Stan faktyczny:

Sprawa dotyczyła pracownicy, której pracodawca wręczył wypowiedzenie zmieniające po ponad 25 latach pracy w firmie. Kobieta dotychczas była zatrudniona w dziale sprzedaży i otrzymywała wynagrodzenie w wysokości 3500 zł. W wypowiedzeniu zmieniającym pracodawca zaproponował jej stanowisko pracownika produkcyjnego i obniżył pensję do 3010 zł, czyli do poziomu ówczesnej płacy minimalnej. Pracownica nie przyjęła nowych warunków. Nie kwestionowała samego wypowiedzenia zmieniającego, ale domagała się wypłaty odprawy w wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia. Spór trafił na wokandę, a sąd pierwszej instancji przyznał rację kobiecie i nakazał pracodawcy wypłatę odprawy. Uznał, że pracodawca potraktował powódkę jak początkującego pracownika. Po 25 latach pracy ustalił jej wynagrodzenie na poziomie minimalnym, o 490 zł niższym niż wcześniej. Zdaniem sądu nie można było oczekiwać, że powódka zaakceptuje takie warunki. Odmienne stanowisko zajął sąd odwoławczy.

Rozstrzygnięcie:

Ostatecznie przegraną kobiety przypieczętował Sąd Najwyższy (SN). Tak jak sąd odwoławczy, uznał, że pracownik nie ma prawa do odprawy, jeśli odrzuca nowe warunki, które obiektywnie mógłby przyjąć. Dotyczy to sytuacji, gdy nowe stanowisko odpowiada kwalifikacjom pracownika, a wynagrodzenie jest adekwatne do tego stanowiska. Propozycja nie może mieć jednak charakteru pozornego ani faktycznie zmierzać do zakończenia stosunku pracy. SN uznał, że sąd odwoławczy słusznie zmienił wyrok pierwszej instancji i orzekł na korzyść pracodawcy. Zgodził się bowiem, że w spornej sprawie pracownica nie miała prawa do odprawy.

Sygnatura akt:

I PSKP 23/24

Zobacz więcej: Raport orzeczniczy styczeń 2026