Rzecz o prawie

Szwecja: kultura wstydu skazuje młodych na życie pod presją

AFP
Prawie co szósty uczeń w dziewiątej klasie szkoły podstawowej żyje pod presją tzw. kultury obrony honoru rodziny – wynika z badania uniwersytetu w Örebro.

To bardzo niepokojąca statystyka, choć zdaniem niektórych polityków dobrze, że nie jest wyższa. Szwecja bowiem przyjęła wielu uchodźców z krajów, w których normy obrony honoru rodziny są powszechne. Dotyczy to przede wszystkim przybyszów z Bliskiego Wschodu, północnej Afryki i południowej Azji.

Cyfry wynikające z badań są wysokie i mówi się coraz częściej o konieczności działań prewencyjnych mających powstrzymać niepożądane zachowania. To badanie przeprowadzono wśród 6000 uczniów szkół w Sztokholmie, Göteborgu i Malmö.

W Sztokholmie 2353 uczniów klas dziewiątych odniosło się do kwestii, jak kod obrony honoru rodziny wpisuje się w ich życie. Od 16 proc. respondentów oczekuje się, że zaczną współżycie seksualne dopiero w formalnym związku małżeńskim, podczas gdy 14 proc. nie może sobie samemu wybrać partnera. Wybór obiektu miłości może być obwarowany warunkiem, by wyznawał tę samą religię, pochodził z tej samej grupy etnicznej lub był przedstawiony przez rodziców. Z odpowiedzi wynika, że 10 proc.ankietowanych musi przestrzegać dwóch norm: życia w cnocie do dnia ślubu i nieposiadania prawa wyboru partnera. W kulturze zachowania dziewictwa do zamążpójścia 20 proc. dorasta w Malmö, 13 proc. w Göteborgu.

Czytaj też:

Szwecja: Liczba nieletnich uchodźców spadła o 94 procent

Szwedzi chcą żeby uchodźców było mniej

Respondenci odpowiadali, co oznacza według nich „norma przemocy". Nastolatków zmuszonych do życia w okowach kultury honoru określono jako osoby, których „przestrzeń działania i życie ogranicza się zbiorowym zastosowaniem i sankcjonowaniem przemocy". Wiekszość osób, które przyznawały, że żyją w wymogu dziewictwa lub w rodzinach, w których stosuje się przemoc zarówno fizyczną, jak i psychiczną w obronie honoru, to młode kobiety.

Większość osób narażonych na represje pochodziła z rodzin muzułmańskich, a jedna trzecia mówiła, że są chrześcijanami. Ciekawe, że w badaniu uczestniczyli nastolatkowie urodzeni w Skandynawii, podczas gdy jedna trzecia pochodziła spoza Europy, przybywszy do Szwecji przed szóstym rokiem życia.

Ile osób żyje w takim ucisku w skali całego kraju? Nie wiadomo. Tematyka obrony honoru rodziny przez wiele lat stanowiła tabu i ci, którzy sygnalizowali problem, byli – zwłaszcza w lewicowych kręgach – uważani za rasistów. Aż do czasu zabicia Fadime Sahindal, Kurdyjki urodzonej w Turcji, która przybyła do Szwecji z rodzicami, gdy miała siedem lat. W 2001 r. Fadime zabrała głos w parlamencie i opowiedziała o kulturze przemocy wobec kobiet i o tym, jak jej rodzina zmieniła się, gdy wyemigrowała do Szwecji. Zdała relację, jak męscy członkowie rodziny zaczęli jej pilnować, ponieważ nie znosili jej zachodniego stylu życia. Rodzice próbowali ją wydać za mąż za kuzyna, gdy była nastolatką, czemu się sprzeciwiła. Miała też chłopaka Szweda. Męscy członkowie rodziny uważali, że Fadime ściągnęła tym na nich hańbę i grozili, że ją zabiją. Zamordował ją ojciec, za co otrzymał karę dożywocia zamienioną potem na 24 lata więzienia. Po odsiedzeniu zwyczajowo dwóch trzecich kary, po 16 latach za kratami został wypuszczony na wolność.

Nie wiadomo dokładnie, jak bardzo rozległe jest zjawisko życia bez wolności (np. seksu, swobodnego ubioru i towarzystwa). Według raportu uniwersytetu w Örebro, wielu uczniów nie chce zwierzyć się z tego opiece społecznej, raczej zwraca się do nauczyciela.

W tej chwili rząd przygotowuje raport o kulturowych pętach. Zostanie przedstawiony w przyszłym roku. Istnieje już jednak kilka innych badań tego problemu. Dziewięć lat temu Zarząd ds. Młodzieży ujawnił, że 70 tys. młodych osób nie ma prawa wyboru partnera. Według raportu z 2014 r., w ucisku kultury honoru żyje 100 tys. chłopców i dziewczyn poniżej 25. roku życia. Z kolei z badań uniwersytetu w Sztokholmie wynika, że co trzeci uczeń, którego oboje rodziców są cudzoziemcami, musi się podporządkować regułom nienarażania rodziny na hańbę.

Jednocześnie wzrasta liczba rozmów telefonicznych z prośbą o wsparcie inicjowanych przez osoby prześladowane przez własnych krewnych. Od 2015 r. liczba młodzieży szukającej pomocy z powodu życia w kulturze obrony honoru wzrosła w Sztokholmie o 50 proc.

Niektórzy przypisują ten wzrost większej świadomości, a niektórzy twierdzą, że ucisk kulturowy stał się na pewnych obszarach przedmieść bardziej dokuczliwy. Na przykład w Sztokholmie w Arsta mężczyzna zamordował kobietę. Pokaleczył bestialsko jej twarz, odciął nos, usta, i uszy. W kulturze presji egzekucja ma symboliczne znaczenie. Odcięcie uszu oznacza, że ofiara nie chciała słuchać o obowiązujących ją zwyczajach. Im więcej na danym obszarze mieszka osób tej samej nacji, tym większy przymus życia według norm kultury wstydu i więcej par śledzących oczu – tłumaczy Dilek Baladiz, szefowa ośrodka wsparcia dla młodzieży narażonej na ucisk i przemoc na tle obrony honoru rodziny. To pierwszy tego rodzaju ośrodek w kraju.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL