fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Ślubuję ci miłość w plenerze

123RF
Od roku śluby cywilne można zawierać na zamku, na statku, w parku, nad Morskim Okiem. Polacy rzadko korzystają jednak z tej możliwości.

Zawarcie małżeństwa poza siedzibą urzędu stanu cywilnego (USC) jest kosztowne. Za „wyciągnięcie" urzędnika w teren trzeba zapłacić tysiąc złotych. Najpewniej właśnie cena działa na Polaków odstraszająco, więc większość ślubów cywilnych zawierana jest w urzędach. Zwłaszcza że w wielu przypadkach ślub w terenie wiąże się z innymi dodatkowymi opłatami.

Na ślub przy Morskim Oku w Tatrach prócz zgody USC potrzebne jest jeszcze zezwolenie od dyrekcji Tatrzańskiego Parku Narodowego. Kosztuje 2 tys. złotych.

– Kilka par zawarło jednak małżeństwo przy kapliczce Matki Bożej od Szczęśliwych Powrotów, która znajduje się na ścieżce wiodącej ze schroniska przy Morskim Oku nad Czarny Staw – mówi Grażyna Tybor, kierownik USC w Bukowinie Tatrzańskiej. – Prócz tego mieliśmy ślub w karczmie. A jeszcze w marcu udzielimy ślubu turystom w karczmie na Szymkówce, z pięknym widokiem na Tatry – dodaje.

Jak twierdzą urzędnicy, o śluby w plenerze pytają głównie przyjezdni. Przez rok w Zakopanem udzielono ich sześciu. W hotelach i w pensjonatach.

– Zakopiańczycy biorą śluby konkordatowe w kościołach – wyjaśnia Katarzyna Czerniak z zakopiańskiego USC.

Podobnie jest w Sopocie. – Na plaży ślubów nie udzielaliśmy, ale w ogrodach czy w restauracjach już tak. Przyjeżdżają do nas osoby z całej Polski, bo dla sopocian morze nie jest atrakcją. Mają z nim kontakt na co dzień – tłumaczy Elżbieta Majchrzak, zastępca kierownika USC.

W Sopocie poza urzędem udzielono 15 ślubów, a w Toruniu pięciu. Głównie w hotelach.

– Narzeczeni pytali o możliwość złożenia przysięgi w Pałacu w Turznie, ale my nie mogliśmy jej tam przyjąć, to już nie nasza gmina – tłumaczy Ewa Orłowska z toruńskiego USC.

Za to w Kazimierzu Dolnym ślubu udzielano m.in. w ruinach zamku, w pensjonatach. – A nawet na statku zacumowanym na Wiśle – wylicza Grażyna Bieniek, kierownik USC.

Z kolei urzędnicy ze Skały w Małopolsce przyjmowali tylko jedną przysięgę poza USC. Było to w Ojcowie, obok zajazdu. – Na terenie zamku potrzebna byłaby zgoda dyrekcji Ojcowskiego Parku Narodowego – usłyszeliśmy w urzędzie. – Na pewno na ślub w jaskini byśmy się nie zgodzili. Jest tam ciemno.

W Olsztynie pod Częstochową tylko trzy pary miłość ślubowały sobie poza urzędem, jedna z nich w baszcie na zamku, dwie w plenerze na terenie posiadłości, gdzie odbywało się wesele. W samej Częstochowie też były trzy śluby w domach weselnych.

W Słupsku były cztery śluby poza urzędem, z czego jednego w restauracji udzielał prezydent miasta Robert Biedroń. – Prezydent chętnie to robi – zapewnia jego rzecznik Karolina Chalecka i wylicza, że Biedroń udzielił w ubiegłym roku 22 ślubów.

Najwięcej ślubów w terenie udzielono w Warszawie. Od 135 par przysięgę przyjęto w domach i restauracjach.

– Żadnych balonów ani innych cudów nie było – mówi nam urzędniczka stołecznego USC.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA