Jak informowaliśmy w ubiegłym tygodniu, Sylwester Suszek, założyciel BitBay, poprzedniczki Zondacrypto, nagrywał rozmowy ze swoimi partnerami biznesowymi. Jednym z nich był Rafał Zaorski, spekulant giełdowy i trader. „Wisisz mi tyle kasy, że to jest, k…, nie do opisania” – mówi na nagraniu Suszek. Na nagraniu Zaorski przytakuje swojemu rozmówcy, co może być odczytane jako przyznanie się do zarzutów.
Teraz TVN24 dotarła do pozwu, który w 2023 roku został skierowany do Sądu Okręgowego w Warszawie przez BB Trade Estonia OÜ – estońską spółkę z siedzibą w Tallinie, operatora giełdy Zondacrypto. Jak wskazuje stacja, strona pozwana to Krypto Jam S.A. z Warszawy – spółka, której prezesem – oraz jedynym członkiem zarządu – był właśnie Rafał Zaorski.
Czytaj więcej
Sylwester Suszek, założyciel BitBay, poprzedniczki Zondacrypto, nagrywał rozmowy ze swoimi partnerami biznesowymi. Jednym z nich był Rafał Zaorski,...
32 miliony i oskarżenia o kradzież. Kulisy rozmów „króla bitcoinów” z Zaorskim
Jak informuje TVN24, sprawa dotyczyć miała początkowo ponad 32 milionów złotych. „Składało się na to żądanie zapłaty ponad 6,2 mln zł wraz z odsetkami oraz roszczenie o zwrot 150 bitcoinów – także z odsetkami” – czytamy.
Według spółki środki miały zostać przekazane Krypto Jam w ramach pożyczki. W pozwie stwierdzono jednak, że umowy nigdy nie spisano – jej warunki wynikać mają z korespondencji, rozmów w komunikatorach, historii kont giełdowych prowadzonych najpierw na BitBay, a później na Zondacrypto.
Jednym z dowodów są nagrania rozmowy Suszka z Zaorskim.
Osoba z najbliższego otoczenia Zaorskiego zaprzecza jednak tym doniesieniom, zaznaczając, że w rzeczywistości mężczyzna miał ze swoimi traderami animować ruchy na giełdzie, czyli celowo generować obrót i aktywność transakcyjną – na przykład poprzez częste zlecenia kupna i sprzedaży – aby sprawiać wrażenie wysokiej płynności i zainteresowania rynkiem. - Suszkowi chodziło o to, żeby giełda wykazywała dużo transakcji, a Rafał miał w tym pomóc i dostawał na to bitcoiny od Suszka. Tyle że finalnie on zmył się z tymi bitcoinami - mówi rozmówca TVN24.
Sąd Okręgowy w Warszawie potwierdził, że 24 kwietnia 2026 roku zapadł częściowy wyrok, w którym oddalono powództwo w zakresie żądania zapłaty 150 bitcoinów wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Postępowanie w pozostałym zakresie jest kontynuowane. Kwota sporu to obecnie 6 285 037,1 zł – wskazuje stacja.
Rozmowa założyciela Zondacrypto z Rafałem Zaorskim. O co chodzi w sporze o miliony?
Sylwester Suszek, „polski król bitcoinów”, zanim zniknął, a wraz z nim zniknęły klucze prywatne do portfela kryptowalut o wartości 300 mln dol., przetransferował udziały w giełdzie kryptowalut BitBay do swoich trzech spółek zarejestrowanych w Dubaju – ujawniliśmy wcześniej na portalu rp.pl. Okazuje się, że zaraz po tym przez Dubaj wyparowało z kryptogiełdy kilkadziesiąt milionów złotych. Suszek oskarżał o to Rafała Zaorskiego, słynnego polskiego inwestora, tradera i przedsiębiorcę znanego z bardzo agresywnego stylu spekulacji na rynkach finansowych, w tym na rynkach krypto.
Dziennikarka „Rzeczpospolitej" Izabela Kacprzak dotarła do nagrania rozmowy Sylwestra Suszka z Zaorskim. Potwierdziliśmy – taśmy, którymi dysponujemy, są prawdziwe, posiada je także prokuratura. Według naszych nieoficjalnych informacji Sylwester Suszek nagrywał Rafała Zaorskiego, by mieć dowód przed sądem, że został okradziony. „Rzeczpospolita” zdecydowała się ujawnić treść tej rozmowy, bo inwestorzy kryptogiełdy (Zondacrypto, następcy BitBay) masowo zgłaszają się do prokuratury w obliczu jej niewypłacalności. I nie tylko służby, ale także sami poszkodowani, szukają majątku właścicieli.
Nagranie rozmowy Suszka z Zaorskim miało miejsce 31 grudnia 2020 r. „Nagrywającym jest szef BitBaya, największej wówczas polskiej giełdy kryptowalut. Suszek ma pretensje, że Zaorski, mając dostęp do jego giełdy, wyciągnął z niej miliony i nie oddał” – pisała Kacprzak.
Czytaj więcej
Żadne działania prokuratury i sądów w sprawie Zondacrypto nie przyniosą rezultatów, jeśli majątek spółki został wyprowadzony. A możliwość pociągnię...
Jak pisaliśmy, Suszek wyprowadził z Polski giełdę (utworzył trzy spółki w Dubaju), kiedy wpadł w Polsce w kłopoty, m.in. po piętach deptała mu prokuratura i Komisja Nadzoru Finansowego za działalność bez licencji. „Co mi da wypuszczenie tego, ujawnienie całej prawdy takiej, jaka była o Rafale Zaorskim, który mówił, że, k..., miliony pozarabiał, a tak naprawdę to miliony stracił” – mówi rozżalony Suszek. Zaorski niczemu nie zaprzecza. Przyznaje, że sam „stracił dużo, bardzo dużo swoich (pieniędzy – red.)” i że żałuje, że w „2018 r. nie dał sobie spokoju”. Zaorski: „Mam w stosunku do ciebie taki dług, obiecałem ci coś i nigdy na ciebie złego słowa nie powiem, nawet jak będziesz po mnie jechał, bo masz do tego prawo”. Suszek domaga się zwrotu „milionów”. Ile? Suma nie pada, ale prezes BitBaya określa Zaorskiego największym dłużnikiem. „Ja nie mam żadnego takiego dłużnika, jak, k…, ciebie, tak wysokiego, rozumiesz? Dlaczego? Bo ci, k…, zaufałem. Dlaczego? Bo, k…, powiedziałeś, że to wszystko ogarniesz”.
Zaorski poprzez swoją spółkę Krypto Jam zajmował się animacją rynku na giełdzie BitBay. Z rozmowy wynika, że wypłacił pieniądze na swoje potrzeby i ich nie zwrócił, a także – jak mówi w pewnym momencie Suszek – „teraz nie ma z czego oddać”.
„Ja ci powiem, Rafał, bo to mnie najbardziej boli. To, że straciłeś, to jedno, ale to, że mnie okradłeś, czyli powiedziałeś w Dubaju, że potrzebujesz i odsyłasz, to jest, k..., kradzież, i dobrze o tym wiesz. I to była żywcem kradzież”. Suszek zarzuca Zaorskiemu, że wypłacił pieniądze z Krypto Jam, a potem te zarobione w Dubaju. „Przesadziłeś po prostu na maksa. I, co gorsza, ja nic z tym nie zrobię”. „Sprzedawałeś bitcoiny, miałeś wysłać kasę, nie pamiętasz? Przypomnieć?” – piekli się Suszek.
Zaorski zapewnia, że „myśli, jak to odrobić”. Proponuje, że przyjdzie z pomysłem biznesowym do Suszka „na swoje nazwisko”. Uważa, że musi zwiększyć skalę. Jako przykład podaje BitBay. „Muszę dokładnie zrobić taką skalę, jak ty z BitBayem”. „I myślę nad tym nawet, żeby fundusz zebrać, złożyć kasę, potem dać komuś zarządzanie. Mówię o takich gościach, którzy lubią być twarzą jakiegoś funduszu i zebrać na to hajs, ale to nie jest nawet temat na telefon” – dodaje.
Sylwester Suszek grozi Zaorskiemu, że będzie musiał to ujawnić, „jak przyjdą audytorzy” do spółki, która stara się o licencję i że będzie musiał to wykazać przed sądem. I to będzie ogromny problem Zaorskiego. „Przyjdzie na ciebie w tym momencie taka jazda… I po co ci to” – stwierdza Suszek.