to nie tylko same przyjemności, ale - tak jak w przypadku innych zwierząt - również obowiązki i kłopoty. Z zachowaniem, czasem niezrozumiałym, czasem nawet z agresją. Z chorobami, dolegliwościami... Postów było coraz więcej i więcej, trzeba było się wyprowadzić z ogólnodostępnych forów i założyć własne. Kocie.

Koci opiekun może na nich znaleźć odpowiedź na niemal każde pytanie w związku z niemal każdym problemem. A jeśli nie znajdzie - to inni użytkownicy poszukają, popytają i odpowiedź tak czy inaczej strapiony kociarz dostanie.

Wiem, co mówię. Na forum.miau.pl od jakiegoś czasu uczę się postępować z cukrzycą mojego kota. Dostaję wsparcie, dobre rady, zamawiam za granicą leki dzieląc się kosztami wysyłki, pocieszam innych, dzielę się odkryciem, gdzie kupić odpowiednie strzykawki...

Miau.pl, Koty.pl, Domowe tygrysy, Felisfan.pl - to przykłady kocich portali. Każdy z nich prowadzi szeroko zakrojone akcje adopcyjne, na każdym można znaleźć pomoc. Nie tylko dla samych "podmiotów lirycznych". Zgrane towarzystwo z miau.pl organizowało niedawno akcję pomocy dla zaprzyjaźnionej kociary i jej córek, które po pożarze domu straciły cały dobytek.

Koty łączą ;)

Wojciech Albert Kurkowski, redaktor naczelny miesięcznika "Kot", pomysłodawca obchodów tego święta, propaguje akcje pomocy bezdomnym kotom pod hasłem "Rasowce – dachowcom", podczas której kluby felinologiczne z Felis Polonia zbierają dary na rzecz pomocy bezdomnym zwierzętom.

Miesięcznik "Kot" jest też pomysłodawcą corocznego konkursu na tytuł Kociarza Roku. Wystarczy spojrzeć na laureatów, by docenić wagę tego plebiscytu: Krzysztof Cwynar (2005), Franciszek Klimek (2006), Prezydent RP Lech Kaczyński (Kociarz Roku 2007), forum miau.pl (2007, kategoria: media),Urząd M.St. warszawy (2007, kategoria: instytucja), Viva! Akcja dla zwierząt (2008, kategoria: instytucja)

Wikipedia, amk

Prawo kociego ruchu: Kot będzie się poruszał po linii prostej, chyba że zaistniał dobry powód do zmiany kierunku.

Prawo kociej termodynamiki: Ciepło przepływa z cieplejszego do chłodniejszego ciała, z wyjątkiem kota, gdzie całe ciepło przepływa do kota.

Prawo kociego przeciągania: Kot wyciągnie się na długość proporcjonalną do długości drzemki, z której właśnie się przebudził.

Pierwsze prawo kociego snu: Koty śpią z ludźmi, gdy tylko jest to możliwe, w pozycji tak niewygodnej dla ludzi, jak to tylko możliwe dla kota.

Drugie prawo kociego snu: Koty śpią 36 godzin dziennie, a resztę czasu odpoczywają.

Prawo kociej długości: Kot może wydłużyć swoje ciało tak, by dosięgnąć do dowolnej krawędzi, która kryje cokolwiek ciekawego.

Prawo oporności na polecenia: Koci opór jest wprost proporcjonalny do ludzkiej chęci zmuszenia kota do czegokolwiek.

Prawo obserwacji lodówki: Jeśli kot wystarczająco długo obserwuje lodówkę, w końcu pojawi się jakiś ktoś, który wyciągnie coś dobrego do jedzenia.

Prawo zajętości pudełek i toreb: Wszystkie torby i pudełka w dowolnym pomieszczeniu będą zawierać kota natychmiast po wpuszczeniu go do pomieszczenia.

Prawo wymiany mebli: Kocia chęć do porysowania mebli jest wprost proporcjonalna do ich ceny.

Prawo kociej kompozycji: Kot składa się z materii, antymaterii i fanaberii.

Prawo niezdecydowania kota: Występują egzemplarze szczególnie rozbudowane psychicznie - potrafią bardzo głośno mruczeć z zadowolenia jednocześnie starając wydostać się z objęć lub głasków.

Pozostałe prawa kociej fizyki i inne ciekawostki - nonsensopedia.wikia.com

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA