fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Alimenciarzy wciąż trudno zmusić do płacenia

123RF
Wyższe kary i ściślejszy nadzór – tymi metodami rząd chce osiągnąć lepszą ściągalność alimentów.

Do Sejmu trafił projekt nowelizacji niektórych ustaw mających poprawić egzekucję świadczeń alimentacyjnych. Przygotował go resort rodziny.

Łączne zaległości wynoszą tu prawie 12 mld zł i dotyczą ponad 300 tys. alimenciarzy. Na każdego przypada średnio 37 tys. zł. Prawie milion dzieci nie otrzymuje należnych świadczeń.

Dłużnicy alimentacyjni często pracują na czarno bądź też oficjalnie dostają tylko płacę minimalną – a resztę pod stołem, by uchronić zarobki od zajęcia. Zapobiec temu ma zmiana kodeksu pracy, wprowadzająca grzywnę do 45 tys. zł dla pracodawcy, który zatrudnia bez umowy osobę wpisaną do Krajowego Rejestru Zadłużonych za uchylanie się od alimentów – albo płaci jej więcej, niż wynikałoby to z umowy, bądź nie dokonuje potrąceń na alimenty. To wyższa sankcja niż ogólna kara za zatrudnianie na czarno, wynosząca do 30 tys. zł.

Grzywna za niedopełnienie obowiązków związanych z zajęciem pensji alimenciarza, który nie został jeszcze wpisany do KRZ (np. nieprzesyłanie komornikowi zajętego wynagrodzenia lub przesyłanie za małej jego części), wzrośnie zaś z 2 do 5 tys. zł – i będzie mogła być powtarzana. Jeśli nałoży ją nie komornik, lecz sąd, może wynieść nawet 15 tys. zł.

Nie wiadomo, czy podwyżki sankcji, zwłaszcza za oszukańcze zatrudnianie za najniższą płacę, spełnią funkcję odstraszającą, gdyż obie strony są zadowolone z tego procederu.

– Pracownik nie ma potrąceń z pensji na alimenty, a pracodawca odprowadza mniejsze składki. Z naszych obserwacji i przeprowadzanych rozmów wynika, że pracodawcy wspierają dłużników alimentacyjnych – mówi Katarzyna Stadnik, prezes stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci.

Znowelizowana zostanie też ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych. Według propozycji komornicy sądowi mają co miesiąc, po jednorazowym złożeniu wniosku e-mailem, dostawać z ZUS (też elektronicznie) informacje o adresie, miejscu pracy i dochodach alimenciarzy. Dziś otrzymują je na piśmie, gdy ich zażądają. Wymaga to więcej zachodu, a uzyskane dane często są już nieaktualne.

Komornicy będą także na swój wniosek otrzymywać informacje o miejscu pobytu dłużnika alimentacyjnego, ukaranego dozorem elektronicznym (opaską). W kodeksie karnym wykonawczym znajdzie się przepis mówiący, że niezwłocznie zostaną o tym zawiadomieni, by mogli dokonać egzekucji świadczeń. Identyczne uprawnienie uzyska Państwowa Inspekcja Pracy w celu łatwiejszej kontroli legalności zatrudnienia.

Egzekucja komornicza obejmie diety na delegacje, do połowy ich wysokości. Dziś na mocy kodeksu postępowania cywilnego i ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji są one wolne od zajęcia. Alimenciarze często więc otrzymują sporą część zarobków właśnie w formie diet wypisywanych na nadzwyczaj częste podróże służbowe.

Żeby były zaś pensje, które można zająć, organizatorzy robót publicznych (głównie samorządy i administracja lokalna) będą musieli w pierwszej kolejności zatrudniać bezrobotnych dłużników alimentacyjnych. Dłużnicy ci jako pierwsi zostaną też objęci działaniami aktywizującymi bezrobotnych. Jeśli alimenciarz w terminie wyznaczonym mu przez wójta (lub burmistrza czy prezydenta miasta) odmówi zarejestrowania się jako bezrobotny, zostanie przeciw niemu wszczęte postępowanie o uznanie za uchylającego się od obowiązku alimentacyjnego. Dzięki temu będzie go można oskarżyć z art. 209 kodeksu karnego.

Dla dzieci czekających na pieniądze z Funduszu Alimentacyjnego znaczenie będzie mieć zapewne podwyżka progu dochodowego uprawniającego do tego świadczenia, z 725 do 800 zł na głowę miesięcznie. Według rządu dzięki temu z funduszu dodatkowo skorzysta 60 tys. dzieci.

Ta podwyżka jest jednak negatywnie oceniana przez część zainteresowanych. Nie zgadzają się z tym, że ich dziecko nie dostanie świadczenia (wynoszącego do 500 zł), bo zarabiają o kilkanaście złotych za dużo – natomiast dostanie je dziecko, którego rodzic w ogóle nie podejmuje pracy. Boją się też, że próg dochodowy, który ma być podniesiony po 11 latach (!), zostanie znowu zamrożony na bardzo długo.

– Przy świadczeniach z Funduszu Alimentacyjnego próg dochodowy powinien być zupełnie zniesiony albo wynosić 103 proc. najniższego wynagrodzenia, jak ustalono w 2007 r., gdy przyjmowano przepisy o Funduszu – twierdzi Katarzyna Stadnik.

Przywrócenie Funduszu Alimentacyjnego uchwalono za poprzednich rządów Prawa i Sprawiedliwości. Wypadałoby więc nawiązać do ówczesnych ustaleń. Tyle że w związku z tym świadczenie z Funduszu musiałoby dziś wynosić ok. 1570 zł netto – a na to rząd na pewno się nie zgodzi.

Opinie

Tomasz Marczyński, sędzia sądu rejonowego

Ściągalność alimentów jest na niskim poziomie, ten problem istnieje od wielu lat. Nie sądzę, by obecne propozycje mogły to zmienić. Z doświadczenia zawodowego wiem, że Polacy powszechnie ukrywają dochody i chętnie unikają płacenia zobowiązań, także wobec swoich dzieci. Spotykam się z tymi ludźmi na co dzień w salach rozpraw. Większość pozwanych o alimenty deklaruje, że osiąga najniższą pensję krajową. Mówią to w taki sposób, iż nie mam wątpliwości, że to fikcja, bo część zarobków otrzymują poza umową o pracę. Nie widzę u nich większej chęci do wypełniania obowiązków alimentacyjnych. Z reguły uważają, że wraz z rozpadem związku kończą się także ich zobowiązania wobec dzieci – a skoro jest Fundusz Alimentacyjny, to niech się tym zajmuje. Robią zatem wiele, by nie płacić. Masowo oszukują i pracodawcy, i pracownicy. Kontrole legalności zatrudnienia mogłyby to ukrócić, ale nie wiem, jak zwiększyć ich skuteczność.

Katarzyna Stadnik, prezes stowarzyszenia Dla Naszych Dzieci

To dość dobre zmiany, choć zobaczymy, jak będą stosowane. Przykładem nieskuteczności może być, wydawałoby się, że potrzebna, ubiegłoroczna nowelizacja art. 209 kodeksu karnego, mówiącego o karze dla dłużnika uporczywie uchylającego się od łożenia na dziecko. Tej uporczywości nie stwierdzano, gdy płacił on choć 10 zł raz na kwartał. Wtedy dochodzenia z art 209 k.k. były umarzane. Zamiast uporczywości wprowadzono więc karę za co najmniej trzymiesięczną zaległość. No to teraz postępowania z art. 209 k.k. są umarzane z powodu niestwierdzenia, że dłużnik uchyla się od płacenia. On się bowiem nie uchyla, przeciwnie, twierdzi, że bardzo chce płacić alimenty w wysokości orzeczonej przez sąd – tyle że niestety nie może, bo np. jako kierowca zawodowy zarabia tylko 1900 zł miesięcznie. Właśnie takie udokumentowane zarobki pokazuje, więc nie ma mowy o uchylaniu się. I bez znaczenia jest, że w urzędach pracy oferty dla kierowców zawodowych zaczynają się od 4 tys. zł miesięcznie. Czyli gdyby nawet rzeczywiście dostawał tylko 1900 zł, lecz nie chciał się uchylać, mógłby łatwo znaleźć lepszą pracę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA