fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Bartłomiej Ciążyński: Niedola 40 tysięcy emerytów mundurowych to wynik oportunizmu sądu

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Niemoc i źle pojęty prawniczy formalizm zawieszają sprawy na lata. Gdyby sędziowie stosowali rozproszoną kontrolę konstytucyjności przepisów, mielibyśmy prawomocne wyroki.

Ponad dwa i pół roku 40 tys. emerytów i rencistów mundurowych czeka na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zgodności z konstytucją tzw. ustawy dezubekizacyjnej, czyli nowelizacji ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy policji, ABW, AW, SKW, SWW, CBA, SG, straży marszałkowskiej, SOP, PSP, służby celno-skarbowej i SW oraz ich rodzin, która obniża emerytury i renty wszystkim funkcjonariuszom, którzy choćby jeden dzień przepracowali przed 1990 r. w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Wśród objętych ustawą są wdowy po funkcjonariuszach, sportowcy tylko z przyczyn organizacyjnych będący na etacie w resorcie, pracownicy departamentu PESEL oraz funkcjonariusze, którzy później – po weryfikacji – pełnili służbę w policji, Urzędzie Ochrony Państwa, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego etc. W ocenie wielu ekspertów ustawa narusza konstytucyjne zasady: ochrony praw nabytych, niedziałania prawa wstecz, zaufania obywateli do państwa i prawa, zakazu podwójnego karania i sprawiedliwości społecznej, a także wprowadza odpowiedzialność zbiorową wszystkich funkcjonariuszy za zbrodnie popełnione przez niektórych z nich w PRL

Emeryci i renciści mundurowi są realistami, nie funkcjonują w próżni, wiedzą o upolitycznieniu TK i spodziewają się, że nie zakwestionuje ustawy. Niemniej potrzebują tego wyroku do odblokowania spraw przed sądami powszechnymi i dalszego procedowania, również przed Sądem Najwyższym i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Tymczasem 11 września TK pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej po raz szósty odroczył publikację wyroku.

Czytaj też:

Przyczyna sądowej niedoli emerytów mundurowych leży w orzeczeniu Sądu Okręgowego w Warszawie ze stycznia 2018 r., kiedy to ów sąd skierował pytanie do TK o zgodność ustawy dezubekizacyjnej z konstytucją i przesądził tym samym o zawieszeniu postępowań na lata. Cóż z tego, że w tym pytaniu nazwał ustawę „represyjno-odwetową", skoro odesłał ją do już wówczas upolitycznionego TK, niemal przesądzając tym rozstrzygnięcie? Cóż z tego, że sąd napisał, że ustawa narusza konstytucję, skoro nie zdecydował się konstytucji zastosować bezpośrednio? Cóż z tego, że sąd de facto podzielił wątpliwości odwołujących się od decyzji emerytów i rencistów policyjnych, skoro nie dał im szansy na rozstrzygnięcie sprawy bez zbędnej zwłoki?

To podręcznikowy przykład deni de justice – milczenia sądu, gdy sprawiedliwość woła o wyrok. Już w Kodeksie Napoleona (art. 4) zostało zapisane, że sędzia odmawiający wyrokowania pod pozorem, że prawo milczy albo jest niedostateczne, jest winny odmówienia sprawiedliwości. Sąd zamilkł, podczas gdy powinien był szukać sprawiedliwości i wyrokować. Sąd umył ręce i zasłonił się Trybunałem Konstytucyjnym, którego polityczne ubezwłasnowolnienie jest mu znane z urzędu. A w wymiarze sprawiedliwości powinno chodzić przede wszystkim o to, żeby rąk nie umywać, zawsze dążyć do sprawiedliwości, kiedy trzeba być nonkonformistą, a nigdy oportunistą.

Ta sądowa niemoc i źle pojęty prawniczy formalizm zawieszają sprawy na lata. Już wówczas, w 2017 i 2018 r. (ustawa obowiązuje od 1 marca 2017 r.), sąd powinien był na zasadzie rozproszonej kontroli konstytucyjności zacząć wydawać wyroki z pominięciem – jak sam w pytaniu do TK zasugerował – niezgodnej z Konstytucją RP ustawy.

Dziś bylibyśmy na finiszu wydawania wyroków dających zadość sprawiedliwości, porządkujących system i orzekanych w poczuciu zaufania do państwa i prawa. Bo jak można ufać państwu, które potrafi coś dać, a następnie zabrać, które potrafi obarczyć odpowiedzialnością za zbrodnie innych, w którym prawo działa wstecz?

Niedola emerytów i rencistów mundurowych będzie trwać. A wystarczyło chcieć i mieć trochę odwagi, ponieważ stosowanie konstytucji w Polsce to teraz zadanie dla odważnych.

Autor jest radcą prawnym

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA