fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Immunitet sędzi Beaty Morawiec – ostateczna decyzja odroczona

Beata Morawiec
materiały prasowe
Izba Dyscyplinarna w drugiej instancji miała we wtorek ostatecznie zdecydować o losach sędzi Beaty Morawiec, byłej prezes Sądu Okręgowego w Krakowie.

Konkretnie chodzi o rozpatrzenie zażalenia sędzi na wcześniejszą decyzję (pierwszej instancji) o uchyleniu jej immunitetu. Sprawa została jednak odroczona. Powód? Obrońcy sędzi po południu dzień przed rozprawą złożyli kilka wniosków – o wyłączenie pojedynczych sędziów ze składu lub kilku sędziów Izby Dyscyplinarnej. Teraz wnioskami musi się zająć Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Posiedzenie rozpoczęło się o godzinie 10.30. Do sali weszli m.in. obrońcy sędzi Morawiec oraz rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych. Sędzia Morawiec nie weszła do sali rozpraw, na której odbywało się posiedzenie. Zakończyło się ono ok. godziny 12. Sprawa została odroczona bez terminu.

– Być może po raz pierwszy ktoś będzie chciał się odnieść do dowodów, jakie rzekomo prokuratura zgromadziła w mojej sprawie – mówiła z nadzieją sędzia Morawiec pod gmachem Sądu Najwyższego. Towarzyszyli jej sędziowie, prokuratorzy i prawnicy wspierający sędziów, którzy popadli w konflikt z władzą.

W październiku 2020 r. Izba Dyscyplinarna SN nieprawomocnie uchyliła immunitet byłej prezes Sądu Okręgowego w Krakowie i prezes Stowarzyszenia Sędziów Themis Beacie Morawiec. Zdecydowała także o zawieszeniu jej w czynnościach służbowych oraz obniżeniu jej wynagrodzenia o 50 proc. W końcu października 2020 r. sędzia Morawiec poinformowała, że wraz z obrońcami złożyła zażalenie na tę decyzję. Zażalenia na jej korzyść złożyli jej obrońcy oraz zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie.

O uchylenie immunitetu sędzi wnioskowała prokuratura. Śledczy zamierzają postawić Morawiec zarzuty przywłaszczenia środków publicznych, działania na szkodę interesu publicznego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, nadużycia uprawnień i przyjęcia korzyści majątkowej. Sędzia Morawiec nie zgadza się z tymi zarzutami.

Jeden z zarzutów ma dotyczyć zlecenia na przygotowanie analizy „Windykacja należności sądowych w aspekcie wydziału karnego". Zdaniem prokuratury Morawiec w 2013 r. miała wziąć za nią 5 tys. zł, a analizy nie przygotować. Sama sędzia powołuje się na opinię biegłego, że pracę nad tym opracowaniem rozpoczęła 12 lutego 2013 r., a zakończyła 14 marca 2013 r. Program, którego użył biegły, wskazał, ile razy plik został otwarty, kiedy i jakie zmiany zostały w nim wprowadzone. Ekspert stwierdził, że pracowała nad tym dokumentem dokładnie 20 godzin i 20 minut.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA