Służba zdrowia

Chorzy na raka bez dostępu do nowych leków

AdobeStock
Resort zdrowia nie chce się zgodzić na sekwencyjne leczenie raka prostaty. Eksperci i pacjenci protestują.

Chorzy na raka prostaty są przekonani, że resort zdrowia ogranicza ich prawo do nowoczesnego leczenia. Ich zdaniem poszerzenie listy refundacyjnej o nowe substancje to fikcja, bo w praktyce mogą oni korzystać tylko z jednej z nich.

Chodzi o to, że pacjentów z rakiem prostaty odpornym na usunięcie, najpierw leczy się abirateronem. Gdy przestaje on działać, chorych zazwyczaj poddaje się serii naświetlań. Gdy i to już nie pomaga, lekarze zazwyczaj aplikują chorym lek o nazwie enzalutamid.

Oba te leki są refundowane. Problem jednak w tym, że jeśli pacjentowi na jakimś etapie leczenia podaje się jeden z nich, nie można podać drugiego. Nawet wtedy, gdy ten pierwszy przestaje już działać. Według ekspertów to wyłącznie administracyjne ograniczenie dostępności do leku, niemające nic wspólnego ze wskazaniami medycznymi.

– Dzwonią do nas chorzy i skarżą się, że choć lekarze chętnie zapisują im leki najnowszej generacji i stosują je wymiennie, to nie mogą oni liczyć na refundację obu. Skutek jest taki, że za ten drugi lek muszą zapłacić od 8 do 14 tys. zł miesięcznie. Nie wszystkich na to stać – wyjaśnia Bogusław Olawski, przewodniczący Sekcji Prostaty Stowarzyszenia UroConti.

Mężczyzna opowiada, że 23 listopada 2017 roku pacjenci wystosowali do Ministerstwa Zdrowia pismo, w którym domagali się informacji o tym, dlaczego resort zdrowia zdecydował się na takie obostrzenia refundacyjne. – Wyjaśniono nam, że nie można tych leków stosować sekwencyjnie. Dodano, że jeśli pokażemy opinię lekarską, która mówi coś innego, wówczas resort jeszcze raz przyjrzy się zasadom refundacji – mówi Olawski.

Z obecnym stanowiskiem resortu zdrowia nie zgadza się dr Iwona Skoneczna, onkolog ze Szpitala Świętej Elżbiety i Centrum Onkologii w Warszawie, specjalizująca się w leczeniu raka prostaty. – Nowe leki hormonalne: enzalutamid i abirateron są dosyć podobne, ale nie takie same i istnieje grupa osób, która odnosi korzyści z podania drugiego leku, jeśli pierwszy przestał działać. Kolejny problemem jest nadal ograniczony dostęp do nowych leków pacjentów przed chemioterapią – wyjaśnia. – Aktualnie mamy do dyspozycji tylko abirateron i tylko dla pacjentów z mniej agresywną postacią raka (tzw. suma Gleasona do 7), podczas gdy do przerzutów dochodzi głównie u chorych z bardziej agresywną formą nowotworu (tzw. suma Gleasona 8–10). U chorych, u których pojawiły się przerzuty, suma Gleasona nie ma już znaczenia i wszyscy powinni mieć dostęp do terapii wydłużającej życie.

Rak gruczołu krokowego jest drugim po raku płuc najczęściej występującym nowotworem w Polsce. Szacuje się, że choruje na niego 15,5 proc. wszystkich mężczyzn, u których stwierdzono chorobę nowotworową. Co roku lekarze stwierdzają blisko 10 tys. nowych przypadków zachorowań.

Ryzyko zachorowania wzrasta wraz z wiekiem. Bardzo rzadko stwierdza się go u osób przed pięćdziesiątką. W większości na raka prostaty umierają mężczyźni, którzy ukończyli 80 lat.

Ministerstwo Zdrowia nie odpowiedziało nam we wtorek na nasze pytania dotyczące ograniczeń stosowania leków najnowszej generacji, skutecznych w walce z rakiem prostaty.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL