fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Polski rząd na wojnie z otyłością

Otyłych jest 17 proc. Polaków. Resort zdrowia mówi wręcz o epidemii
123RF
Otyli dostaną pomoc terapeutów, żywność dostanie nowe etykiety. Odchudzenie Polaków ma być priorytetem.

W Polsce nadmierną masę ciała ma już 61 proc. mężczyzn i 42 proc. kobiet. Otyłych jest w sumie 17 proc. Polaków. Takie wyniki przyniosło badanie CBOS z ubiegłego roku, w którym ankieterzy pytali badanych o wzrost i masę ciała.

W latach 1991–2005 odsetek osób otyłych zwiększył się dwukrotnie, a Światowa Organizacja Zdrowia przewiduje dalszy wzrost. Dlatego Ministerstwo Zdrowia chce, by do 2020 r. osób otyłych przestało przybywać – taki cel stawia Narodowy Program Zdrowia, który trafił już do Sejmu.

Program dotyczy lat 2016–2020, a o potrzebie odchudzenia Polaków mówiły też przyjmowane w przeszłości wcześniejsze edycje programu. Różnica polega na tym, że po raz pierwszy działania związane z otyłością wymienione zostały w programie jako główny cel, wyprzedzając m.in. walkę z uzależnieniami od papierosów i alkoholu.

Pierwszy raz na cel walki z otyłością mają też iść konkretne pieniądze: 60 mln zł rocznie. We wcześniejszych edycjach Narodowego Programu Zdrowia nie było jasnego finansowania. – Potraktowanie przez nas tego obszaru priorytetowo to nie przypadek, lecz absolutna konieczność, bo mamy już w Polsce epidemię otyłości, co skutkuje poważnymi następstwami zdrowotnymi – wyjaśnia wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki.

O jakich następstwach mowa? Autorzy programu rządowego podają wyliczenia Instytutu Żywności i Żywienia, z których wynika, że otyłość jest co roku przyczyną ok. 1,5 mln pobytów w szpitalach. Jej leczenie pochłania 21 proc. budżetu na ochronę zdrowia, czyli 14,5 mld zł, a koszty będą jeszcze większe wraz ze starzeniem się społeczeństwa.

– Otyłość jest jedną z przyczyn m.in. cukrzycy, nadciśnienia, chorób serca i układu ruchu, a nawet nowotworów – wylicza poseł PO Rajmund Miller. – Ale to nie wszystko. Zmniejsza też wydajność pracy. Takie osoby są również mniej chętnie przyjmowane do pracy – dodaje.

Miller jest szefem Parlamentarnego Zespół ds. Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Otyłości, a funkcję zastępcy pełni w nim wiceminister zdrowia Beata Małecka-Libera. To m.in. właśnie po dyskusjach w zespole powstał programu. – Szczególnie ważne są działania wobec dzieci, bo tyją najszybciej w Europie – mówi Rajmund Miller.

Autorzy programu powołują się na dane mówiące o tym, że otyłość wśród dzieci w wieku szkolnym wynosi między 13 a 19 proc. populacji, a 30 proc. uczniów podstawówek codziennie je słodycze. Dlatego program zakłada m.in. promowanie pozalekcyjnych zajęć sportowych, przeciwdziałanie zwolnieniom z WF i wzmocnienie roli higienistek.

W odchudzeniu dorosłych Polaków mają m.in. pomóc kampanie edukacyjne promujące zdrowy tryb życia. Rząd chce też, by powstały grupy wsparcia dla otyłych, a nawet zespoły terapeutyczne pomagające rodzinom, w których ten problem dotyczy dwóch lub więcej osób. Specjaliści będą udzielać im porad dietetycznych i psychologicznych.

Rząd planuje też działania wymierzone w producentów żywności. W programie zapisał „zmniejszanie dostępności produktów niezalecanych do nadmiernego spożycia". O co konkretnie chodzi?

– Program stanowi ogólne wytyczne. Jednak bez wątpienia minister zdrowia każdego rządu, niezależnie od barw politycznych, będzie dążył do wprowadzenia mechanizmów fiskalnych, które skłonią Polaków do zmiany sposobu żywienia – przekonuje Radziewicz-Winnicki.

Bardziej konkretnie w programie zapisano zmiany w etykietowaniu produktów spożywczych. Rząd chce rozpocząć „badania nad wprowadzeniem systemu" podobnego do tego w Wielkiej Brytanii.

Tam władze zachęcają producentów żywności do używania na etykietach kolorów, takich jak w sygnalizacji ulicznej. Przykładowo, gdy produkt zawiera dużo tłuszczów, ta informacja oznaczona jest na czerwono. Barwy żółtą i zieloną stosuje się, gdy szkodliwość produktu jest niższa.

Takie etykietowanie w Polsce najprawdopodobniej nie byłoby obowiązkowe. – Mamy otwarty rynek, a wygląd etykiet określają przepisy unijne – przypomina poseł Miller.

Dodaje, że przeprawa z producentami będzie trudna, ale może zakończyć się sukcesem. – Trzeba przekonać ich, że też zarobią, produkując zdrową żywność – tłumaczy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA