fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Straż Marszałkowska z bronią gotową do strzału

Fotorzepa, Robert Gardziński
Straż marszałkowska będzie mogła chodzić z bronią gotową do strzału. Opozycja bije na alarm.

Nowa ustawa spowodowała konieczność wydania szeregu aktów wykonawczych. Do jednego z nich dotarła „Rzeczpospolita”. To zarządzenie marszałka Marka Kuchcińskiego z 22 maja 2018 roku w sprawie norm oraz warunków dostępu do wyposażenia i uzbrojenia przysługującego funkcjonariuszom.

Zarządzenie omawia m.in. wewnętrzne testy dla funkcjonariuszy przed otrzymaniem przez nich broni oraz sposoby jej przechowywania. Przepis budzący największe kontrowersje brzmi: „Dopuszcza się, w szczególnie uzasadnionych przypadkach, noszenie przyznanej broni palnej z wprowadzonym nabojem do komory nabojowej. Po ustaniu przyczyny jej załadowania, z zachowaniem środków bezpieczeństwa, broń palną, z wyłączeniem rewolwerów, należy niezwłocznie rozładować”.

Na wzór policji

Czym są te szczególne przypadki? „Mówimy wyłącznie o sytuacjach incydentalnych i absolutnie nadzwyczajnych, wykraczających poza rutynowe, codzienne obowiązki. Podkreślamy, że wszyscy strażnicy posługujący się bronią palną są w tym zakresie odpowiednio przeszkoleni i mają stosowne zezwolenia” – informuje Centrum Informacyjne Sejmu. I dodaje, że podobne przepisy obowiązują w innych służbach.

Rzeczywiście, podobny przepis znajduje się m.in. w zarządzeniu komendanta głównego policji. Jednak czy regulacje dotyczące policjantów powinny być przenoszone do formacji, która operuje niemal wyłącznie w parlamencie? Były antyterrorysta Jerzy Dziewulski twierdzi, że nie.

– Nie wystarczy skopiować przepisu. Trzeba też myśleć. W policji wprowadzenie naboju do komory zdarza się, gdy podejrzewamy możliwość użycia broni w warunkach interwencji. Np. gdy funkcjonariusz wchodzi do miejsca bijatyki, gdzie ktoś kogoś pchnął nożem – wyjaśnia. – Jednak rodzi to niebezpieczeństwo przypadkowego strzału. W dodatku o wprowadzonym naboju zdarza się zapomnieć. Dlatego niektóre profesjonalne formacje, np. z Izraela, uważają tę metodę za zawodną i wprowadzają nabój szybkim ruchem, sięgając po broń. A w Sejmie taki przepis jest wyjątkowo niebezpieczny. Nie istnieją tam sytuacje, wymagające wprowadzenia naboju do komory – dodaje.

Poseł Jarosław Urbaniak z PO mówi, że jest głęboko zaniepokojony regulacją. – To są centymetry od tragedii. Część strażników ma przeszłość w służbach. Jednak dla pozostałych noszenie broni gotowej do strzału może być zbyt dużym wyzwaniem – komentuje.

Już wcześniej temat broni w Sejmie był owiany tajemnicą. W poprzednich kadencjach strażnikom przysługiwała broń, jednak używali jej tylko do konwojów gotówki i korespondencji. Zmieniło się to prawdopodobnie latem 2016 roku, gdy zaczęli nosić ją na co dzień na zewnątrz budynków. Kto o tym postanowił i dlaczego? Wielokrotnie poseł Urbaniak pytał o to szefostwo Kancelarii Sejmu, ale nie uzyskał konkretnej odpowiedzi.

Zabawa w wojnę

Teraz pytań opozycji będzie więcej, również z powodu załącznika do wspomnianego zarządzenia. To „tabela norm wyposażenia i uzbrojenia”, w której na pierwszym miejscu wymienia się „karabin maszynowy” z adnotacją „wg potrzeb”. W tabeli jest też m.in. pistolet maszynowy, strzelba gładkolufowa, siatka obezwładniająca i noktowizor.

Czy takim arsenałem już teraz dysponuje straż lub jest on planowany? „Względy bezpieczeństwa uniemożliwiają nam wymienienie sprzętu, jakim dysponuje straż marszałkowska” – twierdzi Centrum Informacyjne Sejmu.

– Każda jednostka policyjna czy wojskowa ma taką tabelę. Określa ona nie tyle stan wyposażenia, ile broń, która może zostać przydzielona na żądanie – mówi Dziewulski.

Z zarządzenia marszałka wynika też, że w straży będą mogły być ogłaszane „stany podwyższonej gotowości bojowej”. A inne zarządzenie, do którego dotarła „Rzeczpospolita”, mówi, że funkcjonariusze część zadań na terenie Sejmu będą mogli wykonywać w ubiorze cywilnym.

Już w maju opisywaliśmy powstające w MSWiA rozporządzenie, z którego wynika, że sejmowa formacja uzyska łatwy dostęp do informacji służb specjalnych. Funkcjonariusze dostali też podwyżki.

– Wygląda na to, jakby ktoś tutaj bawił się w wojnę – mówi poseł Urbaniak.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA