Reklama

Małgorzata Manowska I Prezes SN skierowała do TK wniosek ws. ustawy o dostępie do informacji publicznej

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego wnosząc o stwierdzenie niekonstytucyjności najważniejszych definicji z ustawy o dostępie do informacji publicznej może utwierdzić opinię społeczną w przekonaniu, że władza ma sekrety, których chce chronić.
Małgorzata Manowska I Prezes SN skierowała do TK wniosek ws. ustawy o dostępie do informacji publicz

Małgorzata Manowska I Prezes SN skierowała do TK wniosek ws. ustawy o dostępie do informacji publicznej

Foto: Fotorzepa/Sylwia Dominiak

Wiadomość o wniosku I prezes SN do Trybunału Konstytucyjnego pojawiła się zupełnie nieoczekiwanie w środę późnym popołudniem. Rzeczpospolita poznała treść tego wniosku. Kwestionowane są w nich podstawowe pojęcia z ustawy o dostępie do informacji publicznej, m.in. takie jak „władza publiczna" czy „osoby pełniące funkcje publiczne" czy „związek z pełnieniem funkcji publicznej". I Prezes SN uważa, że niedookreślenie znaczenia tych pojęć powoduje, że „w sposób nieuprawniony poszerzają rozumienie podmiotów obowiązanych do udostępnienia informacji publicznej", co narusza konstytucyjną zasadę określoności prawa. Zatem – twierdzi prof. Małgorzata Manowska – nałożenie na władze publiczne obowiązku udostępnienia informacji „o osobie pełniącej funkcję publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji" wkracza w sferę prywatności i jako niekonkretne także narusza Konstytucję oraz międzynarodowe konwencje.

Zarzutów jest łącznie sześć. Gdyby Trybunał je podzielił, byłby to koniec z jawnością życia publicznego – zgodnie komentują eksperci i organizacje pozarządowe, które na podstawie uzyskiwanych oficjalną drogą informacji przygotowują raporty i opracowania, a przede wszystkim rozliczają rządzących z tego, jak funkcjonują podległe im instytucje i jak wydają publiczne pieniądze. Uchylenie tych podstawowych przepisów ustawy wytrąci im z ręki najważniejsze narzędzie pracy. Wpłynie też mocno na działania mediów.

Te podstawowe pojęcia funkcjonują już od dawna, obrosły orzeczeniami sądu i naukowymi publikacjami. Ale wkrótce może to nie mieć żadnego znaczenia.

Skąd ta niechęć do ujawniania informacji publicznej? Można powiedzieć, że nic nowego. Jeszcze I prezes SN Stanisław Dąbrowski kilka lat temu (choć w nie tak obszernym zakresie) zaskarżył do TK przepisy, na mocy których SN był obowiązany udzielać różnym organizacjom informacji o wydatkach służbowych, czy też udostępniał (nie za darmo) swe orzecznictwo. Pod naporem krytyki pozarządowych organizacji jego następczyni prof. Gersdorf wycofała w 2017 r. tamten wniosek. Wpływ na jej decyzję miała też zmiana składu Trybunału. Teraz temat powraca, na dodatek jeszcze mocniej niż wtedy. Pełniącym najwyższe funkcje sądowe zapewne nie w smak udzielanie odpowiedzi na wnioski organizacji – w tym także tych sędziowskich – o różne aspekty funkcjonowania trzeciej władzy.

Reklama
Reklama

Owszem, przygotowanie odpowiedzi na złożone wnioski jest pracochłonne, ale nie ma co narzekać. Jawność życia publicznego służy wszystkim nam - i każdemu z osobna. To dzięki niej możemy być pewni, że władza nie deprawuje i naprawdę robi to, co deklaruje, że robi. Zamykanie tego okna nie dość, że źle się kojarzy, to jeszcze może obrócić się przeciw tym, którzy je zamykają.

Podatki
Przelewu od żony lub męża nie musisz zgłaszać. Ale są wyjątki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama