Sędzia zdecydował o umorzeniu sprawy przeciwko Phillipsowi - wyrok skazujący w jego sprawie został anulowany w ubiegłym roku. Prokurator Kym Worthy z hrabstwa Wayne przyznała, że nowe śledztwo przeprowadzone przez jej urząd w sprawie morderstwa, za które skazano Phillipsa, wykazało, że nie miał on nic wspólnego ze zbrodnią popełnioną w 1971 roku.
Prokuratura ustaliła, że główny świadek oskarżenia w procesie z 1972 roku kłamał - i to na podstawie tego kłamstwa skazano Phillipsa.
- Nic co powiem nie przywróci temu mężczyźnie 40 lat życia. System go zawiódł - stwierdziła Worthy.
Phillips pozostaje na wolności od grudnia. Zgodnie z prawem stanu Michigan, w którym został skazany, będzie mógł się teraz ubiegać o odszkodowanie wynoszące nieco ponad 2 miliony dolarów.
W historii USA nikt nie spędził tak długiego czasu w więzieniu przed ostatecznym oczyszczeniem z zarzutów.
Phillips podkreślił, że nigdy nie nosił w sercu goryczy, dlatego nie jest zgorzkniały. Dziennikarzom powiedział, że teraz chce odbudować więź z dziećmi, które miały 2 i 4 lata, gdy w 1972 roku trafił do więzienia. Mężczyzna przyznał, że dzieci nie kontaktowały się z nim, a on sam nie wie, gdzie obecnie przebywają.