fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Czy policja będzie przegrywać sprawy o zatrzymania w czasie protestów Strajku Kobiet

Według prawników policja będzie przegrywać sprawy o zatrzymania demonstrantów Strajku Kobiet
EAST NEWS, Katarzyna Pierzchała
Sądy wciąż rozpatrują zażalenia na zatrzymania z 2020 r. A pracy im przybywa.

Publikacja uzasadnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji wyprowadziła na ulice tysiące ludzi. Według szacunków policji od środy wieczora w protestach Strajku Kobiet wzięło udział 12,5 tys. osób (najwięcej w piątek – 10 tys.), głównie z Warszawie. Policja wylegitymowała kilkuset demonstrantów, wystawiła 13 mandatów karnych, ujawniła 240 wykroczeń i 10 przestępstw. Skierowała do sądów prawie 250 wniosków o ukaranie.

Policjanci tłumaczą

– Podczas ostatnich protestów zatrzymanych zostało łącznie 20 osób, w tym osiem za odmowę podania danych. Pozostałe między innymi za czynną napaść na policjanta, naruszenie nietykalności i znieważenie – wylicza Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. – Jedna z policjantek została pogryziona przez zatrzymaną – wskazuje.

– Jeżeli mamy pandemię i obowiązują przepisy dotyczące zgromadzeń, to praktycznie każdą osobę można wylegitymować. Trzeba to robić z wyczuciem, jednak nie można pozwalać na łamanie prawa – mówi nam były wysoki oficer policji, szef dużej komendy.

Wtargnięcie na teren Trybunału Konstytucyjnego to – jak podkreśla – ewidentne naruszenie miru domowego, a jeżeli także zniszczono np. elewację budynku, jest za to dodatkowy zarzut.

Demonstrujący skarżą się, że zatrzymane osoby rozwożono po ościennych komisariatach (wokół Warszawy), osadzając ich na policyjnych „dołkach". Mariusz Ciarka, rzecznik KGP, przekonuje, że powód jest prozaiczny. – Stołeczna policja jest bardzo obciążona codziennymi sprawami, takimi jak włamania, kradzieże, wypadki, inaczej niż komendy powiatowe. Nie zawsze jest na miejscu zastępca dyżurnego czy dochodzeniowiec, który musi być przy przesłuchaniu zatrzymanego – tłumaczy insp. Ciarka. Dodaje, że w niedzielę wszyscy zatrzymani wyszli na wolność.

Sądy za protestującymi

Zatrzymanym pomocy prawnej udziela Kolektyw Szpila, grupa prawników-społeczników. Na facebookowej stronie zawieszono apel o nagrania audio i wideo z ostatnich protestów: „Byłeś na protestach OSK w czwartek lub piątek i masz nagrania z zatrzymań? Napisz nam datę i godzinę nagrania oraz, jeżeli znasz, dane osoby zatrzymanej" – apeluje Kolektyw Szpila.

Na razie we wszystkich przypadkach, o których Kolektyw uzyskał informację, policja przegrała sprawy. W sierpniu ub. roku po zatrzymaniu Margot do policyjnych aresztów trafiło 48 osób. Aż 38 zaskarżyło zatrzymanie.

– W sprawach, które są mi znane, sądy zazwyczaj uznają, że zatrzymania protestujących były niezasadne, nielegalne i nieprawidłowe, a więc przyznają nam rację. Czasami uznają je tylko za nieprawidłowe lub niezasadne. Wiele zatrzymanych osób chce kierować do sądu wnioski o odszkodowanie. Jakie? Nie wiemy jeszcze, ale nie będą to wysokie kwoty – podkreśla mec. Karolina Gierdal, adwokat, świadcząca pomoc prawną dla zatrzymanych podczas protestów Strajku Kobiet, członkini Kolektywu.

Sądy dotąd nie rozpatrzyły lawiny zażaleń na zatrzymania demonstrujących w Warszawie po wyroku TK w sprawie aborcji (22 października). Według mec. Gierdal zajęły się tylko dwiema: jedną rozpatrzyły korzystnie dla demonstranta, inną nie. – Ale tu sytuacja osoby była szczególna – podkreśla adwokatka.

Jak mówiła na posiedzeniu komisji w Sejmie posłanka KO Urszula Zielińska (brała udział w demonstracji), większość zatrzymanych otrzymała zarzut udziału w zbiegowisku.

Komendant główny policji gen. Jarosław Szymczyk bronił wówczas podwładnych. Tłumaczył, że protestujący byli agresywni, pluli na mundury, wyzywali policjantów. Wśród zarzutów, które potwierdziły sądy, był m.in. brak pouczeń zatrzymanych o przysługujących im prawach i nadużywanie kontroli osobistych.

Zdaniem karnisty mec. Radosława Baszuka policja będzie sromotnie przegrywać sprawy o zatrzymania demonstrantów Strajku Kobiet.

– Mamy w Warszawie ugruntowaną linię orzeczniczą w tych sprawach. Wynika z nich, że udział w zgromadzeniach, także w czasie pandemii, ma charakter pokojowy, nie stanowi zagrożenia publicznego. W niektórych wyrokach pojawia się także brak szkodliwości społecznej – wymienia mec. Baszuk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA