fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Leszek Mazur: Nie jestem obrażalski i w Radzie zostanę

Leszek Mazur
Leszek Mazur
materiały prasowe
Nie zrobiłem nic niezgodnego z prawem. Sytuacja w Radzie już od wielu miesięcy była napięta. Jak w każdym większym gremium widać było podziały. Ale przełomowy był grudzień 2020 r i zmiana Regulaminu Rady oraz publikacja protokołów z posiedzeń komisji problemowych Rady - mówi "Rzeczpospolitej" sędzia Leszek Mazur, który został odwołany w czwartek z funkcji przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa.

W miniony czwartek w trakcie ostatniego posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa pojawił się wniosek o odwołanie Pana z funkcji przewodniczącego KRS. Rano uzupełniono porządek obrad m.in o ten wniosek. Spodziewał się pan tego?

Leszek Mazur (sędzia, były przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa): Tak, liczyłem się z tym.

Jaki był powód odwołania?

Oficjalnie - utrata zaufania do mnie jako przewodniczącego.

Jeszcze przed głosowaniem został pan poproszony o złożenie wyjaśnień. Nie bronił się pan specjalnie przed tym co miało nastąpić.

Bo nie widziałem powodu by się bronić. Przedstawiłem swoją wersję i uzasadnienie.

Czym pan tak zalazł za skórę członkom Rady, że głosami - 13 osób za - odwołali Pana z funkcji przewodniczącego?

Nie zrobiłem nic niezgodnego z prawem. Sytuacja w Radzie już od wielu miesięcy była napięta. Jak w każdym większym gremium widać było podziały. Ale przełomowy był grudzień 2020 r i zmiana Regulaminu Rady oraz publikacja protokołów z posiedzeń komisji problemowych Rady.

To dlaczego zmieniono Regulamin?

Chodziło o budżet Rady. W jej ramach działają tzw. komisje problemowe. Przez dwa lata zbierały się bardzo rzadko praktycznie wcale. W połowie 2020 r ruch w interesie się ożywił. W lipcu w związku z ich działalnością musieliśmy wypłacić diety w wysokości w sumie 9 tys zł, w październiku było to już 35 tys zł, w listopadzie było to już 80 tys zł. Uznałem, że budżet rady jest zagrożony w częsci dotyczącej diet. Tym bardziej, że zainteresowanych udziałem w pracach wielu komisji było stałe grono - kilku członków Rady.

Jakich?

Nazwiska wynikają z protokółów.

Skąd to zainteresowanie wybrańców dodatkową pracą?

Chodziło o diety. Członkowie otrzymują je za udział w posiedzeniach problemowych Jeśli dni pac komisji plenarnych wypadają w inne dni niż posiedzeń problemowych to otrzymują kolejne diety

Czyli na skutek zmian w Regulaminie Rady skończyłyby się dodatkowe dochody?

Można tak powiedzieć. Na pewno zostałyby ograniczone. Żadna komisja nie zebrała się już od 11 grudnia.

Jak udało się to osiągnąć?

Zapisano w Regulaminie, że to przewodniczący Rady będzie wyznaczał terminy posiedzeń komisji problemowych. I, że będzie się to odbywało z zasady, w dni posiedzeń plenarnych. Wszystko po to by ograniczyć wypłacanie dodatkowych diet.

Problem dostrzegał tylko pan czy inni członkowie Rady także?

Ja podpisywałem dokumenty. Ale widzieli też inni członkowie. Jeden z nich napisał do mnie wprost w tej sprawie. I chodziło nie tylko o kwestie finansowe ale i organizacyjne. Sędziowie mają przecież obowiązki orzecznicze. Dlatego też uznałem, że potrzebna jest reakcja.

Diety, dietami ale bardziej chyba podpadł pan ujawnieniem protokołów z posiedzeń z których można się było dowiedzieć między innymi, jakie wynagrodzenie otrzymywali członkowie KRS za to, że w innych dniach niż posiedzenia plenarne zwoływali komisje.

Rzeczywiście tak było. Udostępniłem te protokoły dziennikarzom w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Sprawa nie była jednoznaczna...

Spór dotyczył tego, czy owe protokoły stanowią materię, którą się udostępnia jako informację publiczną, czy stanowią materiał wewnętrzny. Ja bez żadnej wątpliwości stałem na stanowisku, że to są dokumenty urzędowe, ponieważ praca tych komisji ma charakter pracy w organie publicznym. W komisjach zasiadają funkcjonariusze publiczni, jakimi są sędziowie, członkowie Krajowej Rady. Dla mnie sprawa była oczywista

Poseł Arkadiusz Mularczyk, wiceprzewodniczący KRS i poseł PiS zamówił jednak w Biurze Analiz Sejmowych opinię na temat statusu tych protokołów. I z niej wynika coś zupełnie innego.

Opinia ta ma charakter teoretyczny i nie opiera się na zbadaniu dokumentów, które, zostały przekazane mediom. Ta opinia po prostu czyni pewne założenia, że tam są jakieś notatki przygotowawcze. Problem w tym, że w tych protokołach nie ma żadnych poprawek, skreśleń. To były po prostu zatwierdzone, poprawione, sprawdzone protokoły podpisane przez przewodniczących komisji.

Czyli nie przekonała pana ta opinia?

Nie. I jeśli jeszcze raz miałbym podjąć decyzję w tej sprawie to byłaby identyczna jak ta pierwsza.

Słuchając transmisji z czwartkowego posiedzenia Rady można było odnieść wrażenie, że to właśnie ujawnienie protokołów z posiedzeń komisji zdecydowało o tym, że wniosek o odwołanie się pojawił. Co bardziej zabolało sędziów: ujawnienie wysokości diet czy krytyczne słowa jakie padały z ich ust pod kątem reformy sądownictwa czy Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego?

Myślę, że żadna z ww. informacji nie była ich autorom na rękę. Ale o szczegóły trzeba pytać zainteresowanych

Czuje się pan dotknięty, obrażony na decyzje kolegów i koleżanek?

Nie jestem obrażalski. Nie czuję się dotknięty.

Zrezygnuje pan z prac w Radzie?

Nie, nie widzę powodu by to robić. Będę pracował w Radzie bo jest jeszcze wiele do zrobienia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA