fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Tomasz Pietryga: Sprawa Tulei - Sprzeciw, który ma sens w dłuższej perspektywie

Sędzia Igor Tuleya
Sędzia Igor Tuleya
Fotorzepa/Krzysztow Skłodowski
Igor Tuleya dla wielu stał się symbolem walki o praworządność. Tego starcia z systemem dziś nie wygra, ale po zmianie władzy może wrócić ze sporym kapitałem i zmieniać rzeczywistość.

Sędzia Tuleya pojawił się w środę pod budynkiem warszawskiej prokuratury, wezwany, gdy Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego uchyliła mu immunitet. Zarzuty są związane z posiedzeniem Sejmu w Sali Kolumnowej z 2016 r. i ujawnieniem informacji z postępowania przygotowawczego.

Tuleya oświadczył, że pod siedzibę prokuratury przyszedł, by pokazać, że się nie boi, jednak na przesłuchanie nie wejdzie. „Prokuratura działa na polityczne zlecenie. Izba Dyscyplinarna, quasi-izba SN, nie miała prawa uchylić mi immunitetu. Konsekwentnie nie uznaję jej decyzji. Nie mogę się też stawić jako prokurator. Gdybym to zrobił, uznałbym jej decyzję. A tego nie zrobię"– powiedział. Liczy, że zostanie potraktowany jak każdy obywatel, z użyciem środków przymusu włącznie. I pewnie zostanie doprowadzony przez policję, jeżeli zignoruje kolejne wezwania prokuratury.

Otwarty sprzeciw Tulei to rodzaj obywatelskiego nieposłuszeństwa, nastawiony na zwrócenie uwagi na sytuację sądownictwa w Polsce przede wszystkim zachodnich mediów i polityków unijnych. Zdjęcia z jego doprowadzenia na przesłuchanie będą dobrym materiałem dla kolejnych, coraz gorętszych, debat na temat stanu praworządności w Polsce w Parlamencie Europejskim czy przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

To nieposłuszeństwo może odnieść skutek. Sędzia jednak nie zatrzyma machiny wymiaru sprawiedliwości skierowanej przeciwko niemu i nie ma żadnego znaczenia, że nie uznaje niektórych jego decyzji.

Swoją odmową czy ignorowaniem organów ścigania nagłośni sprawę, o którą walczy, ale jednocześnie może ściągnąć na siebie coraz poważniejsze zarzuty i kolejne postępowania. Sędzia dobrze wie, jak zimna, bezdusznie formalna jest procedura. I argumentacja, że broni wartości, raczej nic tu nie zmieni.

W tej sferze Tuleya może powtórzyć los weterana sędziowskiego protestu Waldemara Żurka, którego postępowania dyscyplinarne trudno policzyć. Czy sędziego Pawła Juszczyszyna, który zderzył się z bezwzględnym systemem i dziś, podobnie jak Tuleya pozbawiony prawa do orzekania, może występować tylko jako zasłużony bojownik walki o wolne sądy.

Tuleya zdaje się iść tą samą drogą. To świadomy wybór. Nie jest to jednak droga donikąd. Po zmianie władzy może powrócić już jako „represjonowany" symbol walki o praworządność, ze sporym kapitałem, aby zmieniać rzeczywistość sądową w Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA