fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Michał Burtowy o skardze nadzwyczajnej: ustawodawca umożliwił podważenie praktycznie każdego wyroku

123RF
Bez względu na upływ czasu istnieje droga do zaskarżania wyroków

Niezależnie od tego, kiedy zapadł wyrok będący przedmiotem nadzwyczajnej kontroli Sądu Najwyższego i czy skarga nadzwyczajna została wniesiona po upływie terminów gwarantowanych przez ustawę o Sądzie Najwyższym, ustawodawca umożliwił podważenie praktycznie każdego wyroku. Niestety te przepisy wzbudzają istotne wątpliwości interpretacyjne.

Szacuje się, że skarga nadzwyczajna otworzyła drogę do zaskarżenia nawet 180 mln orzeczeń sądowych (źródło: „Rzeczpospolita"). W przepisach ustawy z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (dalej jako ustawa o SN ) wprowadzono co prawda kilka rozwiązań prawnych mających na celu ograniczenie tego procederu, jak się jednak okazuje – nie do końca skutecznie.

Zabrakło precyzji

Skargę nadzwyczajną wnosi się w terminie pięciu lat od uprawomocnienia się zaskarżonego orzeczenia, a jeśli została wniesiona kasacja lub skarga kasacyjna – w terminie roku od ich rozpoznania (art. 89 ust. 3 ustawy o SN), przy czym ustawodawca nie sprecyzował, czy termin roczny dotyczy również orzeczenia SN o odmowie przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania.

Ponadto, w ciągu trzech lat od dnia wejścia w życie ustawy, tj. do 3 kwietnia 2021 r., skarga nadzwyczajna może być wniesiona od wszystkich prawomocnych orzeczeń (z wyjątkami wynikającymi z art. 90 ustawy o SN), które uprawomocniły się po 17 października 1997 r. (art. 115 § 1 ustawy o SN).

Rozwiązania te określają formalne wymagania stawiane skardze nadzwyczajnej i – podobnie jak pozostałe środki zaskarżenia – mają gwarantować stałość rozstrzygnięć sądowych.Pozwalają też wyeliminować trudności praktyczne, wynikające np. z niemożliwości uzyskania uzasadnienia wyroku wydanego po upływie terminów wymaganych na archiwizowanie akt sprawy.

Przepisy ustawy o SN nie precyzują jednak, jakie rozstrzygnięcie powinien przyjąć Sąd Najwyższy, gdy skarga nadzwyczajna wpłynie po dopuszczalnym terminie, a więc np. po upływie pięciu lat od uprawomocnienia się wyroku. Ustawa formułuje wprost jedynie rozstrzygnięcie merytoryczne, które SN wydaje po rozpatrzeniu skargi, czyli uchylenie wyroku bądź oddalenie skargi.

Wobec tego wydawałoby się, że należy stosować art. 95 ustawy o SN i zgodnie z jego brzmieniem posiłkować się ustawami procesowymi – kodeksem postępowania cywilnego w sprawach cywilnych i rodzinnych oraz kodeksem postępowania karnego w sprawach karnych.

Problem polega na tym, że w cytowanych kodyfikacjach, do których odsyła ustawa o SN, środek zaskarżenia wniesiony po upływie terminu jest odrzucany – gdy chodzi o skargi kasacyjne w sprawach cywilnych, lub też następuje odmowa jego przyjęcia do rozpoznania – gdy chodzi o kasacje w sprawach karnych. Środek ten nie jest zatem przedmiotem merytorycznego rozpoznania.

Tak czy owak, trzeba rozpoznać

Co wobec tego powinien zrobić Sąd Najwyższy, gdy – jak określa ustawa o SN – orzeczenie wywołało nieodwracalne skutki prawne, gdy np. upłynął termin pięciu lat od dnia uprawomocnienia się orzeczenia, a jednocześnie nastąpiły przesłanki zasadności skargi? Wspomniany przepis stanowi, że w tej sytuacji należy stwierdzić wydanie zaskarżonego orzeczenia z naruszeniem prawa, jednak problem pojawia się chociażby z tego powodu, że stwierdzenie takiego naruszenia wymagać będzie zbadania skargi co do meritum.

Co więcej, w dalszej części przepisu ustawodawca dopuścił rozstrzygnięcie merytoryczne reformatoryjne (czyli zmianę wyroku) lub kasatoryjne (czyli przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania) dotyczące orzeczenia zaskarżonego skargą „spóźnioną" (np. skargą w sprawie, w której wyrok uprawomocnił się w 1960 r.), jeżeli przemawiają za tym „zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji". A zatem ustalenie takiego naruszenia również musi nastąpić wskutek rozpoznania skargi.

Okazuje się nieważny

Wydaje się więc, że prawdziwy sens przepisów ustawy o SN czyni przedmiotem merytorycznego rozpoznania praktycznie każdą skargę nadzwyczajną wniesioną do Sądu Najwyższego, dotyczącą jakiegokolwiek wyroku – ponieważ każdy wyrok, nawet wniesiony długo po ustawowym terminie, powinien zostać zbadany pod kątem swojej zasadności, bądź też naruszenia zasad lub wolności i praw człowieka i obywatela określonych w konstytucji.

Może zatem wolą ustawodawcy było uznanie, że art. 89 § 4 ustawy o SN wprost reguluje postępowanie ze skargą nadzwyczajną wniesioną „po terminie", wobec tego celem przepisów jest zbadanie sprawy merytorycznie, niezależnie od terminu, w jakim została wniesiona. Innymi słowy, bez względu na upływ czasu istnieje droga do zaskarżenia teoretycznie każdego wyroku.

Pojawia się pytanie o sens tworzenia regulacji ograniczających czasowo możliwość nadzwyczajnego zaskarżania wyroków i rzeczywistą (lub fikcyjną) skuteczność gwarancyjną tych przepisów, a także o zagrożenie dla spójności systemu prawa i jego pewności. Z drugiej strony rozwiązanie to może odpowiadać społecznemu poczuciu sprawiedliwości, dając szansę na podważenie wyroków wydanych przed 17 października 1997 r., datą wskazaną w ustawie o SN jako najwcześniejszy możliwy termin uprawomocnienia się wyroku, od którego można wnieść skargę nadzwyczajną.

Praktyka rozwieje te wątpliwości, a może też wpłynie na kolejne zmiany przepisów o skardze nadzwyczajnej. ?

Autor jest adwokatem, prowadzi kancelarię w Poznaniu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA