fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Tajemnicze zaginięcie młodej kobiety w Poznaniu

Takie plakaty o zaginieciu 26-letniej Ewy Tylmanm rozwieszono w całym Poznaniu
ROL
Wielkopolska policja już tydzień poszukuje 26-letniej Ewy Tylman. Na razie nie wiadomo, co stało się z młodą kobietą,

- Mamy różne hipotezy, ale żadna z nich nie jest przez nas traktowana priorytetowo. Żadnej nie wykluczamy - mówił wczoraj mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. Dodał, że policja cały czas liczy na to, że uda jej się odpowiedzieć na pytanie, co się stało z zaginioną.

Ewa Tylman pracowała na stanowisku kierowniczym w Rossmannie. W nocy z niedzieli na poniedziałek brała udział w firmowej imprezie integracyjnej. Jej uczestnicy przemieszczali się po różnych poznańskich klubach.

Na koniec bawili się w „Mixturze" przy ul. Wrocławskiej. Z tego właśnie klubu młoda kobieta wyszła wraz z kolegą z pracy. Razem szli w kierunku placu Bernardyńskiego.

Ostatni raz parę zarejestrowała kamera monitoringu o godz. 3.24 na ulicy Mostowej w Poznaniu, przy moście Rocha.

Na Mostowej, jak zakłada policja zaginiona, mogła się rozstać z kolegą. Kamery nagrały później mężczyznę w drodze do domu na Wildze, gdzie miał dotrzeć ok. godz. 4. Później potwierdziła to też jego siostra.

Policja sprawdziła poznańskie szpitale, przesłuchała członków rodziny i znajomych Ewy Tylman. Przesłuchano też chłopaka kobiety oraz kolegę, z którym wyszła z imprezy. Jednak to nie wniosło wiele do sprawy.

Funkcjonariusze wykluczają, by Ewa Tylman wsiadła do tramwaju na przystanku w pobliżu mostu św. Rocha, bo kobieta mieszka na osiedlu Armii Krajowej. Do domu jednak nie dotarła.

Półtorej godziny po tym jak Ewę Tylman widziano po raz ostatni, mieszkanka Poznania na przystanku tramwajowym przy ul. Królowej Jadwigi znalazła dowód osobisty młodej kobiety. Dokument leżał na torowisku, przy krawężniku.

Znalazczyni włożyła dowód do koperty i odesłała do Konina, na adres zameldowania Ewy Tylman.

W poszukiwania młodej kobiety zaangażowani są nie tylko policjanci z Poznania, ale też Centrum Poszukiwań z Komendy Głównej. Poza tym rodzina wynajęła detektywa Krzysztofa Rutkowskiego.

Na Facebooku na profilu „Zaginęła Ewa Tylman" zarejestrowało się ponad 22 tys. osób. Znajomi i rodzina zaginionej porozwieszali na ulicach Poznania dziesiątki plakatów ze zdjęciem młodej kobiety.

Ojciec Ewy Tylman skarżył się, na brak koordynacji działań policji i prywatnych detektywów.

- Od poniedziałku nie miałem od policji żadnej informacji. Funkcjonariusze chcieli tylko, żebym był cicho, żebym się nie wtrącał. To jest moje dziecko i zależy mi na tym, aby odnaleźć ją jak najszybciej - mówił ojciec Ewy.

Rodzina zaginionej podejrzewa, że kobieta mogła zostać uprowadzona. Policja nie odpowiedziała czy tako mogło się stać. Jej rzecznik zapewniał jednak, że za młodą kobietą oraz jej znajomym nikt nie szedł, nikt ich tez nie mijał.

Wczoraj akcja poszukiwawcza była prowadzona nad Wartą. W rzece ludzie Rutkowskiego znaleźli ludzką rękę. Policja już wykluczyła, by należała do Ewy Tylman. Ręka jest męska, poza tym leżała dłużej w wodzie niż tydzień.

Dzisiaj poszukiwania nad rzeką mają być kontynuowane. Policjanci będą wykorzystywać specjalistyczny sprzęt do przeszukiwania dna rzeki.

Bliscy i znajomi kobiety sami chcą też zebrać brygadę poszukiwawczą, która ma zająć się przeczesywaniem dostępnych pustostanów, opuszczonych obiektów przemysłowych oraz łatwo dostępnych węzłów ściekowych na terenie Poznania.

- Sprawdzamy wiele sygnałów, nie możemy jednak mówić o żadnym przełomie w sprawie – przyznał wczoraj insp. Borowiak.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA