fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Markiewicz odpowiada Manowskiej: Osoby zasiadające w Izbie Dyscyplinarnej zdradziły wszelkie wartości

Krystian Markiewicz, Małgorzata Manowska
Krystian Markiewicz, Małgorzata Manowska
Fotorzepa/Piotr Guzik, Sylwia Dominiak
Droga którą wybrałem wraz ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich IUSTITIA mieści się nie tylko w granicach dobrego smaku, ale daje podstawę do myślenia, że ratujemy honor polskich sędziów - napisał prezes „Iustitii” Krystian Markiewicz w odpowiedzi dla I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej.

Pismo zostało opublikowane w piątek na stronie Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia". Prof. Markiewicz odpowiada w nim na list upubliczniony na stronie SN, w którym Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego stanowczo zaprotestowała przeciwko "działaniom defamacyjnym"   wobec sędziów Izby Dyscyplinarnej SN orzekających w sprawie immunitetu sędziego Igora Tulei. Prof. Małgorzacie Manowskiej chodziło o wypowiedź prof. Markiewicza dla Onetu, w której wymienił on nazwiska tych sędziów i nazwał ich  "panami przebranymi za sędziów".

"Nazywanie sędziów, powołanych przez Prezydenta RP do pełnienia urzędu "panami przebranymi za sędziów" i straszenie, że zostaną oni zapamiętani, przekracza granice dobrego smaku i nosi znamiona niedozwolonego nacisku na osoby pełniące służbę publiczną, nade wszystko zaś nie przystoi ani sędziemu, ani nauczycielowi akademickiemu" - czytamy w piśmie I Prezes SN do Prezesa "Iustitii"

"Szanowna Pani Sędzio, okazywane mi przez sędziów z całej Polski i środowisko akademickie poparcie, całkowicie utwierdza mnie w przekonaniu, że droga którą wybrałem wraz ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich IUSTITIA mieści się nie tylko w granicach dobrego smaku, ale daje podstawę do myślenia, że ratujemy honor polskich sędziów. Pokazujemy, że nie ma szans na realizację węgierskiego scenariusza, w którym ci, którzy mieli bronić państwa prawa, skapitulowali. Wiem, że w tej kwestii się różnimy." - napisał prof. Krystian Markiewicz.

Prezes największego stowarzyszenia sędziowskiego w Polsce kolejny raz podkreślił, że osoby powołane do Izby Dyscyplinarnej nie są sędziami i nie mogą wydać w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej żadnego orzeczenia, ponieważ nie spełniają standardów wymaganych od sędziów.

"Właśnie dlatego m.in. skierowałem do Sądu Najwyższego pozew o ustalenie ich statusu. Nie jestem w tym poglądzie odosobniony, pozwy złożyły również inne osoby. Sądy w całej Europie z powodu funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej wstrzymują współpracę sądową z Polską. Osoby zasiadające w tej Izbie zdradziły wszelkie wartości, które powinny cechować prawnika: wzięły udział w wadliwej procedurze wyboru, a teraz trzymają się kurczowo swoich stanowisk, pomimo wspomnianych orzeczeń i pomimo tego, że niszczą swoim trwaniem na stanowiskach zaufanie do polskiego sądownictwa. W ten sposób przedkładają osobiste korzyści nad szacunek dla legalizmu i porządku prawnego" - pisze prof. Markiewicz.

Szef "Iustitii" dodaje, że osoby te nie cieszą się żadnym autorytetem w środowisku polskich prawników i narażają na szwank dobre imię Sądu Najwyższego.

"Sąd Najwyższy jeszcze niedawno był postrzegany przez społeczeństwo jako ostoja sprawiedliwości, w odróżnieniu od upolitycznionego od kilku lat Trybunału Konstytucyjnego. Jako reprezentacja środowiska blisko czterech tysięcy polskich sędziów, oczekujemy wstrzymania działalności Izby Dyscyplinarnej, wyłonionej w konkursie, którego przebieg był parodią państwa prawa" - czytamy w liście szefs "Iustitii".

Prof. Markiewicz odnosi się także do obaw o upublicznienie wizerunku osób zasiadających w Izbie Dyscyplinarnej. Jego zdaniem są one nieuzasadnione skoro w Izbie Dyscyplinarnej "zaplanowano wydać 10 tys. zł publicznych pieniędzy na sesję zdjęciową osób w niej zasiadających."

"Za swój obowiązek, jako prezesa największego stowarzyszenia sędziów polskich, sędziego i profesora, uznaję mówienie głośno o tym, kto niezależności sądów broni, a kto swoim bezprawnym działaniem ją niszczy. Nikt mnie z tego obowiązku nie może zwolnić, jest on etycznym zobowiązaniem wobec naszego państwa, wobec nauki i prawa" - podkreśla w swoim liście szef "Iustitii".

Zgodził się z I Prezes SN, że sędziowie powinni unikać kontaktu z polityką:

"Taki też wniosek najmocniej wybrzmiewał z badań opinii publicznej przeprowadzonych w związku z wyborami Pierwszego Prezesa SN. Przypomnę, że fakt zajmowania stanowiska wiceministra sprawiedliwości został wskazany w tych badaniach jako dyskwalifikujący do pełnienia funkcji Pierwszego Prezesa SN. Polecam w całości lekturę wyników, pozwalają one zrozumieć dlaczego polskie społeczeństwo obawia się o niezależność najważniejszego Sądu w Polsce i dlaczego nie chce, aby podzielił on losy podporządkowanych politykom prokuratury i Trybunału Konstytucyjnego."

"Historycy prawa oraz badacze procesów demokratycznych kiedyś ocenią okres, który mamy dziś w Polsce. Stanę do tej oceny z pokorą i z głębokim przekonaniem, że wybrałem trudną, ale właściwą drogę" - taki słowami kończy list prof. Markiewicz.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA