fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

SN zawiesza rozprawy. Sędziowie z lepszej gliny?

Sąd Najwyższy
Fotorzepa/Jerzy Dudek
"Ręce opadają. Czy sędziowie SN są lepszej gliny ulepieni" - napisał na Twitterze sędzia Łukasz Piebiak po informacji, że I prezes SN Małgorzata Manowska ograniczyła radykalnie pracę SN na trzy tygodnie z powodu epidemii.

Pierwsza prezes SN Małgorzata Manowska zarządziła w piątek dalsze ograniczenia w funkcjonowaniu Sądu Najwyższego w okresie od 22 marca 2021 r. do 9 kwietnia 2021 r. Jak napisała w zarządzeniu, ze względu na sytuację epidemiczną w Polsce modyfikuje obowiązujące już do tej pory ograniczenia w zakresie odbywania się posiedzeń w SN przez odwołanie wszystkich rozpraw i posiedzeń, za wyjątkiem w sprawach wymagających rozpoznania, określonych przez prezesa kierującego daną Izbą SN w tym okresie.

W związku z tym zmodyfikowane zostały też zasady wykonywania w SN pracy zdalnej w tym okresie a liczba pracowników świadczących pracę w siedzibie SN ograniczona zostanie do niezbędnego minimum, zapewniającego ciągłość pracy jednostek organizacyjnych SN.

Dodajmy, że już wcześnie jawnych rozpraw praktycznie nie było, zdalne należały do wyjątków, a większość orzeczeń zapadała na posiedzeniach niejawnych, bez udziały strona, choć niedawno wyjątkowo na posiedzeniu przed podjęciem uchwały w sprawie umieszczania w Ośrodku w Gostyninie z wniosku RPO był dr. Adam Bodnar, gdyż procedura to dopuszcza.

- "Ręce opadają. Sądy powszechne, administracyjne i wojskowe pracują, a SN nie może, Z lepszej gliny ulepieni czy co? " - skomentował na Twitterze decyzję I prezes SN sędzia Łukasz Piebiak, były wiceminister sprawiedliwości koordynujący wtedy szereg poważnych reform sądownictwa powszechnego.

- Co Pan na tę ocenę sędziego Piebiaka - pytamy Aleksandra Stępkowskiego, sędziego i rzecznika SN.

- Decyzja pierwszej prezes była podyktowana nie tylko ogólną sytuacją w kraju, ale również sytuacją w samym SN. Ostatnio odnotowano bardzo dużo zakażeń wśród pracowników sekretariatów. I to właśnie ze względu na pracowników administracyjnych zdecydowano się na ograniczenie do minimum działalności SN. Trzeba pamiętać, że każda decyzja sędziego oznacza cały szereg czynności po stronie sekretariatu. Te osoby też pracują w SN, a pierwsza prezes zanim jeszcze objęła to stanowisko podkreślała, że sytuacja pracowników administracyjnych będzie dla niej równie ważna jak sytuacja sędziów - mówi rzecznik SN.

- Czy posiedzenia niejawne też są odwołane, a tam zapadała ostatnio lwia część orzeczeń?

- Posiedzenia niejawne angażują pracę sekretariatu w nie mniejszym stopniu niż rozprawy. Wydaje się, że ten czas ograniczonej aktywności SN sędziowie wykorzystają wraz z asystentami do przygotowania decyzji, które później będą mogły zapadać znacznie szybciej niż przeciętnie. Natomiast w sprawach, w których sędziowie uznają, że decyzje muszą zapaść mimo istniejących ograniczeń, prezesi izb wciąż mogą umożliwić odbycie się tych posiedzeń. W mojej izbie sędziów poproszono o wskazanie posiedzeń, które muszą się odbyć mimo ograniczeń i te się odbędą.

- Faktem jest że policjanci, lekarze i listonosze, a także sędziowie niższych szczebli na których wskazuje sędzia Piebiak, mają jeszcze większy kontakt z ludźmi, a pracują ?

- Tu nie chodzi o kontakt z osobami z zewnątrz. Chodzi o ograniczenie transmisji wirusa między pracownikami sądu, zwłaszcza sekretariatów. Sędziowie mogą przygotowywać projekty rozstrzygnięć i uzasadnień pracując zdalnie. Zaraz po zdjęciu obostrzeń będzie można, w oparciu o pracę wykonaną zdalnie, nadrobić powstałe okresowo zaległości. Dużo wysiłku włożono w umożliwienie pracy zdalnej sędziom i ich asystentom wyposażając ich w odpowiedni sprzęt ze zdalnym dostępem do systemów informatycznych sądu. Jednak pracownicy administracyjni pracowali w większości na miejscu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA