Krytyka na TikToku a mobbing. Spór trafił do sądu
Spór trafił na wokandę za sprawą zwolnionej z pracy bez okresu wypowiedzenia kierowniczki drogerii, która domagała się wypłaty 15 tys. zł odszkodowania. Powodem utraty stanowiska miało być poniżanie, wyśmiewanie i pouczanie podwładnych, a szczególnie nowej pracownicy, która dopiero wdrażała się w swoje obowiązki. Kobieta ostatecznie z powodu stresu zmieniła pracę. Ale wcześniej kierowniczka nagrała wyśmiewający ją film, który zamieściła na TikToku.
Na nagraniu wytykała ona zachowanie podwładnej, która – z powodu stresu wynikającego z rozpoczęcia pracy – nie mogła znaleźć na klawiaturze klawisza „enter”. Kierowniczka wrzuciła film również na grupę w mediach społecznościowych, do której należała zarówno ona, jak i jej pracownicy. Ci – niekontrolowani przez szefową – śmiali się z zachowania swojej koleżanki.
Kolejnym przewinieniem, które doprowadziło do zwolnienia, było upublicznienie w mediach społecznościowych nagrania z monitoringu służbowego, co było niezgodne nie tylko z obowiązującymi w firmie zasadami, ale też przepisami RODO. Zwłaszcza, że na nagraniach ukazano zarówno wizerunek osób, które kierowniczka podejrzewała o kradzież, jak i samych pracowników drogerii. Zwolniona nie zgadzała się ze zwolnieniem, ale przegrała.
Kierowniczka została zwolniona bez wypowiedzenia
Sąd rejonowy nie miał cienia wątpliwości, że jej niedopuszczalne zachowanie było wystarczającym powodem, aby zwolnić ją bez wypowiedzenia. Podkreślił, że udostępnianie wizerunku pracowników, którzy pracują, samo w sobie jest w przypadku zachowania powódki naganne.
Udostępniając je bowiem komentowała w tle to, co dany pracownik robi, krytykując na głos sposób jego pracy. Uwadze sądu nie umknęło też podejście kierowniczki do nowej pracownicy. Jego zdaniem jej zachowania przekraczały granice dozwolonej krytyki przełożonego względem pracownika.
Poza tym mówienie pracownikowi, że jest osobą upośledzoną, czy zarzucanie podwładnemu braku myślenia, powodowało, że nie była to dozwolona krytyka pracy. Ponadto przełożona posuwała się do przekleństw, co również było niedopuszczalne. Zdaniem sądu samo rozliczanie pracownika z wykonanej pracy nie kwalifikowałoby się jako ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, ale sposób, w jaki robiła to powódka, jak to komunikowała, nie był do przyjęcia przez zakład pracy.
Wszystko to doprowadziło sąd do konkluzji, że kierowniczka drogerii dopuściła się ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych, a jej zachowania mogły nosić znamiona mobbingu.
Oprac.: Aleksandra Tarka
Sygnatura akt:
Zobacz więcej: Raport orzeczniczy styczeń 2026