fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Sąd Najwyższy nadrabia kłopoty Trybunału

123RF
Spór wokół Trybunału dotarł do Sądu Najwyższego. W czwartek uznał on, że zastosowanie jednego z przepisów ordynacji podatkowej byłoby niekonstytucyjne, zwłaszcza wobec kłopotów TK.

Sąd Najwyższy mógł odroczyć rozprawę. Uznał jednak za celowe rozstrzygnięcie kwestii konstytucyjnej. Może to oznaczać, że SN w miarę możliwości może zapełniać lukę w pracy TK.

Wprawdzie kontrola konstytucyjności ustaw należy do Trybunalu Konstytucyjnego, a narada nad werdyktem zabrała trójce sędziów sporo czasu, ale ze względu na znane kłopoty sądu konstytucyjnego skład dokonał własnej oceny konstytucyjności kluczowego w tej sprawie przepisu – podkreślał SN. W efekcie pozwany za długi podatkowe nie zapłaci 1,2 mln zł.

Kwestia konstytucyjności przepisów wynikła w sprawie, w której naczelnik Urzędu Skarbowego w Sosnowcu domagał się od Piotra K., nabywcy nieruchomości pofabrycznych, zapłaty 1,2 mln zł zaległych podatków po owej fabryce. Kilkanaście lat temu zostały one bowiem zabezpieczone hipotekami na rzecz fiskusa. Sąd Okręgowy zasądził żądaną kwotę. Wskazał, że pozwany nie obalił domniemania istnienia wpisanych do księgi wieczystej hipotek. Zgodnie zaś z art. 70 § 6 ordynacji podatkowej i niemal identycznym art. 70 § 8 nie ulegają przedawnieniu zobowiązania podatkowe zabezpieczone hipoteką. Te bez hipoteki przedawniają się po pięciu latach.

Trybunał Konstytucyjny 8 października 2013 r. uchylił jednak § 6 wspomnianego artykułu ordynacji. Uznał, że całkowicie wyłączał on przedawnienie niektórych rodzajów należności podatkowych, na dodatek czynił to na podstawie nieuzasadnionego i arbitralnego kryterium stosowania hipoteki przymusowej w czasie kontroli podatkowej (SK 40/12).

Rzecz w tym, że ordynacja zawierała i zawiera § 8, który jest niemal identyczny z uchylonym § 6. Sąd Apelacyjny w Katowicach uznał, że po wyroku TK także drugi przepis jest wątpliwy i żądanie fiskusa oddalił. I tak sprawa trafiła do Sądu Najwyższego.

Piotr Kaczorkiewicz, starszy radca Prokuratorii Generalnej SP przekonywał SN, że jednak te dwa przepisy nieco się różnią.

– A sąd cywilny, choćby był, to SN, nie może badać konstytucyjności przepisów i jest nimi związany – tłumaczył.

Z kolei pełnomocnik pozwanego mecenas Mieczysław Karwowski mówił, że w sytuacji znanego zablokowania Trybunału, bezcelowe byłoby zwracanie się do TK o zbadanie tej konstytucyjnej kwestii. Jego zdaniem może ją rozstrzygnąć SN.

Sąd Najwyższy przychylił się do tego stanowiska:

– Nie ma wątpliwości, że to do Trybunał Konstytucyjnego należy kontrola konstytucyjności przepisów – powiedział w uzasadnieniu Wojciech Katner, sędzia SN. – Nie możemy jednak nie zauważać zawirowania wokół Trybunału. Nie może być zaś tak, że zakwestionowana przez TK norma zostaje czy jest wprowadzona w innym czy jak tu sąsiednim przepisie – wyjaśniał.

W konsekwencji SN jej nie zastosował i skargę kasacyjną naczelnika US oddalił. Wyrok jest ostateczny.

Wyroki SN nie mają mocy powszechnie obowiązującej tak jak opublikowane wyroki Trybunału Konstytucyjnego. Wiążą jednak przede wszystkim siłą autorytetu Sądu Najwyższego. I po utrwaleniu tego stanowiska raczej żaden sąd powszechny nie wyda wyroku w kontrze do stanowiska SN.

sygnatura akt: V CSK 413/15

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA