fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

SN uniewinnił sędziego obwinionego o kradzież 50 zł na stacji benzynowej

Rozprawa w SN ws. dyscyplinarnej Mirosława Topyły na której przedstawiono nagranie z monitoringu ze stacji benzynowej
You Tube
Sąd Najwyższy uniewinnił byłego wiceprezesa Sądu Rejonowego w Żyrardowie Mirosława Topyłę, który został dyscyplinarnie ukarany usunięciem ze stanu sędziowskiego za kradzież 50 zł na stacji benzynowej. Ministerstwo sprawiedliwości jest zaskoczone tym rozstrzygnięciem.

Zaskoczony rozstrzygnięciem jest wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Na antenie  TVP Info powiedział, że orzeczenie SN podważa zaufanie do wymiaru sprawiedliwości.

 

Nagrała to kamera monitoringu

W marcu 2017 44-letni sędzia Topyła zabrał banknot położony przez klientkę na ladę na stacji paliw pod Sochaczewem. Zdarzenie nagrał system monitoringu. Na filmie widać, jak sędzia zabiera banknot położony na ladzie przez starszą kobietę, gdy ta na chwilę odwróciła się od lady.

Minister sprawiedliwości zdecydował o odsunięciu sędziego od obowiązków służbowych i zażądał podjęcia wobec niego czynności dyscyplinarnych (za wykroczenie, jakim jest kradzież 50 zł, sędzia może odpowiadać tylko dyscyplinarnie).

Rzecznik dyscyplinarny wniósł do sądu dyscyplinarnego o ukaranie Mirosława Topyły. Sam sędzia twierdził, że nie była to kradzież, lecz "fatalna pomyłka", banknot zabrał "nieświadomie".

W lipcu 2017 sąd dyscyplinarny I instancji Sąd Apelacyjny w Łodzi ukarał Topyłę najwyższą karą dyscyplinarną - usunięciem ze stanu sędziowskiego. SA wskazał, że sędzia dokonujący zaboru cudzych pieniędzy traci nieodwołalnie i na zawsze moralne prawo osądzania cudzych uczynków.

- Stopień społecznej szkodliwości popełnionego przewinienia określono jako znaczny, przez co dalsza służba i pełnienie urzędu na jakimkolwiek stanowisku i gdziekolwiek byłyby nie do pogodzenia z noszeniem sędziowskiej togi - uznał Sąd.

Sędzia i jego obrońcy odwołali się do SN jako sądu dyscyplinarnego II instancji. Ich zdaniem SA dokonał dowolnej oceny dowodów, co miało doprowadzić do błędów w ustaleniach faktycznych będących podstawą wyroku. Domagali się uniewinnienia sędziego lub zwrotu sprawy do SA. Przed SN powoływali się na prywatne opinie lekarskie będące "historią choroby" sędziego.

SN: to tylko roztargnienie

SN zdecydował, że sędzia zostanie przebadany przez biegłego psychologa. I to jego opinia, po skonfrontowaniu z pozostałymi dowodami, m.in. zeznaniami świadków, doprowadziła SN do przekonania, że do zaboru 50 złotych doszło przez roztargnienie, a nie celowy zamiar.

- Z dopuszczonej opinii biegłego wynika, że obwiniony jest osobą odpowiedzialną, introwertyczną, natomiast charakteryzująca się dużym stopniem roztargnienia  - powiedziała sędzia SN Agnieszka Piotrowska uzasadniając dzisiejszy wyrok.

W ocenie SN do zaboru banknotu nie doszło "w bezpośrednim zamiarze jego przywłaszczenia na szkodę pokrzywdzonej, lecz najprawdopodobniej w wyniku błędu, fatalnej pomyłki, wywołanej wysokim stopniem roztargnienia obwinionego oraz skoncentrowania jego uwagi i myśli na czekających go czynnościach służbowych".

Po wyroku SN Mirosław Topyła może wrócić do zawodu sędziego.

 

Wójcik: Gdyby to był zwykły obywatel...

Komentując orzeczenie SN wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik powiedział, że resort sprawiedliwości jest bardzo zaskoczony wyrokiem Sądu Najwyższego. Zdaniem Wójcika dziwne jest, że sąd I instancji zastosował najwyższy wymiar kary, a SN uniewinnił obwinionego.

-  Jestem przekonany w prawie 100 proc., że gdyby ktoś stanął przed sądem w takiej sytuacji i byłby taki materiał dowodowy jak zapis monitoringu, który wielokrotnie oglądałem, to zakończyłoby się to skazaniem - powiedział Wójcik.

Dodał, że MS czeka na pisemne uzasadnienie tego rozstrzygnięcia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA