Do zatrzymania doszło dziś rano, w jednym z warszawskich mieszkań. – Od momentu zajścia, trzy tygodnie temu, 15-letnia dziewczyna ukrywała się, a my jej cały czas szukaliśmy – mówi jeden ze stołecznych policjantów.
Funkcjonariusze sprawdzali mieszkania rodziny i znajomych nastolatki. Dziś rano wpadli na trop dziewczyny. Gdy ta usłyszała, że policja dobija się do mieszkania, gdzie się ukrywała, schowała się przed mundurowymi w szafce z butami. Tam policjanci ją znaleźli.
Teraz 15-latką zajmą się policjanci z referatu nieletnich i patologii, a potem o jej losie zdecyduje sąd dla nieletnich.
O trzech młodych kobietach, które pobiły innych pasażerów w warszawskim tramwaju linii nr 9 na warszawskiej Pradze Południe, zrobiło się głośno, gdy w internecie pojawiło się nagranie z tego zajścia.
Widać na nim, jak agresywne nastolatki pobiły najpierw inne młode dziewczyny, próbowały je okraść, a potem pogryzły i pobiły także interweniującego mężczyznę, który próbował rozdzielić walczące.
Okazało się też, że dziewczyny po wyjściu z tramwaju wsiadły z powrotem do pojazdu tylnymi drzwiami. Jeden z pasażerów próbował je wyprowadzić, wtedy nastolatki zabrały mu okulary i wyszły.
Na przystanku doszło do kolejnej szarpaniny, podczas której dziewczyny ugryzły pasażera. Świadkowie bójki mylnie uznali, że to mężczyzna zaatakował dziewczyny i próbowali im pomóc. Jedna z kobiet chciała zadzwonić na policję, ale agresorki ukradły jej telefon i uciekły.
Najpierw w ręce policji wpadła 19-letnia Monika O. Prokuratura postawiła jej zarzuty usiłowania dokonania rozboju oraz uszkodzenia ciała. Nastolatka została aresztowana na trzy miesiące.
Kilka dni po jej zatrzymaniu mundurowi zatrzymali jej wspólniczkę, 16-letnią dziewczynę. Sąd rodzinny i nieletnich wszczął postępowanie wobec w sprawie usiłowanie dokonania rozboju. Dziewczyna trafiła do schroniska dla nieletnich na trzy miesiące.
- Nikt nie może myśleć, że popełniając przestępstwo, czy nie stosując się do ogólnie przyjętych norm, może czuć się bezkarnym. Nie można myśleć, że nie poniesie się odpowiedzialności za swoje czyny – mówi kom. Joanna Węgrzyniak z komendy policji na Pradze Południe, która zajmowała się sprawą bójki w tramwaju.