fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

To nie jest prawo, lecz pic i fotomontaż - prof. Ewa Łętowska o nieopublikowanym wyroku TK ws. aborcji i lekceważeniu przez SN postanowienia TSUE

Ewa Łętowska
Ewa Łętowska
tv.rp.pl
Nie oczekiwałam tak daleko idącej samokrytyki ze strony Rady Ministrów, która powołała się na stan wyższej konieczności w sprawie konstytucyjnej! Czyli Rada Ministrów przyznaje się, że popełniła przestępstwo nie publikując dotychczas wyroku TK ws. aborcji. No pięknie! - powiedziała prof. Ewa Łętowska w rozmowie z Wojciechem Tumidalskim w tv.rp.pl.

Rozmowa najpierw dotyczyła postępowania, które toczy się w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu ze skargi Komisji Europejskiej przeciwko Polsce, dotyczącego wprowadzonego przez obóz rządzący modelu postępowania dyscyplinarnego w polskim sądownictwie. W kwietniu 2020 r., TSUE nakazał wstrzymanie działań Izby. Nadal jednak są tam prowadzone postępowania immunitetowe, również przeciwko sędziom.

Czy Komisja Europejska i unijny Trybunał Sprawiedliwości przeszły nad tym do porządku dziennego?

- Kwestia zakresu postanowienia zabezpieczającego jest u nas przedmiotem kontrowersji. Izba Dyscyplinarna uważa, że postanowienie nie przeszkadza w prowadzeniu postępowań dyscyplinarnych przeciwko przedstawicielom innych zawodów prawniczych niż sędziowie. A w odniesieniu do samych sędziów - że nie przeszkadza w prowadzeniu postępowań immunitetowych. Co gorsza, tego rodzaju interpretację przyjęła pani I Prezes SN twierdząc - moim zdaniem błędnie - że wydane zabezpieczenie TSUE należy rozumieć wąsko, gdyż nie przesądza ono o losie samego roszczenia. Pani prof. Manowska jest cywilistą, tak jak ja. I rzeczywiście - w prawie cywilnym tak jest, ale tutaj chodzi o coś zupełnie innego. To nie jest roszczenie cywilnoprawne. Postępowanie o skutkach negatywnych dla sędziego powinno zostać wstrzymane.

Interpretacja I Prezes SN oznacza, że rzecznikom dyscyplinarnym sędziów bardzo łatwo jest teraz przekwalifikować postępowania dyscyplinarne w postępowania immunitetowe. Orzeczenie o zawieszeniu immunitetu sprawia, że sędzia jest unieszkodliwiony, uziemiony, nie orzeka. Można go trzymać w takim stanie bardzo długo, nawet nie podejmując sprawy karnej.

Myślę, że ta kwestia jest nieobojętna dla losów sprawy w Luksemburgu, bo w gruncie rzeczy zlekceważono pogląd TSUE. Prof. Marek Safjan, który jest sędzią Trybunału w Luksemburgu, mówił, że wypaczenie ograniczenia nałożonego przez TSUE jest nieprawidłowością.

Czytaj też: KE wszczyna procedurę. Chodzi o izbę dyscyplinarną SN

Z pewnym niepokojem odnotowałam jednak fakt, że unijna komisarz Vera Jourova, będą w Polsce "kupiła" tę interpretację, którą stosuje Izba Dyscyplinarna SN.

Jest zatem rozdźwięk między porządkiem prawnym a porządkiem politycznym. Co z tym zrobi Trybunał UE - nie wiem. Ale jest już świadomy tego, że w Polsce nie honoruje się jego postanowienia tymczasowego. W tej chwili piłka jest na boisku TSUE. Pytanie, czy TSUE tę piłkę podejmie i kopnie - mówiła sędzia TK w stanie spoczynku i była rzecznik praw obywatelskich.

Prof. Łętowska odpowiedziała także na pytanie o nieopublikowany dotychczas wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Rząd tłumaczył, że zwłoka spowodowana jest stanem wyższej konieczności.

- Przez dziwnie ewoluujące pojęcie "niezwłoczności" mamy stan trwałej "niemożności". Właściwie obserwujemy wytwarzanie się nowego porządku prawnego, gdyż powstaje stan równoległy. Prawo mówi, że ustawy publikuje się natychmiast po podpisaniu, orzeczenie TK publikuje się natychmiast po ogłoszeniu, nie czekając na uzasadnienie. Tutaj się czeka. Publikuje się za to jakiś przedziwny komunikat, poza jakimkolwiek trybem, który nie wiem czym jest: gorzkim żalem, żałosną prośbą do obywateli o zrozumienie.

A najbardziej zabawne jest, że autorzy powołują się na stan wyższej konieczności. Przypomnę, że stan wyższej konieczności znany jest prawu karnemu, może się na niego powołać przestępca, który chce zwolnić się z odpowiedzialności karnej. Nie oczekiwałam tak daleko idącej samokrytyki ze strony Rady Ministrów, która powołała się na stan wyższej konieczności w sprawie konstytucyjnej! Czyli Rada Ministrów przyznaje się, że popełniła przestępstwo nie publikując niezwłocznie wyroku TK i tłumaczy się stanem wyższej konieczności. No pięknie! - skwitowała prof. Łętowska.

Jak wyjaśniła, "niezwłocznie" to w praktyce nie dłużej niż dwa tygodnie. Chodzi o ewentualne bariery o charakterze wyłącznie technicznym, np. opóźnienia w druku (obecnie Dziennik Ustaw ma postać elektroniczną)

- Wszystko to jest zatem pic na wodę i fotomontaż. Przepraszam za tego rodzaju słownictwo w rozmowie o prawie, ale my już w tej chwili nie mamy do czynienia z systemem prawa, o którym uczą na uczelniach. Teraz to jest jakiś artefakt sztucznie wytworzony przez różnych ludzi, którym się wydaje, że to jest prawo albo sądzą, że nam się uda wmówić, że to jest prawo - zauważyła nie bez emocji prof. Łętowska.

Cała rozmowa z prof. Ewą Łętowską:

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA