fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sądom zabraknie pieniędzy przez koronawirusa?

Fotorzepa, Piotr Guzik
Zamiast remontować, kupują maseczki, płyny i pleksi. Liczą, że resort zwróci im wydatki na zarazę.

Polskie sądy od marca 2020 r. mierzą się z zarazą. To nie tylko utrudnienia w dostępie do wymiaru sprawiedliwości, ale też wydatki na zabezpieczenie przed nią. Maseczki, ściany z pleksi, dozowniki, termometry, dezynfekcja sal rozpraw i korytarzy itd. Poszły na to setki tysięcy złotych, w większych sądach nawet miliony. A mogą być potrzebne kolejne, bo końca pandemii nie widać.

Z Ministerstwa Sprawiedliwości nie wpłynęły do sądów za Covid-19 dodatkowe pieniądze. Sądy dysponują tym, co miały zaplanowane na 2020 r., kiedy o zarazie nawet nie myślały. W efekcie w odstawkę poszły remonty (zaplanowane) czy tzw. wydatki bieżące – malowanie pokoi, wymiana biurek itd.

Czytaj także:

Sądy liczą, że Ministerstwo Sprawiedliwości uzupełni ich braki. W wielu sądach problemem są dziś minimalne wydatki np. na zakup tóg dla ławników, wymalowanie pokoju wygospodarowanego dla pracowników czy zakup podstawowego sprzętu.

Resort zebrał informacje, ile sądy wydały. Obiecuje pieniądze, ale dopiero gdy wpłyną z Unii Europejskiej. Na razie sądy muszą sobie radzić same.

– Przy wejściu do sądu mierzymy temperaturę, potem dezynfekujemy ręce, zakładamy maseczki, a w salach rozpraw siedzimy oddzieleni pleksi. To wszystko kosztuje. W grę wchodzą ogromne pieniądze – mówią prezesi.

Jak sobie radzą?

Studnia bez dna

Joanna Bitner, prezes Sądu Okręgowego w Warszawie, mówi, że jej sąd wydał na wszelkie zabezpieczenia w związku z epidemią 2,3 mln zł, a do końca roku planuje wydać kolejne 1,5 mln zł.

– W tarczach znalazły się przepisy, które umożliwiały zakupy poza ustawą o zamówieniach publicznych – mówi „Rzeczpospolitej".

Sąd Okręgowy w Warszawie od wybuchu pandemii wydał 2,3 mln zł na wszelkie zabezpieczenia. Same maseczki, rękawiczki i płyny dostępne dla wszystkich pracowników, a w razie konieczności także dla interesantów, kosztowały do tej pory ponad 800 tys. zł. One musiały się jednak pojawić. Skąd brać na to pieniądze?

– Mieliśmy zaplanowane środki na inne zadania, np. szkolenia, remonty. Wykorzystaliśmy je na zabezpieczenia przed Covid-19 – tłumaczy sędzia Bitner.

Jakie to są koszty? Przesłony z poliwęglanu na jednej sali rozpraw to np. wydatek ok. 5,5 tys. zł.

Jeśli jednak władze SO wydały pieniądze nie na remonty, tylko na zabezpieczenie przeciwko zarazie, to oznacza, że w przyszłym roku w budżecie powinny być dodane środki na te remonty. Przesunięcia wydatków nie załatwiają przecież braków w budżecie.

Maciej Strączyński, prezes Sądu Okręgowego w Szczecinie, na razie nie narzeka na brak pieniędzy.

– Zobaczymy jednak, co będzie jesienią – mówi „Rzeczpospolitej". Na razie pieniądze wygospodarował z wydatków przeznaczonych na cele bieżące. Jeżeli nie dojdzie do dodatkowych wydatków, nie powinno być źle.

Rafał Terlecki, prezes Sądu Okręgowego w Gdańsku, mówi „Rzeczpospolitej", że na zabezpieczenie związane z zarazą wydał do tej pory 293 tys. zł. Pieniądze przesunął z planowanego remontu na przyszły rok. Dzisiaj ma nadzieję, że one się znajdą.

Krzysztof Kurosz, prezes Sądu Rejonowego Łódź-Śródmieście, też miał nieprzewidziane wydatki. Do tej pory na zabezpieczenie przed Covid-19 wydał już 150 tys. zł. Wylicza: osłony z pleksi do sal rozpraw, termometry, bezdotykowe tablice informacyjne, maseczki, rękawiczki, płyny do dezynfekcji, dozowniki do płynów itp.

Czas na zaciskanie pasa

Czy na coś prezesom zabraknie? – zapytaliśmy też kilku innych szefów sądów w Polsce. To źle postawione pytanie, mówi większość z nich.

– Budżet zawsze jest na zero, a tu przecież pojawiły się niespodziewane wydatki – mówią. – Dziś np. brakuje pieniędzy na wymianę starych biurek, pomalowanie brudnego pokoju czy zakup oddzielnej togi dla każdego ławnika. A to przecież nie są zbyt duże pieniądze.

I twierdzą, że problem pojawi się wtedy, kiedy nie wystarczy pieniędzy na sprawy podstawowe.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości

W związku ze stanem epidemii sądy, podobnie jak wszystkie inne jednostki i instytucje, zostały postawione przed

koniecznością zabezpieczenia pracowników i interesantów

oraz ograniczenia ryzyka zarażenia Covid-19. Środki ochrony osobistej były zarówno finansowane z budżetów sądów, jak

i przekazywane nieodpłatnie z Agencji Rezerw Materiałowych

na wniosek ministra sprawiedliwości. Obecnie nie są zgłaszane przypadki zagrożenia brakiem środków w budżetach sądów na koniec roku. Niemniej minister sprawiedliwości zebrał z sądów informacje o ponoszonych wydatkach na zabezpieczenie przed Covid-19 w związku z planowanym wystąpieniem przez państwo polskie z wnioskiem o pozyskanie wkładu z Funduszu Solidarności Unii Europejskiej. Resort sprawiedliwości po otrzymaniu tych środków przekaże je poszczególnym jednostkom.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA