fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Nowi sędziowie SN nie chcą być poniżani przez kolegów

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Prawnicy nie bronią ostracyzmu w Sądzie Najwyższym. Różnią się co do reakcji na takie zachowania.

A wewnętrzne spory na szczytach Temidy nie gasną.

Nowy sędzia SN Antoni Bojańczyk poinformował najwyższe władze, że on i inni nowi sędziowie są wykluczani od orzekania, nie w pełni akceptowani towarzysko, a także zawodowo. Z kolei jeden z nowych sędziów TK wystąpił do pierwszej prezes Trybunału, by ustąpiła ze stanowiska. Reakcji Julii Przyłębskiej na razie nie ma.

Starzy i nowi w SN

– Siedmiu nowych sędziów Izby Cywilnej nie zostało nigdy dopuszczonych do orzekania z innymi sędziami, są przypadki niepodawania ręki, nieodpowiadania na „dzień dobry" nowym sędziom przez starych – mówi „Rz" Antoni Bojańczyk.

Czytaj także:

Swoje zastrzeżenia przesłał nie tylko prezesom SN, ale także do wiadomości prezydenta Andrzeja Dudy i przewodniczącego KRS. To nie pierwszy sygnał takich zachowań. O podobnych mówił w lutym inny nowy sędzia SN.

Pierwsza prezes SN Małgorzata Gersdorf nie podjęła jeszcze decyzji w sprawie tej skargi, a sędzia SN Michał Laskowski powiedział nam, że jeśli ktoś nie podaje komuś ręki, to nie znaczy, że go poniża. W jego ocenie chodzi w tych wypadkach o wyrażenie dezaprobaty wobec sędziów wybranych według nowych zasad przez nową KRS za to, że uczestniczyli w procedurze, którą krytycznie ocenia nie tylko wielu sędziów. Trudno wymagać od tych osób zażyłych relacji.

Co się zaś tyczy wyznaczania odrębnych składów w Izbie Cywilnej, gdzie na 30 sędziów siedmiu jest nowych, to Dariusz Zawistowski, jej prezes, który wyznacza te składy, powiedział „Rz", że nie ma w tych decyzjach intencji wykluczania, jest tylko troska o los spraw, które ci sędziowie prowadzą, gdyż są nadal prawne zastrzeżenia do ich wyboru. Kwestię tę bada TSUE i gdyby doszło o podważenia ich statusu, byłoby mniej wyroków, co do których mogłyby się pojawiać zastrzeżenia.

Z kolei prezes Izby Karnej SN Stanisław Zabłocki nie chciał szerzej wypowiadać się na temat skargi Bojańczyka mówiąc tylko: - W Izbie Karnej mamy bardzo dużo pracy i sędziowie koncentrują się nad poważnymi sprawami, a nie analizą stanów ducha pana profesora Bojańczyka.

(Nie) kultura pracy

Profesor Genowefa Grabowska z Wyższej Szkole Menedżerskiej w Warszawie:

– Zakaz poniżającego traktowania zapisany jest art. 3 konwencji o ochronie praw człowieka, gdyż występuje w więzieniach czy wojsku, ale nie mogę pojąć, że te nieakceptowalne zachowania pojawiają się na wysokim szczeblu urzędniczym, zawodowym. To problem przełożonych tych sędziów, w szczególności pierwszej prezes SN; to na nich spoczywa zorganizowanie właściwej kultury pracy; jeśli tego nie ma, to pod znakiem zapytania stają ich kwalifikacje.

W ocenie prof. Jakuba Steliny, specjalisty od prawa pracy z Uniwersytetu Gdańskiego, afronty między pracownikami, choć całkowicie nie do uniknięcia, jeśli wpływają na pracę, są już problemem pracodawcy i w skrajnym przypadku mogą być kwalifikowane jako mobbing, za co ten odpowiada.

Inaczej te kwestie ocenia adwokat Jerzy Naumann, specjalista od adwokackich zasad etycznych.

– Trzy są powody niepodania ręki: albo zamiar okazania sprzeciwu wobec czyjegoś postępowania, albo znieważenia, albo zachowania wewnętrznej integralności, czyli niedziałania wbrew własnemu przekonaniu. Ten, komu ręki nie podano, może tylko udać, że nic się nie stało, a w ciszy nocy zastanowić się, który z tych trzech przypadków zadziałał. Skarżenie się, zwłaszcza publiczne, jest kompromitujące, bo etykieta skarżypyty jest jednoznaczna. Pierwsza prezes SN nie ma mocy nakazania sędziom podawania ręki albo zabronienia tego gestu. To tak oczywiste, że cała sprawa wygląda na chęć uruchomienia lewych postępowań dyscyplinarnych.

- Nie jestem zwolennikiem akcentowania różnic przez demonstracyjne okazywanie lekceważenia, lecz przez wyraźne, publiczne mówienie o tym, co uważamy za złe, niesłuszne i niezgodne z prawem – mówi z kolei Prof. Maciej Gutowski, dziekan poznańskich adwokatów. - Z drugiej strony, skarżenie się przez dorosłego człowieka, że drugi go ignoruje, wydaje mi się nieco komiczne.

W Trybunale bunt?

Tymczasem, jak donoszą media, sędzia TK Jarosław Wyrembak (przed wyborem członek PiS) zwrócił się do prezes TK Julii Przyłębskiej z apelem o zrzeczenie się prezesury. Według sędziego prezes TK ma podejmować działania „bez żadnej legitymacji prawnej" i unikać dyskusji o sytuacji, w jakiej znajduje się Trybunał. Sędzia twierdzi też, że Przyłębska próbuje ograniczać swobodę wypowiedzi sędziów. To pierwszy tak jawny konflikt między sędziami TK wybranymi z rekomendacji PiS.

Nie zdołaliśmy w czwartek dodzwonić się do prezes TK ani do sędziego Wyrembaka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA