fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ścieżki kariery

Koronawirus powiększył nam ofertę szkoleń przez internet

Adobe Stock
Do niedawna nauka online stanowiła niewielki margines rynku edukacyjnego w Polsce. Jednak pandemia zmusiła nie tylko szkoły i uczelnie wyższe, ale również firmy szkoleniowe do szybszego rozwoju kursów online.

– Obecna sytuacja zmusiła nas do rezygnacji z tradycyjnych spotkań edukacyjnych kierowanych do branży HR. Wiemy jednak, jak ważne jest stałe podnoszenie kompetencji i wyszliśmy naprzeciw tej potrzebie – twierdzi Monika Różycka, specjalistka ds. marketingu w eRecruitment Solutions. Jest też koordynatorem nowego projektu, eRecruiter Lab – darmowego kursu online, którego uczestnicy będą się uczyć komunikacji i copywritingu w rekrutacji.

Projekt eRecruitera to jedno z wielu przedsięwzięć edukacyjnych, które pojawiły się na rynku w czasie wymuszonego przez pandemię lockdownu. Zamroził on większość wycenianego na ok. 8 mld zł rynku szkoleń, gdyż zdecydowana większość z nich była prowadzona w formie stacjonarnej.

Zdalna wiedza z BHP

Według ostatnich danych raportu „Bilans kapitału ludzkiego", który publikuje Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, w 2018 r. tylko co czwarta polska firma korzystała z kursów e-learningowych, podczas gdy 61 proc.pracodawców wysyłało pracowników na tradycyjne kursy organizowane przez zewnętrzne firmy szkoleniowe. Pandemia wymusiła tu jednak zmiany.

Jak ocenia Piotr Piasecki, prezes Polskiej Izby Firm Szkoleniowych, obecnie ok. 15–20 proc. aktywności tej branży przeniosło się już do sieci. Na pierwszy ogień poszły obowiązkowe szkolenia m.in. z BHP. Umożliwiła to ustawa specjalna i kwietniowa decyzja głównego inspektora pracy, który dopuścił w czasie epidemii możliwość prowadzenia wstępnych i okresowych szkoleń BHP przez internet.

Jak oceniają eksperci Koalicji Bezpieczni w Pracy, ta decyzja może przyspieszyć cyfrową transformację edukacji w tej dziedzinie.– Jeszcze niedawno szkolenia bhp w formie online były traktowane po macoszemu przez wielu pracowników, a niestety również pracodawców. Na szczęście to podejście zmienia się na lepsze – twierdzi Przemysław Lewicki, ekspert koalicji i kierownik ds. BHP w DHL Supply Chain. Marta Tomaszewska, specjalista ds. bhp w CWS ( i również ekspert Koalicji Bezpieczni w Pracy), liczy, że możliwość szkoleń online zostanie również po zakończeniu epidemii – tak by pracodawcy mieli wybór.

Ten wybór mają już dzisiaj uczestnicy kursów językowych czy informatycznych, które dla wielu osób są sposobem na poprawę swojej pozycji na rynku pracy. Jak jednak wynika z danych GUS, dotychczas nauka online była traktowana przez Polaków nieco po macoszemu; w ubiegłym roku jedynie co trzeci korzystał z internetu w celach edukacyjnych, a i tak tę średnią podwyższali studenci i uczniowie. Do udziału w zdalnym kursie przyznało się jedynie nieco ponad pięciu na stu badanych. Jednym z powodów małej popularności edukacji online była skromna oferta zdalnych szkoleń. Większość kursów IT czy językowych prowadzono stacjonarnie. To samo dotyczyło zajęć na uczelniach, nie wspominając o szkołach.

Skuteczna e-nauka

Teraz jednak, gdy pandemia zamroziła stacjonarną naukę, zarówno uczelnie, jak i firmy szybko zaczęły rozbudowywać ofertę szkoleń przez internet. Jak twierdzi Anna Kopeć z portalu Językowaszkoła, o ile trend nauki języków obcych online nie jest w Polsce nowym zjawiskiem, o tyle teraz również szkoły, które do tej pory stawiały głównie na stacjonarne kursy, wprowadziły naukę online jako alternatywną formę nauczania dla swoich klientów. Wprowadzają też ofertę internetową dla nowych użytkowników.

– Nauka online jest równie skuteczna, jak i nauka w szkole stacjonarnej – ocenia Justyna Janusz-Andruszkiewicz, dyrektor zarządzająca ogólnopolskiej sieci szkół językowych ProfiLingua, która zdalne kursy uruchomiła w IV kw. minionego roku. Ma teraz w ofercie naukę 16 języków na każdym poziomie, choć największym zainteresowaniem cieszą się średniozaawansowane kursy angielskiego. – Na pierwszy ogień poszedł angielski, który ma obecnie największy zasięg. Natomiast po tym, jak szkoły uzyskają rozwiązania techniczne do nauki online, z pewnością za angielskim też pójdą inne języki, gdyż e-learning na pewno zostanie z nami, nawet gdy edukacja wróci do normalności – przewiduje Anna Kopeć.

Ten trend widać też na rynku IT. Według raportu „Rodzina przyszłości" opracowanego przez DELab UW na zlecenie Nationale-Nederlanden, w czasie pandemii 25 proc. rodziców uczy się tam wraz z dziećmi obsługi programów, a 15 proc. programowania. Zdaniem Magdaleny Rogóż, ekspertki szkoły programowania Kodilla.com, sytuacja pandemii zwróciła większą uwagę na kursy online. – Zauważamy wzrost zainteresowania naszymi kursami wśród pracowników z branż, które pandemia dotknęła najmocniej, w tym turystyki, hotelarstwa, gastronomii – wyjaśnia Rogoż.

Lekcja u vlogera

Osoby bez technicznego doświadczenia przeważnie decydują się na naukę technologii front-end (HTML, CSS i JavaScript), by móc tworzyć strony internetowe i aplikacje. Jednak na kursach IT nie brakuje też inżynierów, a dokształcają się tam również programiści na stanowiskach juniorów i midów. – Ta grupa jest zainteresowana krótszymi szkoleniami dotyczącymi konkretnych rozwiązań dla danej technologii – dodaje ekspertka Kodilla.com.

Jak jednak zwracają uwagę eksperci Instytutu Badań Edukacyjnych, zdalna nauka to nie tylko kursy czy zajęcia online. W sieci szybko rozwija się edukacja wzajemna określana z ang. peer to peer, gdzie praktycy w danej dziedzinie (od programowania przez gotowanie, szycie po makijaż) dzielą się wiedzą i doświadczeniem najczęściej w formie vlogów na YouTubie.

Okazją do nauki są też grupy tematyczne i tutoriale. Jak zaznacza IBE, również w ten sposób można zdobyć nowe kwalifikacje i nowy zawód. Z pomocą przychodzi tu Zintegrowany System Kwalifikacji, dzięki niemu możemy zdać egzamin i potwierdzić państwowym certyfikatem nasze umiejętności – niezależnie od tego, gdzie i jak je zdobyliśmy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA