fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sojusz Lewicy Demokratycznej

Czarzasty w #RZECZoPOLITYCE: Wiosna to znikający punkt

Jeżeli prawdą jest, że PKW może nie przyjąć sprawozdania z pracy pana Roberta Biedronia, to trudno jest wchodzić z taką partią w koalicję na której można stracić - powiedział w programie #RZECZoPOLITYCE Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący SLD.

Dzień dobry, Michał Kolanko, #RzeczoPolityce. Moim gościem jest Włodzimierz Czarzasty, lider SLD.

Dzień dobry.

W jakim formacie opozycja pójdzie do jesiennych wyborów?

W formacie szerokiej koalicji, w której będzie więcej podmiotów niż było w KE.

Myśli pan, że będzie szeroki blok, w którym jest Wiosna i np. PSL?

Myślę, że PSL tak, chociaż decyzja jest po stronie PSL-u. Jeżeli chodzi o Wiosnę pana Biedronia, to nie wiem jak będzie, bo nie wiem jak będzie wyglądać przyszłość tej partii.

Czy Robert Biedroń chce z panem budować listę lewicową?

Myślę, że nie tylko ze mną, natomiast mamy pewne problemy z partią Wiosna, dlatego, że zarówno my, Zieloni i Razem, proponowaliśmy Wiośnie wspólny start w wyborach samorządowych. Wtedy pan Biedroń był na etapie 16% poparcia, potem były wybory do PE, też się nie zgodził, a w tej chwili wyszedł z taką inicjatywą, która nie jest na lewicy nowa. Mamy tam kilka problemów z samym tym ruchem.

Jakie to problemy?

Pierwszy problem to wiarygodność, ja absolutnie nie będę pana Biedronia atakował, ale powtarza się w mediach prawie codziennie pytanie czy on ten mandat złoży, czy go nie złoży. To jest rzecz wtórna, natomiast kwestia wiarygodności co do własnych słów wypowiadanych w przeszłości, to jest rzecz podstawowa. Tym bardziej, że ta przeszłość nie jest sprzed roku czy sprzed dwóch lat, kiedy się sytuacja jeszcze mogła zmienić, to są problemy o których bez przerwy się mówi w mediach: o transparentności rozliczenia finansowego. Jeżeli prawdą jest to, co twierdzą media, że PKW może nie przyjąć sprawozdania z pracy pana Roberta Biedronia, to trudno jest wchodzić z partią w koalicję na której można stracić, jeżeli PKW tę subwencję zabierze. Co raz bardziej jestem bliski stwierdzenia, że z Wiosny zaczyna się robić znikający punkt.

Jak odebrał pan ruch PSL-u z wypisaniem się z szerokiej współpracy, by budować chadecki blok, myśli pan, że to na serio - bo takie pytanie zadają w kuluarach politycy PO?

Wszyscy zadają takie pytanie, bo Koalicja Polska jest ogłaszana po raz drugi, już raz została ogłoszona dwa tygodnie przed zawiązaniem KE we Wrocławiu z panią Lubnauer. Dwa tygodnie temu z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem skakaliśmy codziennie na spotkaniach wykrzykując jednocześnie: Zjednoczona Opozycja, to jest dla nas najważniejszy projekt. Nie jest tak, że on jest młodziutkim chłopcem, ani ja nie jestem młodziutkim chłopcem, nie jest tak, że się zmienia zdanie co dwa tygodnie, ale mają do tego prawo, nie chcę ich atakować. Uważam, że nie wykorzystali wszystkich możliwości, bo mogli np. poprosić pana premiera Pawlaka o start, myślę, że mieliby czwarty mandat. Każda partia ma swoją drogę dochodzenia do koalicji, ja też mam 29 czerwca referendum w partii, wszystkie członkinie i członkowie partii będą głosowali w tym referendum.

Jak zauważyłem, w referendum są tylko dwie opcje, albo samodzielny start, albo koalicja, nie ma np. opcji „koalicja lewicowa”, lub „koalicja tylko z PO”. Wybór jest tylko binarny.

Został on bez żadnego skreślenia i bez żadnego głosu wstrzymującego się, przyjęty przez Radę Krajową. Podstawowa dyskusją jest o tym, czy SLD ma iść samo, czy ma iść z koalicjantami, natomiast co do partnerów, to nie wiem kto będzie miał ochotę zafunkcjonować w koalicji. Czy potencjalnie w koalicji lewicowej, czy tej szerokiej na której mnie osobiście by zależało? Nie mogę się zapisać do koalicji i przegłosować coś, czego w przyszłości nie będzie. Partia ma zaufanie do tych ludzi, którzy negocjowali w KE, bo trzeba mieć zaufanie, ponieważ kierownictwo partii jest z mandatu tej partii i ludzie wiedzą, że jeżeli zdecydują, że będzie to koalicja, to nikt bzdur nie będzie robił, tylko będzie negocjował rozsądną dla SLD koalicję. To znaczy taką, która da nam wejście do Sejmu, która da nam możliwość realizowania znacznej części naszych postulatów, która da nam możliwość założenia klubu i odbudowania lewicy.

Czyli jeśli w ramach tej szerokiej koalicji politycy SLD dostaną się do Sejmu, to założą własny klub?

To jest bezdyskusyjne. Nie wiem czy jestem jednym z niewielu polityków którzy nie ściemniają w ostatnim czasie, ale zawsze mówimy jasno: nasi eurodeputowani weszli do PE i poszli do socjalistów i demokratów, chociaż bardzo dużo osób mówiło, że tak nie będzie i się wszystko rozmaże. Nieprawda, proponowałbym wierzyć ludziom którzy są ludźmi odpowiedzialnymi, wchodzimy do Sejmu, tworzymy klub SLD i tyle.

Jak przebiegają rozmowy z Grzegorzem Schetyną, np. jeśli chodzi o miejsca na listach?

Akurat jeżeli chodzi o SLD, a mówię to naprawdę bez zarozumiałości, nie martwimy się o to. Negocjowaliśmy już jeżeli chodzi o KE, wynegocjowaliśmy takie same miejsca jak PSL, bo tak to mnie więcej w notowaniach wychodziło, więc wynegocjujemy dobre miejsca, jest 41 okręgów. Jeżeli ktoś ma ważną ideę i ma do przekazania określone sprawy, to nie rozbijemy się o jedno czy o drugie miejsce, tych miejsce jest masę, ponadto są nazwiska, które bez względu z jakiego miejsca wystartują czy z pierwszego czy z drugiego, to wezmą swoje. Tak jak np. Małgorzata Sekuła-Szmajdzińska która była trzecia, zrobiła rewelacyjny wynik, jak ktoś chciał głosować na SLD, to znalazł ją, zagłosował i - 64 tysiące głosów wzięła. Trzeba wierzyć w swoich ludzi i w swoją partię, jak ktoś nie wierzy, to niech wyjedzie na wakacje.        

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA