fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Dwa dokumenty są niepotrzebne

Uczestnicy debaty „Rz”: prof. Michał Kleiber (pierwszy z lewej), dr Leszek Sikorski, Krzysztof Szubert oraz prowadzący dyskusję Marcin Piasecki
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Najlepszym rozwiązaniem byłoby zintegrowanie dowodów osobistych oraz elektronicznych kart pacjenta.
Dyskusja na temat cyfryzacji polskiej służby zdrowia toczy się od wielu lat. Rodzi się pytanie: w którym miejscu jesteśmy? Eksperci biorący udział w debacie zorganizowanej przez „Rz" są zgodni: przed nami jeszcze mnóstwo pracy do wykonania.

Dwa czy jeden?


– Delikatnie rzecz ujmując, Polska jako kraj nie jest liderem w dziedzinie cyfryzacji administracji państwowej. Mamy sporo do nadrobienia. Według wskaźnika DESI badającego ucyfrowienie społeczeństwa zajmujemy 23. miejsce na 28 przebadanych państw. Bez wątpienia projekty cyfryzacji naszego kraju prowadzone są chaotycznie, bez synchronizacji. Wiele decyzji podejmowanych jest w nieprzemyślany sposób – mówi Krzysztof Szubert, minister ds. cyfryzacji w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC.

Wtóruje mu prof. Michał Kleiber, były minister nauki i informatyzacji.

– Mam nieodparte wrażenie, że nasz postęp w obszarze cyfryzacji, a także w dziedzinie ochrony zdrowia, jest zbyt wolny. Głównym powodem tej sytuacji jest według mnie brak międzyresortowej koordynacji szeroko pojmowanego procesu cyfryzacji administracji państwowej. Wprowadzanie praktycznie w tym samym czasie nowych dowodów osobistych bez warstwy elektronicznej oraz elektronicznych kart ubezpieczenia pacjenta jest tego znamiennym przykładem. Nie ulega wątpliwości, że rozwiązaniem właściwym – czyli znacznie tańszym i wygodniejszym – byłoby zintegrowanie obydwu projektów. Nie ma najmniejszego powodu, żeby człowiek nosił przy sobie dwa podobne i w dużym zakresie funkcjonalnie dublujące się dokumenty – uważa Kleiber.
Przypomnijmy, że nowe dowody osobiste są wydawane od marca 2015 roku. Równolegle finalizowany jest projekt wprowadzenia kart medycznych. Planowane wprowadzenie tego dokumentu to lipiec 2016 roku, ale program pilotażowy ma ruszyć pod koniec tego roku.
Wszyscy eksperci podzielają opinię, że zintegrowanie tych dwóch dokumentów byłoby najrozsądniejszym rozwiązaniem.
– Jeśli to możliwe, warto byłoby ponownie zastanowić się nad połączeniem elektronicznego dowodu osobistego i elektronicznej karty zdrowia lub przynajmniej precyzyjnie ustalić relacje między tymi dokumentami. To decyzje brzemienne w skutki na lata zarówno pod względem organizacyjnym, jak i finansowym – komentuje Leszek Sikorski, były minister zdrowia. Podobnego zdania jest Szubert.
– Na kartach medycznych będzie praktycznie to samo co na dowodzie osobistym (poza zdjęciem), ale dodatkowo będą one wyposażone w chip. Będziemy mieć dwa podobne dokumenty. Ich funkcjonalność i koszty będą zdublowane. Aż prosi się o to, aby połączyć je i zastąpić jednym kartonikiem. Lepiej byłoby stworzyć jeden dokument identyfikacyjny będący połączeniem dowodu osobistego i elektronicznej karty pacjenta – tłumaczy ekspert BCC.

A może poczekać?

W tym miejscu wypada wspomnieć o tym, że elektroniczne dowody osobiste (z chipem) z powodzeniem funkcjonują w 20 europejskich krajach, a za chwilę pojawią się w dwóch kolejnych. – To pokazuje, jak dużo pracy przed nami. Sądzę, że „uniwersalny" dowód osobisty to główny kierunek. Prędzej czy później i tak wrócimy do tej koncepcji. W związku z tym warto byłoby się zastanowić, czy aby na pewno chcemy już teraz wprowadzać elektroniczne karty pacjenta. Być może warto byłoby wstrzymać realizację tego projektu. Obawiam się, że równoległe wypuszczanie dwóch dokumentów mija się z celem – komentuje Szubert.
– Przypomnę, że niedawno mieliśmy przykre doświadczenia z systemem informatycznym Państwowej Komisji Wyborczej. Nie chcę być złym prorokiem, ale jestem prawie pewien, że podobnie będzie z elektronicznymi kartami pacjenta. Mimo że jestem świadomy już istniejącego opóźnienia, wolałbym, żeby dopracowano ten projekt i wprowadzono go w życie np. rok później – mówi prof. Michał Kleiber.
Ten przykład wyraźnie pokazuje, że projekty cyfryzacji polskiej administracji – czy szerzej, wszelkie projekty infrastrukturalne – nie są ze sobą zsynchronizowane. Wszechobecny chaos sprawia, że wiele elementów jest niepotrzebnie powielanych.
– Mówiąc językiem biznesowym: brakuje klasycznego zarządzania projektami. Tworzymy rozwiązania o charakterze wyspowym. Później, gdy chcemy je ze sobą zintegrować, powstają poważne problemy. Końcowym wynikiem jest więc niska jakość nowych rozwiązań oraz stosunkowo wysokie koszty budowy i bieżącej obsługi. Musimy pamiętać, iż sprawność systemów e-administracji państwowej określa stabilność państwa i buduje zaufanie obywateli do instytucji państwowych – komentuje Szubert.

Brak koordynacji

W opinii prof. Kleibera temat nowych dowodów osobistych oraz elektronicznych kart pacjenta pokazuje krótkowzroczność polskiej polityki. – Struktura polskiej administracji bazuje na ustawie przypisującej każdemu ministrowi ściśle zdefiniowany obszar. Ma to swoje zalety, ponieważ taki system jasno sytuuje odpowiedzialność poszczególnych organów państwowych. Ma jednak jedną kolosalną wadę – w istotny sposób utrudnia integrację myślenia o różnych obszarach państwa. Dotyczy to szczególnie typowo „horyzontalnych" dziedzin życia publicznego, takich jak informatyzacja czy innowacyjność, w rozwój których wkład powinny mieć właściwie wszystkie resorty – mówi ekspert.
– Uważam, że najlepszym, a może wręcz jedynym sposobem rozwiązania problemu braku międzyresortowej koordynacji takich działań byłoby powoływanie wicepremiera odpowiedzialnego m.in. za horyzontalną koordynację szeroko pojmowanej informatyzacji państwa, w tym cyfryzacji administracji publicznej. Alternatywą mogłoby wprawdzie być obarczenie tą misją samego premiera, otoczonego eksperckim ciałem doradczym, dotychczasowe doświadczenia wskazują jednak, że w naszych warunkach trudno sobie wyobrazić premiera silnie zaangażowanego w sprawy wymagające bardzo specyficznych kompetencji – dodaje były minister nauki i informatyzacji.

Opinie

Bartosz Perkowski, Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu
Wprowadzenie elektronicznych kart pacjentów i lekarzy to naturalny przebieg ewolucji cyfrowej w polskiej służbie zdrowia. Opóźnienia w realizacji projektów cyfryzacji państwa oraz brak korelacji pomiędzy stanem faktycznym a oczekiwanymi rezultatami wskazują na niską jakość prowadzonych projektów informatycznych zarówno w służbie zdrowia, jak i w administracji. Skuteczne wdrożenie elektronicznych kart pacjentów i lekarzy wydaje się kolejnym krokiem mającym na celu sprawniejszą obsługę pacjenta. Wymaga to jednak zastosowania technologii zapewniających najwyższy poziom bezpieczeństwa ze względu na wrażliwość przechowywanych danych, przeprowadzenia odpowiednich testów umożliwiających weryfikację poziomu zabezpieczeń oraz szkoleń wspomagających sprawne wykorzystanie kart elektronicznych. Ponadto proces wdrożenia systemu musi zostać opisany precyzyjnymi regulacjami prawnymi. W zależności od rodzaju i ilości danych przechowywanych na kartach elektronicznych korzyści z zastosowania takiego rozwiązania mogą być bardzo zróżnicowane. Warto jednak zwrócić uwagę, iż dopiero skuteczne wdrożenie systemu identyfikacji świadczeniodawców i świadczeniobiorców przyczyni się do rewolucji w polskiej służbie zdrowia, umożliwiając wprowadzenie nowoczesnych rozwiązań wykorzystujących elektroniczne karty pacjentów i lekarzy oraz osiągnięcie korzyści długookresowych.
Igor Radziewicz-Winnicki, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia
Elektroniczny dostęp do dokumentacji medycznej to prawdziwa rewolucja w polskiej służbie zdrowia. Platforma P1 i internetowe konto pacjenta pozwolą m.in. na elektroniczny wgląd do całej dokumentacji dotyczącej historii konkretnego pacjenta w każdym miejscu. Dzięki temu zniknie m.in. ryzyko zgubienia dokumentów. Po wprowadzeniu tych rozwiązań łatwiej będzie koordynować proces leczenia tej samej osoby u wielu specjalistów jednocześnie – wyeliminowane zostanie np. ryzyko powikłań lekowych. Plusów jest naprawdę wiele. Bez wątpienia cyfryzacja to przyszłość. W tych szpitalach, które już wdrożyły dokumentację elektroniczną, nikt nie myśli o tym, aby wracać do papieru.
Wprowadzone będą również elektroniczne karty, w tym dla pacjentów, które m.in. poprzez potwierdzanie przy ich użyciu udzielenia świadczenia ograniczą poziom finansowania ze środków NFZ usług, do których nigdy nie doszło. Powstałe dzięki temu oszczędności będą wykorzystane do sfinansowania dodatkowych świadczeń. Uważam, że tworzymy jeden z najnowocześniejszych projektów na świecie. Oczekujemy, że cały system ruszy w ciągu najbliższego 1,5 roku i będzie miał olbrzymi wpływ na sprawność funkcjonowania całej służby zdrowia. Bez wątpienia na samym początku czeka nas pewien wysiłek adaptacyjny, ale jest to niezbędny koszt. W obecnej formie elektroniczna karta zdrowia nie może być połączona z dowodem osobistym. Bardzo żałujemy, że takie rozwiązanie nie wchodzi w grę. Być może pomyślimy nad integracją obydwu dokumentów w przyszłości.
—MBL
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA