Mec. Bartosz Lewandowski, reprezentujący Joannę Kos-Krauze, opublikował oświadczenie reżyserki odnoszące się do niedawnego tekstu portalu Onet. Kos-Krauze zapowiedziała podjęcie dalszych kroków prawnych.
Stanowisko mecenasa Joanny Krauze de Lendorff ws. publikacji Onetu
„W związku z szeregiem artykułów na portalu Onet, które zarzucają Sądowi Okręgowemu w Warszawie oraz p. Joannie Krauze de Lendorff stosowanie »cenzury« wobec mediów, a także wprowadzają w błąd opinię publiczną, publikuję oświadczenie mojej Mocodawczyni” – napisał w komunikacie mec. Lewandowski.
Zamieścił też oświadczenie podpisane przez Joannę Krauze de Lendorff. „Z pełnym oburzeniem i stanowczością odnoszę się do działań redakcji Onet oraz jej redaktora naczelnego, którzy świadomie i celowo łamią wykonalne postanowienie sądu, wykorzystując medium do realizacji bezprawnego odwetu na mojej osobie w odpowiedzi na podjęte przeze nie kroki prawne w tym wytoczone pozwy" - napisała Joanna w oświadczeniu. Dodała, że „redakcja świadoma obowiązującego orzeczenia, zdecydowała się na jego rażące złamania, publikując materiał mający wyraźny cel represyjny i odwetowy wobec mojej osoby”.
Wcześniej w w Onecie ukazał się trzyczęściowy reportaż Magdaleny Rigamonti poświęcony Joannie Krauze de Lendorff (dawniej Kos-Krauze). Reżyserka miała dopuścić się przemocy wobec współpracowników w Rwandzie podczas przygotowań do filmu „Ptaki śpiewają w Kigali”, opowiadającego o ludobójstwie w tym kraju.
Czytaj więcej
Reżyserka Joanna Kos-Krauze mówi Barbarze Hollender o przesłaniu filmu „Ptaki śpiewają w Kigali" i pożegnaniu męża.
Wyjaśnienia portalu Onet w związku z publikacją dotyczącą Joanny Krauze de Lendorff
„W poniedziałek, 27 kwietnia, opisałam zachowania, których, wedle moich rozmówców, miała dopuszczać się znana reżyserka Joanna Kos-Krauze, dziś nosząca nazwisko Krauze de Lendorff. Dzień później opisałam nieścisłości w jej biografii. Onet zdecydował o publikacji tych tekstów mimo sądowego zakazu, mającego mnie uciszyć na rok” – wyjaśniła na łamach portalu autorka, Magdalena Rigamonti.
Zachowanie Joanny Krauze de Lendorff – jak wynika z tekstów Onetu – było tajemnicą poliszynela, a mimo to pełniła ona znaczącą rolę w polskim kinie. Była m.in. ekspertką oceniającą projekty w Polskim Instytucie Sztuki Filmowej. Z instytutem współpracował także – rekomendowany przez nią – jej mąż, Igor de Lendorff.
Czytaj więcej
Premiera świetnego filmu „Ptaki śpiewają w Kigali" Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego.
Co było w spornym reportażu opublikowanym przez Onet?
W reportażu Magdaleny Rigamonti wypowiedziało się kilka osób, które współpracowały z Krauze de Lendorff przy produkcji filmu. Wśród nich była m.in. Zofia Rottenberg, wnuczka Andy Rottenberg, która chciała opuścić plan, jednak reżyserka miała próbować uniemożliwić jej wyjazd, ponieważ to ona dysponowała jej paszportem.
Rigamonti skontaktowała się także z Rwandyjczykami pracującymi na planie. Jeden z członków ekipy twierdzi, że Krauze wywierała na niego presję, by zgodził się na kontakt seksualny.
W tekście wypowiada się również Gilbert Sezirahiga, ocalały z ludobójstwa w Rwandzie, który pomagał przy dokumentacji. Sezirahiga pracował bez podpisanej umowy, a Krauze miała nie wypłacić mu wynagrodzenia.
Onet opublikował reportaż mimo sądowego zakazu wypowiadania się przez rok na temat Joanny Krauze de Lendorff. Reżyserka, jeszcze przed powstaniem materiału, złożyła do sądu pozew o naruszenie dóbr osobistych i wniosła o zabezpieczenie. Sąd przychylił się do jej prośby.