fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Mieszkał z ciałem zmarłej matki i pobierał jej emeryturę

Fotorzepa, Marta Bogacz
Zarzut oszustwa na szkodę ZUS łódzka prokuratura postawiła 58-letniemu mężczyźnie.

Pobierał emeryturę matki, choć kobieta już nie żyła. Nie pochował jej, a jej ciało leżało w mieszkaniu, gdzie uległo mumifikacji. Mężczyzna miał wyłudzić co najmniej 11 tys. zł.

Sprawa wyszła na jaw przez przypadek. MOPS w Łodzi, którego pracownicy od dawna nie widzieli 73-letniej podopiecznej z ulicy Milionowej powiadomił o tym policję. Kobieta była niepełnosprawna.

Sąsiedzi też jej dawno nie widzieli, dlatego mundurowi poszli sprawdzić, co się dzieje ze starszą panią. W je mieszkaniu zastali jedynie jej syna: 58-letniego mężczyznę.

– Nie wiem, gdzie jest matka – powiedział na początku. Później zmienił wersję i stwierdził, że została ona przewieziona do szpitala.

Policjanci sprawdzili jednak całe mieszkanie. W jednym z pomieszczeń znaleźli przykryte prześcieradłem zwłoki kobiety w zaawansowanym stanie rozkładu.

- Syn kobiety nie był w stanie powiedzieć, kiedy matka zmarła. Twierdził, że cały czas się nią opiekuje, robi jej posiłki – opowiada Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury.

Na miejsce przyjechał lekarz medycyny sądowej. Z powodu zmian pośmiertnych i mumifikacji  zwłok nie był jednak w stanie ustalić ani przyczyny, ani daty śmierci kobiety.

Na ciele zmarłej nie stwierdził ran i innych uszkodzeń, które mogłyby doprowadzić do śmierci. - Wstępna ocena wskazuje, że kobieta mogła umrzeć ok. pół roku temu, ale szczegóły będą znane dopiero po sekcji zwłok- mówi prok. Kopania.

U syna zmarłej policjanci znaleźli 250 złotych i 600 euro oraz potwierdzenia wypłaty świadczeń ZUS pobranych w imieniu kobiety od lipca 2014 do maja tego roku.

-  Prawdopodobnie od co najmniej kilku miesięcy mężczyzna brał emeryturę za matkę. Za gotówkę  kupował waluty obce – mówi śledczy.

Mężczyznę zatrzymano. Synowi zmarłej postawiono zarzut oszustwa na szkodę Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na blisko 11 tys. zł. - Nie przyznał się on do popełnienia zarzucanego mu czynu – mówi prok. Kopania.

Prokurator zastosował wobec niego policyjny dozór i zakaz opuszczania kraju. Mężczyźnie grozi teraz do ośmiu lat więzienia.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA