Jak stwierdził prezydent w nagraniu opublikowanym na X, podpis złożył tam, gdzie wymagał tego interes państwa i dobro obywateli, a weto zastosował tam, gdzie zagrożone były wartości fundamentalne: uczciwość wyborów i dobro rodziny.
Podpisane ustawy to nowelizacje uchwalone przez Sejm 13 marca 2026 r. Jedna zmienia ustawę o sporcie, druga - ustawę o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, a trzecia ustawę Prawo lotnicze.
Sedno problemu to sekretarz komisji wyborczej
Weto prezydenta dotyczy ustawy z 27 marca 2026 r. wprowadzającą zmiany w Kodeksie wyborczym, która ustanawia podstawę prawną dla utworzenia systemu teleinformatycznego tzw. "Portalu poparcia", umożliwiającego poparcie dla list kandydatów (Sejm, Senat, Parlament Europejski) oraz kandydatów na Prezydenta RP w formie elektronicznej.
- Ta ustawa budzi bardzo poważne wątpliwości dotyczące bezstronności i przejrzystości procesu wyborczego. Nie wzmacnia uczciwości wyborów, nie zwiększa zaufania obywateli. Przeciwnie: rodzi uzasadnione obawy o możliwości politycznego wpływu tam, gdzie musi panować absolutna neutralność - powiedział prezydent Nawrocki w nagraniu na X. Jego zdaniem sednem problemu jest nowa instytucja sekretarza komisji wyborczej.
- Na pierwszy rzut oka brzmi niewinnie, jednak sekretarz miałby być wskazywany przez wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast. Dotąd podział funkcji w komisji wyborczej opierał się o demokratyczny wybór członków komisji i to bardzo słuszna idea – wyjaśnił prezydent.
Jego wątpliwości budzi także zakres kompetencji funkcji sekretarza. - To nie miał być zwykły urzędnik techniczny, to miał być w praktyce nadprzewodniczący komisji wyborczej. Nie zgodzę się na rozwiązania mogące rodzić choć cień podejrzeń o polityczne majstrowanie przy wyborach – stwierdził Karol Nawrocki.
Nawrocki: rozwód to zbyt poważna sprawa, by go ułatwiać
Druga zawetowana ustawa to nowelizacja Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, którą Sejm uchwalił 13 marca. Przewiduje ona tzw. szybki rozwód przed urzędnikiem stanu cywilnego.
- W tej sprawie moja decyzja była jednoznaczna. Nie dlatego, że państwo nie powinno usprawniać procedur, ale dlatego, że są sprawy, których nie wolno sprowadzać do administracyjnej formalności. Małżeństwo nie jest zwykłym wpisem w rejestrze. To jeden z fundamentów życia społecznego. Jest fundamentem rodziny, wychowania dzieci, trwania wspólnoty narodowej. Ta ustawa nie jest zmianą techniczną. To zmiana obniżająca rangę instytucji, którą Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej wprost chroni – podkreślił prezydent.
- Ochrona nie polega na ułatwianiu rozstania. Ochrona polega na wspieraniu trwałości pomimo różnych trudności. Proponowana ustawa przewidywała możliwość szybkiego rozwiązania małżeństwa przed urzędnikiem stanu cywilnego bez udziału sądu. Decyzja sądu o zakończeniu małżeństwa to nie jest formalność, to gwarancja, że decyzja o rozwodzie jest przemyślana, rzeczywista i nie krzywdząca dla żadnej ze stron. W realnym życiu istnieją różne okoliczności. Zależności ekonomiczne, presja psychiczna, nierównowaga sił. Sąd może te sytuacje dostrzec i reagować. Urzędowy formularz nie – stwierdził Karol Nawrocki.
Prezydent podkreślił, że ustawa uzależnia typ rozwodu od tego, czy małżeństwo doczekało się dzieci. - Bez dzieci już po roku związku mogłyby rozstać się przed urzędnikiem, a te z dziećmi musiałyby wykorzystać drogę sądową. Świadomość takiej procedury rozstania wymagającego wyłącznie kilku podpisów, zachęci do traktowania małżeństwa jedynie jako związku na próbę. W takiej sytuacji decyzja o dziecku stawałaby się przeszkodą do jego łatwego rozwiązania. To jest społecznie szkodliwe, szczególnie dziś, gdy Polska mierzy się z dramatycznym kryzysem demograficznym. Państwo powinno wspierać trwałość rodzin i decyzję o posiadaniu dzieci, a nie tworzyć przepisy, które zniechęcają do rodzicielstwa – uważa prezydent.
Artykuł jest aktualizowany