fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ścieżki kariery

W Polsce mamy już ponad milion szefów

123RF
Najszybciej rosnącą grupą zawodową byli w 2016 r. menedżerowie.

Chociaż najbardziej liczną, ponad 3-milionową grupą zawodową w Polsce są dzisiaj specjaliści, to w ciągu ubiegłego roku w najszybszym tempie przybywało pracowników na stanowiskach menedżerskich (w tym przedstawicieli władz). Ich liczba w IV kw. zeszłego roku była o 56 tys. większa niż pod koniec 2015 r., co oznacza prawie 6-proc. wzrost w skali roku – wynika z naszej analizy danych GUS.

Przy tym wzroście pracowników wyższego szczebla mocniej rzuca się w oczy spadek na dole hierarchii zawodowej – wśród pracowników do prac prostych, czyli niewykwalifikowanych robotników. Ich liczba zmalała w ciągu minionego roku aż o 13 proc., czyli o 149 tys. osób. – To wyraz zamian w strukturze gospodarki i efekt zmian na rynku pracy – komentuje Jacek Męcina, były wiceminister pracy i doradca zarządu Konferencji Lewiatan. Według niego wzrostowi liczby szefów sprzyjają nowoczesne metody zarządzania; firmy schodzą z funkcjami menedżerskimi na niższy poziom (już nie tylko działów, ale i zespołów), co przekłada się na wzrost liczby kierowników.

Oferta dla kierownika

Na zmiany strukturalne zwraca też uwagę Maciej Bukowski, prezes Instytutu WiseEuropa. Według niego wraz z przekształcaniem się gospodarki, w której rozbudowuje się sektor usług, będzie przybywać drobnych firm usługowych, małych zespołów. Będzie to miało wpływ na dalszy wzrost liczby pracowników na kierowniczych stanowiskach. – To także kwestia nazewnictwa. Dzisiaj każda restauracja ma przecież swoich menedżerów – zwraca uwagę Bukowski.

Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP, zaznacza, że kandydatom na stanowiska menedżerskie sprzyja też dobra koniunktura w polskiej gospodarce, która wpływa na rozwój działających w Polsce firm. Chętniej powiększają działy, otwierają kolejne filie. Widać to również w ofertach pracy na czołowym portalu rekrutacyjnymi Pracuj.pl – w 2016 r. liczba ogłoszeń skierowanych do menedżerów (głównie do kierowników) zwiększyła się o prawie 8 proc., o ponad 73 tys.

Praca dla Ukraińca

Aż 13-proc. spadek liczby Polaków wykonujących proste prace eksperci tłumaczą demografią i napływem siły roboczej z zagranicy. Duży popyt na niewykwalifikowanych robotników w coraz większym stopniu zaspokajają migranci zarobkowi, którzy zastępują Polaków przy prostych, gorzej płatnych pracach, np. w rolnictwie i ogrodnictwie. W 2016 r. padł nowy rekord liczby oświadczeń o zamiarze zatrudnienia pracownika ze Wschodu (ponad 1,3 mln, o 67 proc. więcej niż rok wcześniej). Cudzoziemcy nie wypychają jednak z rynku Polaków – liczba bezrobotnych pracowników do prostych prac spadła w ub. roku do 127 tys. – o prawie 60 tys. w skali roku.

Zdaniem Łukasza Kozłowskiego polscy pracownicy przesuwają się do innych, lepiej płatnych grup zawodowych – w tym do rosnącej grupy robotników przemysłowych czy operatorów maszyn i urządzeń. Sprzyja temu fakt, że firmy, nie mogąc znaleźć odpowiednich kandydatów do pracy, chętniej inwestują w szkolenia załogi.

Maciej Bukowski zwraca uwagę na demografię – na emeryturę odchodzą pokolenia z dużym udziałem osób z wykształceniem średnim i zawodowym. Rośnie zaś udział osób z wyższym wykształceniem, co zmienia strukturę polskiego rynku pracy.

Jacek Męcina dodaje, że wraz z podwyżką płacy i godzinowej stawki minimalnej rosną skłonności firm do automatyzacji i mechanizacji pracy; coraz częściej ekipę sprzątaczy z mopem zastępuje maszyna czyszcząca.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA