fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Trzy i pół roku po pożarze katedry w Gorzowie radny PiS donosi na straż pożarną

Pożar katedry w Gorzowie w lipcu 2017 roku
Pożar katedry w Gorzowie w lipcu 2017 roku
Train 01, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons
Marek Surmacz, były wiceminister spraw wewnętrznych, obecnie radny sejmiku województwa lubuskiego, złożył do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez strażaków, w związku z pożarem katedry w Gorzowie w 2017 roku. Jego zdaniem straż pożarna nie dochowała należytych procedur, związanych z bezpieczeństwem w świątyni.

Do pożaru wieży katedralnej doszło w lipcu 2017 roku, w czasie obchodzonych w mieście Dni Gorzowa. Z ogniem, który wybuchł w momencie, gdy w kościele odbywała się msza, przez kilkanaście godzin walczyło kilkadziesiąt zastępów straży pożarnej. Do ugaszenia pożaru potrzebny był ciężki sprzęt, w tym ogromne strażackie podnośniki.

W październiku 2017 roku prokuratura poinformowała, że przyczyną pożaru było zwarcie instalacji elektrycznej. Ogień pojawił się na piątym poziomie wieży, nad dzwonami, a następnie przeniósł się na wyższe kondygnacje. W sprawie pożaru oskarżeni zostali księża Zbigniew S. i Zbigniew K. - były i obecny proboszcz parafii. Zdaniem prokuratury byli odpowiedzialni za wiele zaniedbań, do jakich doszło w katedrze. W świątyni nie przeprowadzono było przeglądu instalacji elektrycznej oraz nie działał system powiadamiania pożarowego. Nie opracowano także  procedur związanych z ewakuacją.

Ks. Zbigniew S., były proboszcz, przyznał się do winny i dobrowolnie poddał się karze. W sierpniu 2019 roku sąd skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 7 tys. złotych grzywny. W toku jest apelacja ks. Zbigniewa K., po tym, jak we wrześniu zeszłego roku w pierwszej instancji usłyszał taki sam wyrok w zawieszeniu, jak jego poprzednik, oraz dwukrotnie większą grzywnę.

- Jeśli oskarżonym w procesie po pożarze katedry jest jej proboszcz, to na ławie oskarżonych nie powinien on siedzieć sam - powiedział w rozmowie z „Gazetą Lubuską” Marek Surmacz, informując o złożeniu w prokuraturze „zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w związku z zaniechaniem prawidłowego postępowania przez Państwową Straż Pożarną, w tym komendanta miejskiego PSP i lubuskiego komendanta wojewódzkiego PSP w latach 2007-2017”.

„Z toczącego się postępowania wynika, że Państwowa Straż Pożarna dysponowała pełnymi informacjami o stanie zabezpieczeń przeciwpożarowych w budynku katedry gorzowskiej, w tym niewykonaniu postanowienia komendanta wojewódzkiego dotyczącego zabezpieczeń przeciwpożarowych na wieży katedralnej. W związku z powyższym, moim zdaniem, doszło do szeregu zaniedbań dokonanych przez Państwową Straż Pożarną, których skutkiem było otrzymywanie się zagrożenia dla zdrowia i życia wielu osób przez 10 lat” - napisał Surmacz w zawiadomieniu.

Według wojewódzkiego radnego PiS w marcu 2006 r. komendant wojewódzki wprowadził obowiązek konkretnego zabezpieczenia przeciwpożarowego katedralnej wieży, a w trakcie kontroli w 2007 r. wyszło, że części z przewidzianych zabezpieczeń nie wprowadzono. „Oprócz tego w 2008 straż dostała informację, że zdemontowany został system przeciwpożarowy do monitorowania i przesyłania sygnału alarmowego do straży pożarnej. I na to też miała nie zareagować” - pisze „Gazeta Lubuska”.

„Mimo posiadanych informacji Państwowa Straż Pożarna nie podjęła żadnych działań mających na celu zapobiec ewentualnemu ziszczeniu się zagrożenia dla zdrowia i życia. Straż, nie reagując na stwierdzony stan zagrożenia, nie dochowała w tym zakresie należytych procedur. Jak wynika z opinii biegłych, komendant miejski powinien wydać decyzję nakazującą usunięcie nieprawidłowości lub wręcz wstrzymać użytkowanie obiektu, do czego jednak nie doszło. Obecnie po pożarze wieży katedralnej w Gorzowie ilość przeprowadzanych przez PSP kontroli obiektów sakralnych pod kątem zabezpieczeń przeciwpożarowych oraz wymierzonych kar, wzrosła w sposób niepomierny, co potwierdza, iż Państwowa Straż Pożarna miała wcześniej możliwości przeciwdziałaniu zagrożenia dla zdrowia i życia” - napisał w zawiadomieniu wiceminister spraw wewnętrznych w latach 2006-2007.

- Prokuratura, jeśli tego nie widziała, to jest ślepa - dodał w rozmowie z „Gazetą Lubuską” Marek Surmacz.

Źródło: rp.pl/ Radio Zachód, Gazeta Lubuska
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA